It's too easier with you
Adres nowego bloga . :D mam nadzieje , że się spodoba . Na pewno będzie dłuższy .
I w sumie nw co mam jeszcze napisać więc tylko zapraszam do komentowania i obserwowania xDD
Zayn Malik Story ♥
środa, 24 października 2012
poniedziałek, 22 października 2012
Opcje .
Hmmmm , nw czy jeszcze ktoś wgl. tu wchodzi . Ale jak sie komuś zdarzy to chcę powiadomić , że utworzyłam już nowego bloga ... znaczy dopiero adres xDD i nie wiem właśnie od czego zacząć .
Bo tak sb wymyśliłam 3 opcje to startu:
a) Główna bohaterka poznaje chłopaka ( jeszcze nw którego z 1D ... nadal xD ) w jednym z klubów na balkonie podczas wyjścia na szluga . I po dwóch latach się spotykają i ... no dalej nie powiem : ))
b) poznaje go jako prostytutka :D ( mam pojebane pomysły , ale ciąg dalszy fajnie się rozwinie )
c) dziewczyna zna go od dawna i chodzi z nim do szkoły a potem cdn . :D
W a) i b) chłopcy bd już sławni co do c) jeszcze nie jestem pewna ale na pewno na początku bd normalnymi chłopakami .
Decydujcie bo ja nw .:)) chociaż może ktoś ma lepsze pomysły .Bombardujcie mnie :D
Bo tak sb wymyśliłam 3 opcje to startu:
a) Główna bohaterka poznaje chłopaka ( jeszcze nw którego z 1D ... nadal xD ) w jednym z klubów na balkonie podczas wyjścia na szluga . I po dwóch latach się spotykają i ... no dalej nie powiem : ))
b) poznaje go jako prostytutka :D ( mam pojebane pomysły , ale ciąg dalszy fajnie się rozwinie )
c) dziewczyna zna go od dawna i chodzi z nim do szkoły a potem cdn . :D
W a) i b) chłopcy bd już sławni co do c) jeszcze nie jestem pewna ale na pewno na początku bd normalnymi chłopakami .
Decydujcie bo ja nw .:)) chociaż może ktoś ma lepsze pomysły .Bombardujcie mnie :D
niedziela, 7 października 2012
Z kim ?
No to następnego bloga robić z Niall'em czy Louis'em ?
Chociaż najchętniej pisałabym z Harry'm <3 tak mnie na niego wena naszła .
Ale wiecie , w sumie to też wasz wybór .:D
A ponieważ najwięcej i tyle samo głosów jest na Niall'u i Louis'ie to nie wiem z kim . I jeszcze tan Harry ...
Taki mętlik .
Nw .
Decydujcie xD :**
Chociaż najchętniej pisałabym z Harry'm <3 tak mnie na niego wena naszła .
Ale wiecie , w sumie to też wasz wybór .:D
A ponieważ najwięcej i tyle samo głosów jest na Niall'u i Louis'ie to nie wiem z kim . I jeszcze tan Harry ...
Taki mętlik .
Nw .
Decydujcie xD :**
sobota, 6 października 2012
piątek, 5 października 2012
Epilog .
Na samym początku chciałam wszystkim który czytali tego bloga bardzo podziękować . Jesteście niesamowicie zajebiści . Nawet nie wiecie jak ryj mi się cieszył z każdym komentarzem czy nowym obserwatorem . Poprawialiście mi humor za każdym razem na cały dzień . Kocham was.
Mam tylko jedną prośbę . Proszę aby każdy kto czytał tego bloga napisał parę zdań podsumowujących go . Nawet jedno zdanie . Jest to dla mnie ważne bo chciałabym wiedzieć gdzie popełniłam jakoś błąd , albo co wam się podobało . Chce także aby skomentował go KAŻDY kto go czytał ... żebym wiedziała ile osób i czy opłaca mi się zaczynać następny .
Głosujcie i pytajcie bo nadal nie jestem zdecydowana z kim zrobić następny .
KOCHAM WAS .
I DZIĘKUJE .
za wszystko .
Wyciągnąłem wibrujący w kieszeni telefon który delikatnie łaskotał moje udo .
-Cze..
-Harry jesteś sam ? - mój umysł rozbudził rozdrażniony głoś Zayn'a .
-No tak.
-To zaraz będę - urwał i się rozłączył . Powoli oddaliłem telefon od policzka patrząc na jasny wyświetlacz na którym jeszcze przed chwilą widniały cztery litery ,,Zayn" .
Nie wiedziałem o co chodzi . Czy , czy on płakał ? A może po prostu były jakieś zagłuszenia albo wiatr zatykał mu drogi oddechowe? Harry jaki z ciebie idiota. Lepszego pomysły nie można było mieć . Coś się stało . To na pewno , tylko co ?
Z braku jakiegokolwiek pomysłu odgonienia moich myśli od krótkiej rozmowy postanowiłem zaparzyć herbatę . Wchodząc do mało przestrzennej kuchni do moich uszu dotarł mocny dźwięk pioruna powodując lekkie dreszcze na mojej skórze . Zayn będzie miał ciekawy powrót do domu .
Zrobiłem herbatę i w zamyśleniach oparłem się nadgarstkami o blat szafki , pozwoliłem opaść moim brązowym lokom na zarumienione policzki po łyku dopiero zaparzonego napoju . Wspominałem o karmelowych długich włosach beztrosko puszczonych na wiatr , czerwonym uśmiechu i niebieskich oczach patrzących na świat jakby przez kolorowe zasłony .
Wspomnienia zamknęły się wraz z szybko otwieranymi drzwiami i cichym tupaniem . Zayn w domu . Kuchnia była niemalże połączona z przedpokojem więc wystarczyło, że bym się odwrócił i zobaczył gościa . Jednak zawachałem się przed widokiem całego przemoczonego Zayn'a i jego oczu które przemawiały do wszystkich .
Zacisnęłam pięść , powieki i usta marszcząc przy tym nos i prawie że nie zauważalnie pokręciłem głową.
-Harry - usłyszałem roztrzaskany głos który rozbrzmiewał mi w uszach . Zebrałem się i odwróciłem w jego stronę .Tak jak myślałem stał cały przemoknięty , ręce opadły mu z bezsilności , czerwone oczy zaszkliły napełnione łzami , policzki zaczerwienione , włosy poszarpane i ściśnięte usta . Nie trudno można sobie wyobrazić jak żałośnie to wyglądało .
-Chodź tu - powiedziałem beznamiętnie . On posłusznie podszedł . Oceniłem go wzrokiem jeszcze raz i mogłem się domyślić co się stało - ściągaj to .
-Harry jestem idiotą - słuchałem go choć byłem zajęty ściąganiem z niego przemoczonych ubrań - jak ja mogłem - mówił . Gdy został już w samych bokserkach gestem dłoni wysłałem go żeby się umył i przebrał .
Bezczynnie opadłem na zieloną kanapę z silnym odetchnięciem . Nie musiałem na niego długo czekać , przyszedł przebrany w czarne rurki i koszulę w kratkę . Pod ramieniem trzymał misia którego przytulił wraz z usadowieniem się obok mnie . Było to trochę śmieszne że dorosły człowiek tuli się do misia z dzieciństwa bez jednego oka i szwami w kilku miejscach. Lecz ze względu na powagę sytuacji i łzy które nieudolnie próbował ukryć nie zaśmiałem się , nawet w duchu . Z niecierpliwością odwróciłem się w jego stronę przeszywając go wzrokiem .
-Możesz mi w końcu powiedzieć ? - zapytałem cicho na co on rozryczał się jeszcze bardziej . Westchnąłem - Zayn, powiedz- zabrzmiałem stanowczo . On popatrzył się na mnie podpuchniętymi powiekami .
-Zerwałem z Effy - szlochnął . Otumaniło mnie. Pierwszy raz w życiu widziałem , że ktoś kocha kogoś tak mocno i to jeszcze ze wzajemnością a on to... spieprzył?Nie chcąc pogorszyć sytuacji sklinałem go w duchu i nie wypominałem mu jego głupoty .
Wiedziałem co trzeba teraz zrobić . Przytulić go .Nie leżało to w mojej naturze przytulać facetów ale wiedziałem , że tak mu pomogę . Bez dłuższego zastanowienia objąłem przyjaciela a ten jak dziecko szlochał mi w błękitną koszulkę plamiąc ją tym samym słonymi łzami . Powtarzałem co chwile krótkie cicho , cicho próbując go uspokoić . A duszy powtarzałem sobie błądzące ,, Panie podaj mu dłoń to on teraz potrzebuje wsparcia" .
-Spieprzyłem- szepnął . A ja w końcu musiałem go trochę ochrzanić .
- Tylko do siebie możesz mieć pretensje - powiedziałem nie zwracając uwagi na jego kolejne liczne łzy i trzymałem głowę prosto przed siebie - twój wybór , twój ból , ponosisz konsekwencje- raniłem go , ale musiałem . Ale było to konieczne ,aby jeszcze raz nie popełnił tego samego błędu .
-A wiesz co ? - nieoczekiwanie się odezwał stabilniejszym głosem - teraz stoję po środku niczego sam - jęknął .
-Masz mnie - uśmiechnąłem się tuląco .Wiem jak to okropnie zranić osobę którą się kocha . Wspomnienia wplotły się w mój umysł jak jej palce w moje loki podczas każdego pocałunku . Tak jakby trzymała mnie przez strach , że kiedyś to straci . Nie myliła się .
-Popełniłem zbyt wiele błędów - zatrzymał się zagryzając dolną wargę - ona miała zbyt wiele argumentów - zacisnął powieki - chciałbym mieć klucz do bram czasu .
-Kochaj ją gdy jest przy tobie i kiedy odchodzi .
Minęły już dwa lata odkąd staliśmy się najsławniejszymi nastolatkami na ziemi. Mieliśmy miliony fanek zdzierających gardło na każdym naszym kroku . Co chwila oślepiały nas tysiące fleszy aparatów . Byliśmy naprawdę zadowoleni , że osiągnęliśmy tyle by hejtowano nas cały czas . ,, Nienawiść to szczyt sławy " tak zawsze powtarzał nasz manager Paul . Miły i fajny gość chociaż bardzo wymagający . Tylko , że najgorsze w tym wszystkim było to , że minęły także dwa lata od rozstania Effy i Zayna oraz mojego i Carmen .
Na same wspomnienie zapłonęły mi oczy . Opierałem się o zimną barierkę hotelu . Nasze stałe miejsce zamieszkania . Nigdzie i wszędzie . Dobijające , tak na prawdę byliśmy niesieni przez skrzydła świata które lubiły spłonąć zawsze w najgorszym momencie abyśmy w końcu spadli i uczyli się latać od kamieni . Obłęd .
Zgasiłem papierosa i spojrzałem na drogi zegarek . Dochodziła 21 . Chłopaki siedzieli w pokoju wpatrzeni głucho w telewizor bo poprosiłem ich o chwilę ciszy .
-Idziemy na grube lolo !!! - wkraczając w progi pokoju wydarł się Niall . Przyłączyłem się do nich . Nikt nie wiedział o co chodzi - mamy wolny wieczór idziemy na duuupy , duupencje, duuupeczki !!! - nadal darł się blondyn a nam na samą myśl zagościł uśmiech na twarzach .
-Ale mamy jakieś spotkanie organizacyjne no nie ? - uspokoił nasze sprośnie myśli Liam .
-Mieliśmy - powiedział zadowolony Irlandczyk unosząc dumnie głowę w górę - ale nie mamy - rozłożył ręce . Spojrzeliśmy po sobie i po chwili każdy wyłożył jakąś sumie pieniędzy na stół - dobra , dużo kasy czyli dużo zioła, no chłopaki nie macie więcej ? - zapytał zażenowany . Pokiwaliśmy przecząco głowami.
No tak , niby byliśmy wzorami do naśladowania ale tak na prawdę zachowywaliśmy się jak normalni ludzie którzy chcą się pobawić trochę życiem . Albo gorzej, ale mniejsza z tym . Uzbieraliśmy większą sumę pieniędzy i po 15 minutach Nialler wrócił z towarem .
-Szaleństwo - krzyknął Lou - tylko wiecie - rozglądną się - tak jak zawsze - ściszył głos - palimy a potem na impreza , każdy bierze tylko tyle ile dał kasy - i zaczął rozdzielać po nas . Równo o 22 zaczęliśmy chillout . Zapalniczki poszły w ruch . Zayn miał najmniej.
-Co ty taki grzeczny dzisiaj - zapytałem się go poruszając brwiami . Nie potrzebnie się czepiałem bo też nie miałem za dużo , ale wystarczająco jak dla mnie .
-Bo ja nie zamierzam dzisiaj baraszkować z byle kim - mrugnął do mnie .
-A ... rozumiem czyli pierw musisz poznać ich dane personalne takie jak hmm ... imię ? - wykonałem luźny ruch rękami .
-Nie . Dzisiaj dam sobie spokój - zatkało nas wszystkich .
-Boisz , że ci się naboje skończą ?- z ciszy wyrwał nas Lou. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem .Ten jak coś powie .
-Nie tylko chce się dzisiaj wyspać - zagryzł wargę przymrużając oczy .
-W życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój - wyszeptałem . W mojej głowie trochę zaczęły mieszać się twarze , ciało stało się cięższe , wszystko wirowało a w uszach tlił się śmiech , cały czas . Zayn jako jedyny był najbardziej ogarnięty. W śmiesznej atmosferze wbiliśmy do jakiegoś klubu . W końcu to Las Vegas ! Trzeba się zabawić . Porwaliśmy się w rytm muzyki . Przez zioło nie mogliśmy się skupić , oczy się kleiły ale umysł nadal żył dając nam uczucie śnienia na jawie .
Ale oni się zjarali , trochę przesadzili. Hm ... to raczej kwestia przyzwyczajenia , paliliśmy po każdym koncercie. To nie uzależnienia bardziej prawo przyciągania naszych dusz do bycia wolnym .
Podszedłem do barku w celu pogłębienia braku grawitacji . Rzuciłem barmanowi jakąś nazwę drinka której nawet nie pamiętałem . Popatrzyłem w prawo . Mój umysł otępiał, serce stanęło a oddech był w zaniku . Moje oczy dusiły się od łez . Zobaczyłem ją . Po dwóch latach . Zobaczyłem Effy . Wpatrzoną we mnie tak samo żałośnie jak ja w nią . Cała muzyka ucichła , czas się zatrzymał a jej twarz co chwile była rozświetlana kolorowymi światłami . Przełknąłem ślinę i uświadomiłem sobie najważniejsze uczucia w moim życiu . Kocham ją . Nigdy nie przestałem. Kochałem . Nie mogłem stracić takiej okazji.Musiałem złapać szczęście na kąciki ust i przyszyć w brutalny sposób.
Wstała i chciała odejść , znowu . Znowu popełniłbym ten sam idiotyczny błąd , ale tym razem nie wytrzymałbym tego psychicznie . Strach przed utratą kogoś szczerą miłość rodzi . W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek . Krew w moich żyłach gwałtownie przyśpieszyła , nasze oczy się spotkały , już prawie zapomniałem jaką energię mi dawał ten błękit .Jak bardzo potrzebowałem tego szczęścia . Dreszcze przeszły cały moje ciało i nie chciały odejść . Staliśmy tak napawając się od nowa głębią naszych tęczówek , rozmawiając duszami , krzycząc ,, kocham" stłumionymi biciami serc .
Effy pociągnęła mnie . Nie wiem gdzie , widziałem tylko ją . Nic więcej .Nie potrafiłem uświadomić sobie tej radości i bólu płynącej z pod moich powiek łzami .Nie mogłem teraz płakać , muszę być silny . Spojrzałem na ułamek sekundy w górę . Gwiazdy .Uśmiechały się do mnie przywracając pierwszego pocałunku z Effy . Usiedliśmy na krawędzi . Dopiero teraz uświadomiłem sobie , że znajdowaliśmy się na dachu wieżowca . Spojrzałem na Effy . Miała rozpalone policzki i zapłakane oczy przepraszające mnie . Tylko nie wiem za co . Coś się we mnie skruszyło . Ująłem jej twarz i ucałowałem miejsca gdzie przed chwilą znajdowały się słone łzy . Oboje drżeliśmy ze strachu przed naszymi emocjami który błagały o wypuszczenie na wolność .
-Kocham Cię - wyszeptałem . Płakaliśmy jak dzieci . Rwąc nasze dusze na kawałki . Nie wytrzymaliśmy . Złączyliśmy nasze usta w symbolu miłości . Tak dawno nie smakowałem szczęścia które czułem tylko przy niej . Budowaliśmy nową duszę , tym razem jedną , wspólną , płonącą ogniem miłości . Tak bardzo ją kochałem .
***
Miłość to dziwne słowo . Zaczyna się miło , pięknie wprost cudownie a potem kończy najgorszym scenariuszem napisanym przez łudzącego szczęściem psychola . Miłość Zayna i Effy trwała do końca ich czasu . Wybaczyli sobie wszystko układając następne stopnie życia . Nie czując swoich oddechów nie potrafili korzystać z powietrza .Wydawała się niewyjątkowa , prosta, zwyczajna , głupsza od innych ale oni przeżyli najpiękniejszą miłość jaką znacie . W skruszonych emocjach odnajdywali siebie . Już nigdy nic ich nie rozdzieliło . Dla niektórych to może wydawać się wręcz absurdalne bo są pewni , że potrafią kochać bardziej , ale się mylą . Ci którzy tak myślą nie potrafią kochać bo aby kochać trzeba zrozumieć miłość nie tylko na własnych zasadach . Trzeba wyrwać sobie serce i oddać je tej osobie która będzie w pełni świadoma , że ma w swoim posiadaniu najcenniejszą rzecz na świecie . Podobno ludzie zakochują się od pierwszego wejrzenia może i prawda , tylko że zakochać się w kimś a kogoś kochać to dwie całkiem poróżnione definicje . Hm ... A wiecie co w tej całej historii było najzabawniejsze ? To , że każde słowo wypowiedziane z ust czarnowłosej było szklistym kłamstwem . .
Mam tylko jedną prośbę . Proszę aby każdy kto czytał tego bloga napisał parę zdań podsumowujących go . Nawet jedno zdanie . Jest to dla mnie ważne bo chciałabym wiedzieć gdzie popełniłam jakoś błąd , albo co wam się podobało . Chce także aby skomentował go KAŻDY kto go czytał ... żebym wiedziała ile osób i czy opłaca mi się zaczynać następny .
Głosujcie i pytajcie bo nadal nie jestem zdecydowana z kim zrobić następny .
KOCHAM WAS .
I DZIĘKUJE .
za wszystko .
Wyciągnąłem wibrujący w kieszeni telefon który delikatnie łaskotał moje udo .
-Cze..
-Harry jesteś sam ? - mój umysł rozbudził rozdrażniony głoś Zayn'a .
-No tak.
-To zaraz będę - urwał i się rozłączył . Powoli oddaliłem telefon od policzka patrząc na jasny wyświetlacz na którym jeszcze przed chwilą widniały cztery litery ,,Zayn" .
Nie wiedziałem o co chodzi . Czy , czy on płakał ? A może po prostu były jakieś zagłuszenia albo wiatr zatykał mu drogi oddechowe? Harry jaki z ciebie idiota. Lepszego pomysły nie można było mieć . Coś się stało . To na pewno , tylko co ?
Z braku jakiegokolwiek pomysłu odgonienia moich myśli od krótkiej rozmowy postanowiłem zaparzyć herbatę . Wchodząc do mało przestrzennej kuchni do moich uszu dotarł mocny dźwięk pioruna powodując lekkie dreszcze na mojej skórze . Zayn będzie miał ciekawy powrót do domu .
Zrobiłem herbatę i w zamyśleniach oparłem się nadgarstkami o blat szafki , pozwoliłem opaść moim brązowym lokom na zarumienione policzki po łyku dopiero zaparzonego napoju . Wspominałem o karmelowych długich włosach beztrosko puszczonych na wiatr , czerwonym uśmiechu i niebieskich oczach patrzących na świat jakby przez kolorowe zasłony .
Wspomnienia zamknęły się wraz z szybko otwieranymi drzwiami i cichym tupaniem . Zayn w domu . Kuchnia była niemalże połączona z przedpokojem więc wystarczyło, że bym się odwrócił i zobaczył gościa . Jednak zawachałem się przed widokiem całego przemoczonego Zayn'a i jego oczu które przemawiały do wszystkich .
Zacisnęłam pięść , powieki i usta marszcząc przy tym nos i prawie że nie zauważalnie pokręciłem głową.
-Harry - usłyszałem roztrzaskany głos który rozbrzmiewał mi w uszach . Zebrałem się i odwróciłem w jego stronę .Tak jak myślałem stał cały przemoknięty , ręce opadły mu z bezsilności , czerwone oczy zaszkliły napełnione łzami , policzki zaczerwienione , włosy poszarpane i ściśnięte usta . Nie trudno można sobie wyobrazić jak żałośnie to wyglądało .
-Chodź tu - powiedziałem beznamiętnie . On posłusznie podszedł . Oceniłem go wzrokiem jeszcze raz i mogłem się domyślić co się stało - ściągaj to .
-Harry jestem idiotą - słuchałem go choć byłem zajęty ściąganiem z niego przemoczonych ubrań - jak ja mogłem - mówił . Gdy został już w samych bokserkach gestem dłoni wysłałem go żeby się umył i przebrał .
Bezczynnie opadłem na zieloną kanapę z silnym odetchnięciem . Nie musiałem na niego długo czekać , przyszedł przebrany w czarne rurki i koszulę w kratkę . Pod ramieniem trzymał misia którego przytulił wraz z usadowieniem się obok mnie . Było to trochę śmieszne że dorosły człowiek tuli się do misia z dzieciństwa bez jednego oka i szwami w kilku miejscach. Lecz ze względu na powagę sytuacji i łzy które nieudolnie próbował ukryć nie zaśmiałem się , nawet w duchu . Z niecierpliwością odwróciłem się w jego stronę przeszywając go wzrokiem .
-Możesz mi w końcu powiedzieć ? - zapytałem cicho na co on rozryczał się jeszcze bardziej . Westchnąłem - Zayn, powiedz- zabrzmiałem stanowczo . On popatrzył się na mnie podpuchniętymi powiekami .
-Zerwałem z Effy - szlochnął . Otumaniło mnie. Pierwszy raz w życiu widziałem , że ktoś kocha kogoś tak mocno i to jeszcze ze wzajemnością a on to... spieprzył?Nie chcąc pogorszyć sytuacji sklinałem go w duchu i nie wypominałem mu jego głupoty .
Wiedziałem co trzeba teraz zrobić . Przytulić go .Nie leżało to w mojej naturze przytulać facetów ale wiedziałem , że tak mu pomogę . Bez dłuższego zastanowienia objąłem przyjaciela a ten jak dziecko szlochał mi w błękitną koszulkę plamiąc ją tym samym słonymi łzami . Powtarzałem co chwile krótkie cicho , cicho próbując go uspokoić . A duszy powtarzałem sobie błądzące ,, Panie podaj mu dłoń to on teraz potrzebuje wsparcia" .
-Spieprzyłem- szepnął . A ja w końcu musiałem go trochę ochrzanić .
- Tylko do siebie możesz mieć pretensje - powiedziałem nie zwracając uwagi na jego kolejne liczne łzy i trzymałem głowę prosto przed siebie - twój wybór , twój ból , ponosisz konsekwencje- raniłem go , ale musiałem . Ale było to konieczne ,aby jeszcze raz nie popełnił tego samego błędu .
-A wiesz co ? - nieoczekiwanie się odezwał stabilniejszym głosem - teraz stoję po środku niczego sam - jęknął .
-Masz mnie - uśmiechnąłem się tuląco .Wiem jak to okropnie zranić osobę którą się kocha . Wspomnienia wplotły się w mój umysł jak jej palce w moje loki podczas każdego pocałunku . Tak jakby trzymała mnie przez strach , że kiedyś to straci . Nie myliła się .
-Popełniłem zbyt wiele błędów - zatrzymał się zagryzając dolną wargę - ona miała zbyt wiele argumentów - zacisnął powieki - chciałbym mieć klucz do bram czasu .
-Kochaj ją gdy jest przy tobie i kiedy odchodzi .
*
Minęły już dwa lata odkąd staliśmy się najsławniejszymi nastolatkami na ziemi. Mieliśmy miliony fanek zdzierających gardło na każdym naszym kroku . Co chwila oślepiały nas tysiące fleszy aparatów . Byliśmy naprawdę zadowoleni , że osiągnęliśmy tyle by hejtowano nas cały czas . ,, Nienawiść to szczyt sławy " tak zawsze powtarzał nasz manager Paul . Miły i fajny gość chociaż bardzo wymagający . Tylko , że najgorsze w tym wszystkim było to , że minęły także dwa lata od rozstania Effy i Zayna oraz mojego i Carmen .
Na same wspomnienie zapłonęły mi oczy . Opierałem się o zimną barierkę hotelu . Nasze stałe miejsce zamieszkania . Nigdzie i wszędzie . Dobijające , tak na prawdę byliśmy niesieni przez skrzydła świata które lubiły spłonąć zawsze w najgorszym momencie abyśmy w końcu spadli i uczyli się latać od kamieni . Obłęd .
Zgasiłem papierosa i spojrzałem na drogi zegarek . Dochodziła 21 . Chłopaki siedzieli w pokoju wpatrzeni głucho w telewizor bo poprosiłem ich o chwilę ciszy .
-Idziemy na grube lolo !!! - wkraczając w progi pokoju wydarł się Niall . Przyłączyłem się do nich . Nikt nie wiedział o co chodzi - mamy wolny wieczór idziemy na duuupy , duupencje, duuupeczki !!! - nadal darł się blondyn a nam na samą myśl zagościł uśmiech na twarzach .
-Ale mamy jakieś spotkanie organizacyjne no nie ? - uspokoił nasze sprośnie myśli Liam .
-Mieliśmy - powiedział zadowolony Irlandczyk unosząc dumnie głowę w górę - ale nie mamy - rozłożył ręce . Spojrzeliśmy po sobie i po chwili każdy wyłożył jakąś sumie pieniędzy na stół - dobra , dużo kasy czyli dużo zioła, no chłopaki nie macie więcej ? - zapytał zażenowany . Pokiwaliśmy przecząco głowami.
No tak , niby byliśmy wzorami do naśladowania ale tak na prawdę zachowywaliśmy się jak normalni ludzie którzy chcą się pobawić trochę życiem . Albo gorzej, ale mniejsza z tym . Uzbieraliśmy większą sumę pieniędzy i po 15 minutach Nialler wrócił z towarem .
-Szaleństwo - krzyknął Lou - tylko wiecie - rozglądną się - tak jak zawsze - ściszył głos - palimy a potem na impreza , każdy bierze tylko tyle ile dał kasy - i zaczął rozdzielać po nas . Równo o 22 zaczęliśmy chillout . Zapalniczki poszły w ruch . Zayn miał najmniej.
-Co ty taki grzeczny dzisiaj - zapytałem się go poruszając brwiami . Nie potrzebnie się czepiałem bo też nie miałem za dużo , ale wystarczająco jak dla mnie .
-Bo ja nie zamierzam dzisiaj baraszkować z byle kim - mrugnął do mnie .
-A ... rozumiem czyli pierw musisz poznać ich dane personalne takie jak hmm ... imię ? - wykonałem luźny ruch rękami .
-Nie . Dzisiaj dam sobie spokój - zatkało nas wszystkich .
-Boisz , że ci się naboje skończą ?- z ciszy wyrwał nas Lou. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem .Ten jak coś powie .
-Nie tylko chce się dzisiaj wyspać - zagryzł wargę przymrużając oczy .
-W życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój - wyszeptałem . W mojej głowie trochę zaczęły mieszać się twarze , ciało stało się cięższe , wszystko wirowało a w uszach tlił się śmiech , cały czas . Zayn jako jedyny był najbardziej ogarnięty. W śmiesznej atmosferze wbiliśmy do jakiegoś klubu . W końcu to Las Vegas ! Trzeba się zabawić . Porwaliśmy się w rytm muzyki . Przez zioło nie mogliśmy się skupić , oczy się kleiły ale umysł nadal żył dając nam uczucie śnienia na jawie .
***
Podszedłem do barku w celu pogłębienia braku grawitacji . Rzuciłem barmanowi jakąś nazwę drinka której nawet nie pamiętałem . Popatrzyłem w prawo . Mój umysł otępiał, serce stanęło a oddech był w zaniku . Moje oczy dusiły się od łez . Zobaczyłem ją . Po dwóch latach . Zobaczyłem Effy . Wpatrzoną we mnie tak samo żałośnie jak ja w nią . Cała muzyka ucichła , czas się zatrzymał a jej twarz co chwile była rozświetlana kolorowymi światłami . Przełknąłem ślinę i uświadomiłem sobie najważniejsze uczucia w moim życiu . Kocham ją . Nigdy nie przestałem. Kochałem . Nie mogłem stracić takiej okazji.Musiałem złapać szczęście na kąciki ust i przyszyć w brutalny sposób.
Wstała i chciała odejść , znowu . Znowu popełniłbym ten sam idiotyczny błąd , ale tym razem nie wytrzymałbym tego psychicznie . Strach przed utratą kogoś szczerą miłość rodzi . W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek . Krew w moich żyłach gwałtownie przyśpieszyła , nasze oczy się spotkały , już prawie zapomniałem jaką energię mi dawał ten błękit .Jak bardzo potrzebowałem tego szczęścia . Dreszcze przeszły cały moje ciało i nie chciały odejść . Staliśmy tak napawając się od nowa głębią naszych tęczówek , rozmawiając duszami , krzycząc ,, kocham" stłumionymi biciami serc .
Effy pociągnęła mnie . Nie wiem gdzie , widziałem tylko ją . Nic więcej .Nie potrafiłem uświadomić sobie tej radości i bólu płynącej z pod moich powiek łzami .Nie mogłem teraz płakać , muszę być silny . Spojrzałem na ułamek sekundy w górę . Gwiazdy .Uśmiechały się do mnie przywracając pierwszego pocałunku z Effy . Usiedliśmy na krawędzi . Dopiero teraz uświadomiłem sobie , że znajdowaliśmy się na dachu wieżowca . Spojrzałem na Effy . Miała rozpalone policzki i zapłakane oczy przepraszające mnie . Tylko nie wiem za co . Coś się we mnie skruszyło . Ująłem jej twarz i ucałowałem miejsca gdzie przed chwilą znajdowały się słone łzy . Oboje drżeliśmy ze strachu przed naszymi emocjami który błagały o wypuszczenie na wolność .
-Kocham Cię - wyszeptałem . Płakaliśmy jak dzieci . Rwąc nasze dusze na kawałki . Nie wytrzymaliśmy . Złączyliśmy nasze usta w symbolu miłości . Tak dawno nie smakowałem szczęścia które czułem tylko przy niej . Budowaliśmy nową duszę , tym razem jedną , wspólną , płonącą ogniem miłości . Tak bardzo ją kochałem .
***
Miłość to dziwne słowo . Zaczyna się miło , pięknie wprost cudownie a potem kończy najgorszym scenariuszem napisanym przez łudzącego szczęściem psychola . Miłość Zayna i Effy trwała do końca ich czasu . Wybaczyli sobie wszystko układając następne stopnie życia . Nie czując swoich oddechów nie potrafili korzystać z powietrza .Wydawała się niewyjątkowa , prosta, zwyczajna , głupsza od innych ale oni przeżyli najpiękniejszą miłość jaką znacie . W skruszonych emocjach odnajdywali siebie . Już nigdy nic ich nie rozdzieliło . Dla niektórych to może wydawać się wręcz absurdalne bo są pewni , że potrafią kochać bardziej , ale się mylą . Ci którzy tak myślą nie potrafią kochać bo aby kochać trzeba zrozumieć miłość nie tylko na własnych zasadach . Trzeba wyrwać sobie serce i oddać je tej osobie która będzie w pełni świadoma , że ma w swoim posiadaniu najcenniejszą rzecz na świecie . Podobno ludzie zakochują się od pierwszego wejrzenia może i prawda , tylko że zakochać się w kimś a kogoś kochać to dwie całkiem poróżnione definicje . Hm ... A wiecie co w tej całej historii było najzabawniejsze ? To , że każde słowo wypowiedziane z ust czarnowłosej było szklistym kłamstwem . .
czwartek, 4 października 2012
Ten ostatni ...
UWAGA
W piątek ( jutro ) o godzinie 15:30 dodany zostanie epilog .
Oczywiście jeśli nic mi w tym nie przeszkodzi .
Dzięki .
P.S głosujcie i pytajcie .
P.S głosujcie i pytajcie .
piątek, 28 września 2012
Rozdział 8
Bezdźwięcznie mijały kolejne miesiące . Chłopaki byli coraz bardziej wkręceni w świat napchanych kasą celebrytów . W końcu zajęli 3 miejsce w tym świńskiem x factorze który odebrał mi to wszystko . Tak kurwa wszystko . Ale od początku .
Zayn miał coraz mniej czasu . Wiadomo pracowali nad albumem o którym i tak już było głośno tak samo jak o nich . Nowe skóry do zdarcia i umysły do przejrzenia . Chore . Ale wszystko jest wycenione . Tak więc coraz mniej czasu ... coraz mniej spojrzeń, pocałunków , dotyków , słów , dreszczy, wszystkiego .
Nie widziałam go już od dwóch tygodni . Aż w końcu dostałam esemesa ,, Spotkajmy się za 30 min " Takie to puste . A moje serce zalało się burzą krzyków miłości . Miło . Już się szykowałam gdy do pokoju weszła Perrie .
-Co ty taka szczęśliwa jesteś ? - zapytała lekko oszołomiona . Nic nie odpowiedziałam , popatrzyła mi w oczy i się chyba sama domyśliła - Zayn ? -zapytała twierdząco .
-Tak - westchnęłam żałośnie ale uroczo na swój sposób . Zmierzyła mnie wzrokiem .
-Jak słuchasz serca nie opuszczaj głowy - rzuciła i wyszła z pokoju . Przez te zwykłe słowa poczułam zimno . Coś nie tak . Ale nie czas na takie rozmyślania . Przecież za chwile miałam się spotkać z moim aniołem .A nie to złe określenie . Wprost okropne . Zawsze jak wyobrażałam sobie anioła nie wygląda on za miło . Cała jego biała suknia wyplamiona krwią za moje błędy ,aureola porośnięta kolcami ale najgorsza jest jego twarz . Brudna z wyrzeźbionymi kościami policzkowymi z głodu , porozcinane usta i te oczy,zmęczone widokiem moich potyczek, wylewające łzy których ja nie jestem w stanie, zapisujące wszystko na swój rachunek, ratujące mój umysł, naiwne jak u dziecka , puste aż białe , przeszywające ludzi raniąc ich duszę a moimo to kochające ,kochające i dziękujące za to że są .
Tak to w 100% złe porównanie . Jak na jego barkach wyszłam z internatu . Moje policzki ujęte przez wiatr delikatnie poczerwieniały , włosy spokojnie owijały się o siebie w uściskach . Zdenerwowanym krokiem podążałam w stronę parku . Nawet szara, burzowa pogoda nie umiała zepsuć mi uśmiechu .
Stał tyłem , moje ręce automatycznie wyciągnęły się w jego stronę błagając o dotyk , oczy zalały się łzami szczęścia , nogi z waty a usta sparaliżowane uśmiechem . Próbując się uspokoić stanęłam tuż za nim . Odwrócił się a ja nie wytrzymałam z płaczem rzuciłam mu się w ramiona . Zawiodłam się. Nie były już tak silne, wydawały się takie słabe bez uczuciowe nie dające bezpieczeństwa tak jak kiedyś . Oczy pochłonięte niczym .Niczym. Odpychały .
-Zayn kochanie nie cieszysz się ?- zapytałam szeptem powstrzymując się od łez .Pogłaskałam jego policzka i zbliżyłam swoje usta do jego . Odsunął głowę . Przeszły mnie dreszcze . Takie okropne jakby po całym moim ciele chodziło miliony nowo narodzonym pająków . Otworzyłam szeroko oczy nie czując już tego samego człowieka którego tak bardzo wcześniej kochałam . Gwałtownie się od niego osunęłam .
Zayn zacisnął usta i przepłynął przez moje łzy do bólu moich oczu . Zmieszał się.
-To koniec - straciłam grunt pod nogami , bez silnie opadłam na ławkę pozbawiona ludzkich myśli- Nie mam siły już tego dłużej ciągnąć , teraz będziemy mieli trasę a ja tak długo bez ciebie nie wytrzymam z myślą , że jesteś nadal moja - przełknął ślinę - po prostu nie chce żebyśmy potem czegoś żałowali - czekał na moją reakcję ale otrzymał tylko załamaną kobietę , chociaż bardziej nazwałabym się w tym momencie niczym - jestem za słaby - po tych słowach w całe moje ciało wbito noże a poćwiartkowane serce spalono ale także dostałam jakiejś siły . Powoli wstałam , spojrzałam w te oczy które wcześniej wygrzebałabym i oprawiła w ramkę a teraz bym wydrapała gwoździem.
-Co kurwa - szepnęłam - powtórz - strzelałam mu kulką w serce oczami . Ciężko przełkną ślinę ale popatrzył mi się w oczy .
-To koniec - uderzyłam go w twarz .
-Nie nie , to wcześniej -ale już nie odpowiedział - czego ty chcesz niby żałować ? zdradziłbyś mnie ? nie kochałbyś ? - zapłakał cicho - czuł byś zapach i smak innej ? Nie trać łez dziecko - poprawiłam go . Zobaczyłam jak na jego ciele maszerują ciarki , niemal czułam jak łamie mu serce - silny ? hahaha . Skąd ty masz niby wiedzieć co to kurwa znaczy być silnym , Masz rację , jesteś słaby ! Jesteś kurwa jedną malutką pieprzoną gwiazdką na niebie która coraz bardziej gaśnie wiesz ?
-Effy przestań .. - wyszeptał cicho dławiąc się łzami ,
-Nie ! - krzyknęłam , cała drżałam - chociaż raz się kurwa zamknij i mnie posłuchaj . Jesteś pizdą . Tak głupią pizdą która wmawiała mi że mnie kocha . A ja w to wierzyłam . Boże , Jak mogłam myć tak ślepa ? Jak - uniosłam ręce w stronę nieba - To cholernie boli wiesz ?Nienawidzę cię rozumiesz ? - znowu płakałam . Jakie to dziwne uczucie kiedy łzy szczęścia stają się nagle łzami bólu - nienawidzę - wyszeptałam .
-Przestań prosz.. - cały drżał z bólu jakie zadawały mu moje słowa .
-Zamknij się ... a obiecałeś - ode pchałam go - że będziesz- uderzałam pięściami nie potrafiąc inaczej przelać swojego bólu który coraz bardziej napawał moje ciało , który żył we mnie jak nowotwór - że na zawsze - zimnymi dłońmi dotknęłam sinych oczu przez płacz . A on odszedł . Nie odwrócił wzroku . Odszedł .
Straaaaaaaaaaasznie krótki=brak weny . Przepraszam .
Jestem z tego rozdziału totalnie niezadowolona . xDD Jest dziecinnie prosty , takie jak żelatyna xDD Nie potrafię pozbierać myśli i ich przelać na klawiaturę ;/ chujowo trochę .... ale trudno.
Dziękuje wszystkim za czytanie i komentowanie ... no i za tyle wyświetleń .:D
Teraz tylko epilog . Chyba Was nim wkurzę bo ostanie słowa dadzą trochę do myślenia . Będzie całkiem inaczej niż myśleliście .Huehuehuehue < szyderczy śmiech >
Dziękuje i kocham .
xoxoxo
Zayn miał coraz mniej czasu . Wiadomo pracowali nad albumem o którym i tak już było głośno tak samo jak o nich . Nowe skóry do zdarcia i umysły do przejrzenia . Chore . Ale wszystko jest wycenione . Tak więc coraz mniej czasu ... coraz mniej spojrzeń, pocałunków , dotyków , słów , dreszczy, wszystkiego .
Nie widziałam go już od dwóch tygodni . Aż w końcu dostałam esemesa ,, Spotkajmy się za 30 min " Takie to puste . A moje serce zalało się burzą krzyków miłości . Miło . Już się szykowałam gdy do pokoju weszła Perrie .
-Co ty taka szczęśliwa jesteś ? - zapytała lekko oszołomiona . Nic nie odpowiedziałam , popatrzyła mi w oczy i się chyba sama domyśliła - Zayn ? -zapytała twierdząco .
-Tak - westchnęłam żałośnie ale uroczo na swój sposób . Zmierzyła mnie wzrokiem .
-Jak słuchasz serca nie opuszczaj głowy - rzuciła i wyszła z pokoju . Przez te zwykłe słowa poczułam zimno . Coś nie tak . Ale nie czas na takie rozmyślania . Przecież za chwile miałam się spotkać z moim aniołem .A nie to złe określenie . Wprost okropne . Zawsze jak wyobrażałam sobie anioła nie wygląda on za miło . Cała jego biała suknia wyplamiona krwią za moje błędy ,aureola porośnięta kolcami ale najgorsza jest jego twarz . Brudna z wyrzeźbionymi kościami policzkowymi z głodu , porozcinane usta i te oczy,zmęczone widokiem moich potyczek, wylewające łzy których ja nie jestem w stanie, zapisujące wszystko na swój rachunek, ratujące mój umysł, naiwne jak u dziecka , puste aż białe , przeszywające ludzi raniąc ich duszę a moimo to kochające ,kochające i dziękujące za to że są .
Tak to w 100% złe porównanie . Jak na jego barkach wyszłam z internatu . Moje policzki ujęte przez wiatr delikatnie poczerwieniały , włosy spokojnie owijały się o siebie w uściskach . Zdenerwowanym krokiem podążałam w stronę parku . Nawet szara, burzowa pogoda nie umiała zepsuć mi uśmiechu .
Stał tyłem , moje ręce automatycznie wyciągnęły się w jego stronę błagając o dotyk , oczy zalały się łzami szczęścia , nogi z waty a usta sparaliżowane uśmiechem . Próbując się uspokoić stanęłam tuż za nim . Odwrócił się a ja nie wytrzymałam z płaczem rzuciłam mu się w ramiona . Zawiodłam się. Nie były już tak silne, wydawały się takie słabe bez uczuciowe nie dające bezpieczeństwa tak jak kiedyś . Oczy pochłonięte niczym .Niczym. Odpychały .
-Zayn kochanie nie cieszysz się ?- zapytałam szeptem powstrzymując się od łez .Pogłaskałam jego policzka i zbliżyłam swoje usta do jego . Odsunął głowę . Przeszły mnie dreszcze . Takie okropne jakby po całym moim ciele chodziło miliony nowo narodzonym pająków . Otworzyłam szeroko oczy nie czując już tego samego człowieka którego tak bardzo wcześniej kochałam . Gwałtownie się od niego osunęłam .
Zayn zacisnął usta i przepłynął przez moje łzy do bólu moich oczu . Zmieszał się.
-To koniec - straciłam grunt pod nogami , bez silnie opadłam na ławkę pozbawiona ludzkich myśli- Nie mam siły już tego dłużej ciągnąć , teraz będziemy mieli trasę a ja tak długo bez ciebie nie wytrzymam z myślą , że jesteś nadal moja - przełknął ślinę - po prostu nie chce żebyśmy potem czegoś żałowali - czekał na moją reakcję ale otrzymał tylko załamaną kobietę , chociaż bardziej nazwałabym się w tym momencie niczym - jestem za słaby - po tych słowach w całe moje ciało wbito noże a poćwiartkowane serce spalono ale także dostałam jakiejś siły . Powoli wstałam , spojrzałam w te oczy które wcześniej wygrzebałabym i oprawiła w ramkę a teraz bym wydrapała gwoździem.
-Co kurwa - szepnęłam - powtórz - strzelałam mu kulką w serce oczami . Ciężko przełkną ślinę ale popatrzył mi się w oczy .
-To koniec - uderzyłam go w twarz .
-Nie nie , to wcześniej -ale już nie odpowiedział - czego ty chcesz niby żałować ? zdradziłbyś mnie ? nie kochałbyś ? - zapłakał cicho - czuł byś zapach i smak innej ? Nie trać łez dziecko - poprawiłam go . Zobaczyłam jak na jego ciele maszerują ciarki , niemal czułam jak łamie mu serce - silny ? hahaha . Skąd ty masz niby wiedzieć co to kurwa znaczy być silnym , Masz rację , jesteś słaby ! Jesteś kurwa jedną malutką pieprzoną gwiazdką na niebie która coraz bardziej gaśnie wiesz ?
-Effy przestań .. - wyszeptał cicho dławiąc się łzami ,
-Nie ! - krzyknęłam , cała drżałam - chociaż raz się kurwa zamknij i mnie posłuchaj . Jesteś pizdą . Tak głupią pizdą która wmawiała mi że mnie kocha . A ja w to wierzyłam . Boże , Jak mogłam myć tak ślepa ? Jak - uniosłam ręce w stronę nieba - To cholernie boli wiesz ?Nienawidzę cię rozumiesz ? - znowu płakałam . Jakie to dziwne uczucie kiedy łzy szczęścia stają się nagle łzami bólu - nienawidzę - wyszeptałam .
-Przestań prosz.. - cały drżał z bólu jakie zadawały mu moje słowa .
-Zamknij się ... a obiecałeś - ode pchałam go - że będziesz- uderzałam pięściami nie potrafiąc inaczej przelać swojego bólu który coraz bardziej napawał moje ciało , który żył we mnie jak nowotwór - że na zawsze - zimnymi dłońmi dotknęłam sinych oczu przez płacz . A on odszedł . Nie odwrócił wzroku . Odszedł .
Straaaaaaaaaaasznie krótki=brak weny . Przepraszam .
Jestem z tego rozdziału totalnie niezadowolona . xDD Jest dziecinnie prosty , takie jak żelatyna xDD Nie potrafię pozbierać myśli i ich przelać na klawiaturę ;/ chujowo trochę .... ale trudno.
Dziękuje wszystkim za czytanie i komentowanie ... no i za tyle wyświetleń .:D
Teraz tylko epilog . Chyba Was nim wkurzę bo ostanie słowa dadzą trochę do myślenia . Będzie całkiem inaczej niż myśleliście .Huehuehuehue < szyderczy śmiech >
Dziękuje i kocham .
xoxoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)