It's too easier with you
Adres nowego bloga . :D mam nadzieje , że się spodoba . Na pewno będzie dłuższy .
I w sumie nw co mam jeszcze napisać więc tylko zapraszam do komentowania i obserwowania xDD
środa, 24 października 2012
poniedziałek, 22 października 2012
Opcje .
Hmmmm , nw czy jeszcze ktoś wgl. tu wchodzi . Ale jak sie komuś zdarzy to chcę powiadomić , że utworzyłam już nowego bloga ... znaczy dopiero adres xDD i nie wiem właśnie od czego zacząć .
Bo tak sb wymyśliłam 3 opcje to startu:
a) Główna bohaterka poznaje chłopaka ( jeszcze nw którego z 1D ... nadal xD ) w jednym z klubów na balkonie podczas wyjścia na szluga . I po dwóch latach się spotykają i ... no dalej nie powiem : ))
b) poznaje go jako prostytutka :D ( mam pojebane pomysły , ale ciąg dalszy fajnie się rozwinie )
c) dziewczyna zna go od dawna i chodzi z nim do szkoły a potem cdn . :D
W a) i b) chłopcy bd już sławni co do c) jeszcze nie jestem pewna ale na pewno na początku bd normalnymi chłopakami .
Decydujcie bo ja nw .:)) chociaż może ktoś ma lepsze pomysły .Bombardujcie mnie :D
Bo tak sb wymyśliłam 3 opcje to startu:
a) Główna bohaterka poznaje chłopaka ( jeszcze nw którego z 1D ... nadal xD ) w jednym z klubów na balkonie podczas wyjścia na szluga . I po dwóch latach się spotykają i ... no dalej nie powiem : ))
b) poznaje go jako prostytutka :D ( mam pojebane pomysły , ale ciąg dalszy fajnie się rozwinie )
c) dziewczyna zna go od dawna i chodzi z nim do szkoły a potem cdn . :D
W a) i b) chłopcy bd już sławni co do c) jeszcze nie jestem pewna ale na pewno na początku bd normalnymi chłopakami .
Decydujcie bo ja nw .:)) chociaż może ktoś ma lepsze pomysły .Bombardujcie mnie :D
niedziela, 7 października 2012
Z kim ?
No to następnego bloga robić z Niall'em czy Louis'em ?
Chociaż najchętniej pisałabym z Harry'm <3 tak mnie na niego wena naszła .
Ale wiecie , w sumie to też wasz wybór .:D
A ponieważ najwięcej i tyle samo głosów jest na Niall'u i Louis'ie to nie wiem z kim . I jeszcze tan Harry ...
Taki mętlik .
Nw .
Decydujcie xD :**
Chociaż najchętniej pisałabym z Harry'm <3 tak mnie na niego wena naszła .
Ale wiecie , w sumie to też wasz wybór .:D
A ponieważ najwięcej i tyle samo głosów jest na Niall'u i Louis'ie to nie wiem z kim . I jeszcze tan Harry ...
Taki mętlik .
Nw .
Decydujcie xD :**
sobota, 6 października 2012
piątek, 5 października 2012
Epilog .
Na samym początku chciałam wszystkim który czytali tego bloga bardzo podziękować . Jesteście niesamowicie zajebiści . Nawet nie wiecie jak ryj mi się cieszył z każdym komentarzem czy nowym obserwatorem . Poprawialiście mi humor za każdym razem na cały dzień . Kocham was.
Mam tylko jedną prośbę . Proszę aby każdy kto czytał tego bloga napisał parę zdań podsumowujących go . Nawet jedno zdanie . Jest to dla mnie ważne bo chciałabym wiedzieć gdzie popełniłam jakoś błąd , albo co wam się podobało . Chce także aby skomentował go KAŻDY kto go czytał ... żebym wiedziała ile osób i czy opłaca mi się zaczynać następny .
Głosujcie i pytajcie bo nadal nie jestem zdecydowana z kim zrobić następny .
KOCHAM WAS .
I DZIĘKUJE .
za wszystko .
Wyciągnąłem wibrujący w kieszeni telefon który delikatnie łaskotał moje udo .
-Cze..
-Harry jesteś sam ? - mój umysł rozbudził rozdrażniony głoś Zayn'a .
-No tak.
-To zaraz będę - urwał i się rozłączył . Powoli oddaliłem telefon od policzka patrząc na jasny wyświetlacz na którym jeszcze przed chwilą widniały cztery litery ,,Zayn" .
Nie wiedziałem o co chodzi . Czy , czy on płakał ? A może po prostu były jakieś zagłuszenia albo wiatr zatykał mu drogi oddechowe? Harry jaki z ciebie idiota. Lepszego pomysły nie można było mieć . Coś się stało . To na pewno , tylko co ?
Z braku jakiegokolwiek pomysłu odgonienia moich myśli od krótkiej rozmowy postanowiłem zaparzyć herbatę . Wchodząc do mało przestrzennej kuchni do moich uszu dotarł mocny dźwięk pioruna powodując lekkie dreszcze na mojej skórze . Zayn będzie miał ciekawy powrót do domu .
Zrobiłem herbatę i w zamyśleniach oparłem się nadgarstkami o blat szafki , pozwoliłem opaść moim brązowym lokom na zarumienione policzki po łyku dopiero zaparzonego napoju . Wspominałem o karmelowych długich włosach beztrosko puszczonych na wiatr , czerwonym uśmiechu i niebieskich oczach patrzących na świat jakby przez kolorowe zasłony .
Wspomnienia zamknęły się wraz z szybko otwieranymi drzwiami i cichym tupaniem . Zayn w domu . Kuchnia była niemalże połączona z przedpokojem więc wystarczyło, że bym się odwrócił i zobaczył gościa . Jednak zawachałem się przed widokiem całego przemoczonego Zayn'a i jego oczu które przemawiały do wszystkich .
Zacisnęłam pięść , powieki i usta marszcząc przy tym nos i prawie że nie zauważalnie pokręciłem głową.
-Harry - usłyszałem roztrzaskany głos który rozbrzmiewał mi w uszach . Zebrałem się i odwróciłem w jego stronę .Tak jak myślałem stał cały przemoknięty , ręce opadły mu z bezsilności , czerwone oczy zaszkliły napełnione łzami , policzki zaczerwienione , włosy poszarpane i ściśnięte usta . Nie trudno można sobie wyobrazić jak żałośnie to wyglądało .
-Chodź tu - powiedziałem beznamiętnie . On posłusznie podszedł . Oceniłem go wzrokiem jeszcze raz i mogłem się domyślić co się stało - ściągaj to .
-Harry jestem idiotą - słuchałem go choć byłem zajęty ściąganiem z niego przemoczonych ubrań - jak ja mogłem - mówił . Gdy został już w samych bokserkach gestem dłoni wysłałem go żeby się umył i przebrał .
Bezczynnie opadłem na zieloną kanapę z silnym odetchnięciem . Nie musiałem na niego długo czekać , przyszedł przebrany w czarne rurki i koszulę w kratkę . Pod ramieniem trzymał misia którego przytulił wraz z usadowieniem się obok mnie . Było to trochę śmieszne że dorosły człowiek tuli się do misia z dzieciństwa bez jednego oka i szwami w kilku miejscach. Lecz ze względu na powagę sytuacji i łzy które nieudolnie próbował ukryć nie zaśmiałem się , nawet w duchu . Z niecierpliwością odwróciłem się w jego stronę przeszywając go wzrokiem .
-Możesz mi w końcu powiedzieć ? - zapytałem cicho na co on rozryczał się jeszcze bardziej . Westchnąłem - Zayn, powiedz- zabrzmiałem stanowczo . On popatrzył się na mnie podpuchniętymi powiekami .
-Zerwałem z Effy - szlochnął . Otumaniło mnie. Pierwszy raz w życiu widziałem , że ktoś kocha kogoś tak mocno i to jeszcze ze wzajemnością a on to... spieprzył?Nie chcąc pogorszyć sytuacji sklinałem go w duchu i nie wypominałem mu jego głupoty .
Wiedziałem co trzeba teraz zrobić . Przytulić go .Nie leżało to w mojej naturze przytulać facetów ale wiedziałem , że tak mu pomogę . Bez dłuższego zastanowienia objąłem przyjaciela a ten jak dziecko szlochał mi w błękitną koszulkę plamiąc ją tym samym słonymi łzami . Powtarzałem co chwile krótkie cicho , cicho próbując go uspokoić . A duszy powtarzałem sobie błądzące ,, Panie podaj mu dłoń to on teraz potrzebuje wsparcia" .
-Spieprzyłem- szepnął . A ja w końcu musiałem go trochę ochrzanić .
- Tylko do siebie możesz mieć pretensje - powiedziałem nie zwracając uwagi na jego kolejne liczne łzy i trzymałem głowę prosto przed siebie - twój wybór , twój ból , ponosisz konsekwencje- raniłem go , ale musiałem . Ale było to konieczne ,aby jeszcze raz nie popełnił tego samego błędu .
-A wiesz co ? - nieoczekiwanie się odezwał stabilniejszym głosem - teraz stoję po środku niczego sam - jęknął .
-Masz mnie - uśmiechnąłem się tuląco .Wiem jak to okropnie zranić osobę którą się kocha . Wspomnienia wplotły się w mój umysł jak jej palce w moje loki podczas każdego pocałunku . Tak jakby trzymała mnie przez strach , że kiedyś to straci . Nie myliła się .
-Popełniłem zbyt wiele błędów - zatrzymał się zagryzając dolną wargę - ona miała zbyt wiele argumentów - zacisnął powieki - chciałbym mieć klucz do bram czasu .
-Kochaj ją gdy jest przy tobie i kiedy odchodzi .
Minęły już dwa lata odkąd staliśmy się najsławniejszymi nastolatkami na ziemi. Mieliśmy miliony fanek zdzierających gardło na każdym naszym kroku . Co chwila oślepiały nas tysiące fleszy aparatów . Byliśmy naprawdę zadowoleni , że osiągnęliśmy tyle by hejtowano nas cały czas . ,, Nienawiść to szczyt sławy " tak zawsze powtarzał nasz manager Paul . Miły i fajny gość chociaż bardzo wymagający . Tylko , że najgorsze w tym wszystkim było to , że minęły także dwa lata od rozstania Effy i Zayna oraz mojego i Carmen .
Na same wspomnienie zapłonęły mi oczy . Opierałem się o zimną barierkę hotelu . Nasze stałe miejsce zamieszkania . Nigdzie i wszędzie . Dobijające , tak na prawdę byliśmy niesieni przez skrzydła świata które lubiły spłonąć zawsze w najgorszym momencie abyśmy w końcu spadli i uczyli się latać od kamieni . Obłęd .
Zgasiłem papierosa i spojrzałem na drogi zegarek . Dochodziła 21 . Chłopaki siedzieli w pokoju wpatrzeni głucho w telewizor bo poprosiłem ich o chwilę ciszy .
-Idziemy na grube lolo !!! - wkraczając w progi pokoju wydarł się Niall . Przyłączyłem się do nich . Nikt nie wiedział o co chodzi - mamy wolny wieczór idziemy na duuupy , duupencje, duuupeczki !!! - nadal darł się blondyn a nam na samą myśl zagościł uśmiech na twarzach .
-Ale mamy jakieś spotkanie organizacyjne no nie ? - uspokoił nasze sprośnie myśli Liam .
-Mieliśmy - powiedział zadowolony Irlandczyk unosząc dumnie głowę w górę - ale nie mamy - rozłożył ręce . Spojrzeliśmy po sobie i po chwili każdy wyłożył jakąś sumie pieniędzy na stół - dobra , dużo kasy czyli dużo zioła, no chłopaki nie macie więcej ? - zapytał zażenowany . Pokiwaliśmy przecząco głowami.
No tak , niby byliśmy wzorami do naśladowania ale tak na prawdę zachowywaliśmy się jak normalni ludzie którzy chcą się pobawić trochę życiem . Albo gorzej, ale mniejsza z tym . Uzbieraliśmy większą sumę pieniędzy i po 15 minutach Nialler wrócił z towarem .
-Szaleństwo - krzyknął Lou - tylko wiecie - rozglądną się - tak jak zawsze - ściszył głos - palimy a potem na impreza , każdy bierze tylko tyle ile dał kasy - i zaczął rozdzielać po nas . Równo o 22 zaczęliśmy chillout . Zapalniczki poszły w ruch . Zayn miał najmniej.
-Co ty taki grzeczny dzisiaj - zapytałem się go poruszając brwiami . Nie potrzebnie się czepiałem bo też nie miałem za dużo , ale wystarczająco jak dla mnie .
-Bo ja nie zamierzam dzisiaj baraszkować z byle kim - mrugnął do mnie .
-A ... rozumiem czyli pierw musisz poznać ich dane personalne takie jak hmm ... imię ? - wykonałem luźny ruch rękami .
-Nie . Dzisiaj dam sobie spokój - zatkało nas wszystkich .
-Boisz , że ci się naboje skończą ?- z ciszy wyrwał nas Lou. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem .Ten jak coś powie .
-Nie tylko chce się dzisiaj wyspać - zagryzł wargę przymrużając oczy .
-W życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój - wyszeptałem . W mojej głowie trochę zaczęły mieszać się twarze , ciało stało się cięższe , wszystko wirowało a w uszach tlił się śmiech , cały czas . Zayn jako jedyny był najbardziej ogarnięty. W śmiesznej atmosferze wbiliśmy do jakiegoś klubu . W końcu to Las Vegas ! Trzeba się zabawić . Porwaliśmy się w rytm muzyki . Przez zioło nie mogliśmy się skupić , oczy się kleiły ale umysł nadal żył dając nam uczucie śnienia na jawie .
Ale oni się zjarali , trochę przesadzili. Hm ... to raczej kwestia przyzwyczajenia , paliliśmy po każdym koncercie. To nie uzależnienia bardziej prawo przyciągania naszych dusz do bycia wolnym .
Podszedłem do barku w celu pogłębienia braku grawitacji . Rzuciłem barmanowi jakąś nazwę drinka której nawet nie pamiętałem . Popatrzyłem w prawo . Mój umysł otępiał, serce stanęło a oddech był w zaniku . Moje oczy dusiły się od łez . Zobaczyłem ją . Po dwóch latach . Zobaczyłem Effy . Wpatrzoną we mnie tak samo żałośnie jak ja w nią . Cała muzyka ucichła , czas się zatrzymał a jej twarz co chwile była rozświetlana kolorowymi światłami . Przełknąłem ślinę i uświadomiłem sobie najważniejsze uczucia w moim życiu . Kocham ją . Nigdy nie przestałem. Kochałem . Nie mogłem stracić takiej okazji.Musiałem złapać szczęście na kąciki ust i przyszyć w brutalny sposób.
Wstała i chciała odejść , znowu . Znowu popełniłbym ten sam idiotyczny błąd , ale tym razem nie wytrzymałbym tego psychicznie . Strach przed utratą kogoś szczerą miłość rodzi . W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek . Krew w moich żyłach gwałtownie przyśpieszyła , nasze oczy się spotkały , już prawie zapomniałem jaką energię mi dawał ten błękit .Jak bardzo potrzebowałem tego szczęścia . Dreszcze przeszły cały moje ciało i nie chciały odejść . Staliśmy tak napawając się od nowa głębią naszych tęczówek , rozmawiając duszami , krzycząc ,, kocham" stłumionymi biciami serc .
Effy pociągnęła mnie . Nie wiem gdzie , widziałem tylko ją . Nic więcej .Nie potrafiłem uświadomić sobie tej radości i bólu płynącej z pod moich powiek łzami .Nie mogłem teraz płakać , muszę być silny . Spojrzałem na ułamek sekundy w górę . Gwiazdy .Uśmiechały się do mnie przywracając pierwszego pocałunku z Effy . Usiedliśmy na krawędzi . Dopiero teraz uświadomiłem sobie , że znajdowaliśmy się na dachu wieżowca . Spojrzałem na Effy . Miała rozpalone policzki i zapłakane oczy przepraszające mnie . Tylko nie wiem za co . Coś się we mnie skruszyło . Ująłem jej twarz i ucałowałem miejsca gdzie przed chwilą znajdowały się słone łzy . Oboje drżeliśmy ze strachu przed naszymi emocjami który błagały o wypuszczenie na wolność .
-Kocham Cię - wyszeptałem . Płakaliśmy jak dzieci . Rwąc nasze dusze na kawałki . Nie wytrzymaliśmy . Złączyliśmy nasze usta w symbolu miłości . Tak dawno nie smakowałem szczęścia które czułem tylko przy niej . Budowaliśmy nową duszę , tym razem jedną , wspólną , płonącą ogniem miłości . Tak bardzo ją kochałem .
***
Miłość to dziwne słowo . Zaczyna się miło , pięknie wprost cudownie a potem kończy najgorszym scenariuszem napisanym przez łudzącego szczęściem psychola . Miłość Zayna i Effy trwała do końca ich czasu . Wybaczyli sobie wszystko układając następne stopnie życia . Nie czując swoich oddechów nie potrafili korzystać z powietrza .Wydawała się niewyjątkowa , prosta, zwyczajna , głupsza od innych ale oni przeżyli najpiękniejszą miłość jaką znacie . W skruszonych emocjach odnajdywali siebie . Już nigdy nic ich nie rozdzieliło . Dla niektórych to może wydawać się wręcz absurdalne bo są pewni , że potrafią kochać bardziej , ale się mylą . Ci którzy tak myślą nie potrafią kochać bo aby kochać trzeba zrozumieć miłość nie tylko na własnych zasadach . Trzeba wyrwać sobie serce i oddać je tej osobie która będzie w pełni świadoma , że ma w swoim posiadaniu najcenniejszą rzecz na świecie . Podobno ludzie zakochują się od pierwszego wejrzenia może i prawda , tylko że zakochać się w kimś a kogoś kochać to dwie całkiem poróżnione definicje . Hm ... A wiecie co w tej całej historii było najzabawniejsze ? To , że każde słowo wypowiedziane z ust czarnowłosej było szklistym kłamstwem . .
Mam tylko jedną prośbę . Proszę aby każdy kto czytał tego bloga napisał parę zdań podsumowujących go . Nawet jedno zdanie . Jest to dla mnie ważne bo chciałabym wiedzieć gdzie popełniłam jakoś błąd , albo co wam się podobało . Chce także aby skomentował go KAŻDY kto go czytał ... żebym wiedziała ile osób i czy opłaca mi się zaczynać następny .
Głosujcie i pytajcie bo nadal nie jestem zdecydowana z kim zrobić następny .
KOCHAM WAS .
I DZIĘKUJE .
za wszystko .
Wyciągnąłem wibrujący w kieszeni telefon który delikatnie łaskotał moje udo .
-Cze..
-Harry jesteś sam ? - mój umysł rozbudził rozdrażniony głoś Zayn'a .
-No tak.
-To zaraz będę - urwał i się rozłączył . Powoli oddaliłem telefon od policzka patrząc na jasny wyświetlacz na którym jeszcze przed chwilą widniały cztery litery ,,Zayn" .
Nie wiedziałem o co chodzi . Czy , czy on płakał ? A może po prostu były jakieś zagłuszenia albo wiatr zatykał mu drogi oddechowe? Harry jaki z ciebie idiota. Lepszego pomysły nie można było mieć . Coś się stało . To na pewno , tylko co ?
Z braku jakiegokolwiek pomysłu odgonienia moich myśli od krótkiej rozmowy postanowiłem zaparzyć herbatę . Wchodząc do mało przestrzennej kuchni do moich uszu dotarł mocny dźwięk pioruna powodując lekkie dreszcze na mojej skórze . Zayn będzie miał ciekawy powrót do domu .
Zrobiłem herbatę i w zamyśleniach oparłem się nadgarstkami o blat szafki , pozwoliłem opaść moim brązowym lokom na zarumienione policzki po łyku dopiero zaparzonego napoju . Wspominałem o karmelowych długich włosach beztrosko puszczonych na wiatr , czerwonym uśmiechu i niebieskich oczach patrzących na świat jakby przez kolorowe zasłony .
Wspomnienia zamknęły się wraz z szybko otwieranymi drzwiami i cichym tupaniem . Zayn w domu . Kuchnia była niemalże połączona z przedpokojem więc wystarczyło, że bym się odwrócił i zobaczył gościa . Jednak zawachałem się przed widokiem całego przemoczonego Zayn'a i jego oczu które przemawiały do wszystkich .
Zacisnęłam pięść , powieki i usta marszcząc przy tym nos i prawie że nie zauważalnie pokręciłem głową.
-Harry - usłyszałem roztrzaskany głos który rozbrzmiewał mi w uszach . Zebrałem się i odwróciłem w jego stronę .Tak jak myślałem stał cały przemoknięty , ręce opadły mu z bezsilności , czerwone oczy zaszkliły napełnione łzami , policzki zaczerwienione , włosy poszarpane i ściśnięte usta . Nie trudno można sobie wyobrazić jak żałośnie to wyglądało .
-Chodź tu - powiedziałem beznamiętnie . On posłusznie podszedł . Oceniłem go wzrokiem jeszcze raz i mogłem się domyślić co się stało - ściągaj to .
-Harry jestem idiotą - słuchałem go choć byłem zajęty ściąganiem z niego przemoczonych ubrań - jak ja mogłem - mówił . Gdy został już w samych bokserkach gestem dłoni wysłałem go żeby się umył i przebrał .
Bezczynnie opadłem na zieloną kanapę z silnym odetchnięciem . Nie musiałem na niego długo czekać , przyszedł przebrany w czarne rurki i koszulę w kratkę . Pod ramieniem trzymał misia którego przytulił wraz z usadowieniem się obok mnie . Było to trochę śmieszne że dorosły człowiek tuli się do misia z dzieciństwa bez jednego oka i szwami w kilku miejscach. Lecz ze względu na powagę sytuacji i łzy które nieudolnie próbował ukryć nie zaśmiałem się , nawet w duchu . Z niecierpliwością odwróciłem się w jego stronę przeszywając go wzrokiem .
-Możesz mi w końcu powiedzieć ? - zapytałem cicho na co on rozryczał się jeszcze bardziej . Westchnąłem - Zayn, powiedz- zabrzmiałem stanowczo . On popatrzył się na mnie podpuchniętymi powiekami .
-Zerwałem z Effy - szlochnął . Otumaniło mnie. Pierwszy raz w życiu widziałem , że ktoś kocha kogoś tak mocno i to jeszcze ze wzajemnością a on to... spieprzył?Nie chcąc pogorszyć sytuacji sklinałem go w duchu i nie wypominałem mu jego głupoty .
Wiedziałem co trzeba teraz zrobić . Przytulić go .Nie leżało to w mojej naturze przytulać facetów ale wiedziałem , że tak mu pomogę . Bez dłuższego zastanowienia objąłem przyjaciela a ten jak dziecko szlochał mi w błękitną koszulkę plamiąc ją tym samym słonymi łzami . Powtarzałem co chwile krótkie cicho , cicho próbując go uspokoić . A duszy powtarzałem sobie błądzące ,, Panie podaj mu dłoń to on teraz potrzebuje wsparcia" .
-Spieprzyłem- szepnął . A ja w końcu musiałem go trochę ochrzanić .
- Tylko do siebie możesz mieć pretensje - powiedziałem nie zwracając uwagi na jego kolejne liczne łzy i trzymałem głowę prosto przed siebie - twój wybór , twój ból , ponosisz konsekwencje- raniłem go , ale musiałem . Ale było to konieczne ,aby jeszcze raz nie popełnił tego samego błędu .
-A wiesz co ? - nieoczekiwanie się odezwał stabilniejszym głosem - teraz stoję po środku niczego sam - jęknął .
-Masz mnie - uśmiechnąłem się tuląco .Wiem jak to okropnie zranić osobę którą się kocha . Wspomnienia wplotły się w mój umysł jak jej palce w moje loki podczas każdego pocałunku . Tak jakby trzymała mnie przez strach , że kiedyś to straci . Nie myliła się .
-Popełniłem zbyt wiele błędów - zatrzymał się zagryzając dolną wargę - ona miała zbyt wiele argumentów - zacisnął powieki - chciałbym mieć klucz do bram czasu .
-Kochaj ją gdy jest przy tobie i kiedy odchodzi .
*
Minęły już dwa lata odkąd staliśmy się najsławniejszymi nastolatkami na ziemi. Mieliśmy miliony fanek zdzierających gardło na każdym naszym kroku . Co chwila oślepiały nas tysiące fleszy aparatów . Byliśmy naprawdę zadowoleni , że osiągnęliśmy tyle by hejtowano nas cały czas . ,, Nienawiść to szczyt sławy " tak zawsze powtarzał nasz manager Paul . Miły i fajny gość chociaż bardzo wymagający . Tylko , że najgorsze w tym wszystkim było to , że minęły także dwa lata od rozstania Effy i Zayna oraz mojego i Carmen .
Na same wspomnienie zapłonęły mi oczy . Opierałem się o zimną barierkę hotelu . Nasze stałe miejsce zamieszkania . Nigdzie i wszędzie . Dobijające , tak na prawdę byliśmy niesieni przez skrzydła świata które lubiły spłonąć zawsze w najgorszym momencie abyśmy w końcu spadli i uczyli się latać od kamieni . Obłęd .
Zgasiłem papierosa i spojrzałem na drogi zegarek . Dochodziła 21 . Chłopaki siedzieli w pokoju wpatrzeni głucho w telewizor bo poprosiłem ich o chwilę ciszy .
-Idziemy na grube lolo !!! - wkraczając w progi pokoju wydarł się Niall . Przyłączyłem się do nich . Nikt nie wiedział o co chodzi - mamy wolny wieczór idziemy na duuupy , duupencje, duuupeczki !!! - nadal darł się blondyn a nam na samą myśl zagościł uśmiech na twarzach .
-Ale mamy jakieś spotkanie organizacyjne no nie ? - uspokoił nasze sprośnie myśli Liam .
-Mieliśmy - powiedział zadowolony Irlandczyk unosząc dumnie głowę w górę - ale nie mamy - rozłożył ręce . Spojrzeliśmy po sobie i po chwili każdy wyłożył jakąś sumie pieniędzy na stół - dobra , dużo kasy czyli dużo zioła, no chłopaki nie macie więcej ? - zapytał zażenowany . Pokiwaliśmy przecząco głowami.
No tak , niby byliśmy wzorami do naśladowania ale tak na prawdę zachowywaliśmy się jak normalni ludzie którzy chcą się pobawić trochę życiem . Albo gorzej, ale mniejsza z tym . Uzbieraliśmy większą sumę pieniędzy i po 15 minutach Nialler wrócił z towarem .
-Szaleństwo - krzyknął Lou - tylko wiecie - rozglądną się - tak jak zawsze - ściszył głos - palimy a potem na impreza , każdy bierze tylko tyle ile dał kasy - i zaczął rozdzielać po nas . Równo o 22 zaczęliśmy chillout . Zapalniczki poszły w ruch . Zayn miał najmniej.
-Co ty taki grzeczny dzisiaj - zapytałem się go poruszając brwiami . Nie potrzebnie się czepiałem bo też nie miałem za dużo , ale wystarczająco jak dla mnie .
-Bo ja nie zamierzam dzisiaj baraszkować z byle kim - mrugnął do mnie .
-A ... rozumiem czyli pierw musisz poznać ich dane personalne takie jak hmm ... imię ? - wykonałem luźny ruch rękami .
-Nie . Dzisiaj dam sobie spokój - zatkało nas wszystkich .
-Boisz , że ci się naboje skończą ?- z ciszy wyrwał nas Lou. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem .Ten jak coś powie .
-Nie tylko chce się dzisiaj wyspać - zagryzł wargę przymrużając oczy .
-W życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój - wyszeptałem . W mojej głowie trochę zaczęły mieszać się twarze , ciało stało się cięższe , wszystko wirowało a w uszach tlił się śmiech , cały czas . Zayn jako jedyny był najbardziej ogarnięty. W śmiesznej atmosferze wbiliśmy do jakiegoś klubu . W końcu to Las Vegas ! Trzeba się zabawić . Porwaliśmy się w rytm muzyki . Przez zioło nie mogliśmy się skupić , oczy się kleiły ale umysł nadal żył dając nam uczucie śnienia na jawie .
***
Podszedłem do barku w celu pogłębienia braku grawitacji . Rzuciłem barmanowi jakąś nazwę drinka której nawet nie pamiętałem . Popatrzyłem w prawo . Mój umysł otępiał, serce stanęło a oddech był w zaniku . Moje oczy dusiły się od łez . Zobaczyłem ją . Po dwóch latach . Zobaczyłem Effy . Wpatrzoną we mnie tak samo żałośnie jak ja w nią . Cała muzyka ucichła , czas się zatrzymał a jej twarz co chwile była rozświetlana kolorowymi światłami . Przełknąłem ślinę i uświadomiłem sobie najważniejsze uczucia w moim życiu . Kocham ją . Nigdy nie przestałem. Kochałem . Nie mogłem stracić takiej okazji.Musiałem złapać szczęście na kąciki ust i przyszyć w brutalny sposób.
Wstała i chciała odejść , znowu . Znowu popełniłbym ten sam idiotyczny błąd , ale tym razem nie wytrzymałbym tego psychicznie . Strach przed utratą kogoś szczerą miłość rodzi . W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek . Krew w moich żyłach gwałtownie przyśpieszyła , nasze oczy się spotkały , już prawie zapomniałem jaką energię mi dawał ten błękit .Jak bardzo potrzebowałem tego szczęścia . Dreszcze przeszły cały moje ciało i nie chciały odejść . Staliśmy tak napawając się od nowa głębią naszych tęczówek , rozmawiając duszami , krzycząc ,, kocham" stłumionymi biciami serc .
Effy pociągnęła mnie . Nie wiem gdzie , widziałem tylko ją . Nic więcej .Nie potrafiłem uświadomić sobie tej radości i bólu płynącej z pod moich powiek łzami .Nie mogłem teraz płakać , muszę być silny . Spojrzałem na ułamek sekundy w górę . Gwiazdy .Uśmiechały się do mnie przywracając pierwszego pocałunku z Effy . Usiedliśmy na krawędzi . Dopiero teraz uświadomiłem sobie , że znajdowaliśmy się na dachu wieżowca . Spojrzałem na Effy . Miała rozpalone policzki i zapłakane oczy przepraszające mnie . Tylko nie wiem za co . Coś się we mnie skruszyło . Ująłem jej twarz i ucałowałem miejsca gdzie przed chwilą znajdowały się słone łzy . Oboje drżeliśmy ze strachu przed naszymi emocjami który błagały o wypuszczenie na wolność .
-Kocham Cię - wyszeptałem . Płakaliśmy jak dzieci . Rwąc nasze dusze na kawałki . Nie wytrzymaliśmy . Złączyliśmy nasze usta w symbolu miłości . Tak dawno nie smakowałem szczęścia które czułem tylko przy niej . Budowaliśmy nową duszę , tym razem jedną , wspólną , płonącą ogniem miłości . Tak bardzo ją kochałem .
***
Miłość to dziwne słowo . Zaczyna się miło , pięknie wprost cudownie a potem kończy najgorszym scenariuszem napisanym przez łudzącego szczęściem psychola . Miłość Zayna i Effy trwała do końca ich czasu . Wybaczyli sobie wszystko układając następne stopnie życia . Nie czując swoich oddechów nie potrafili korzystać z powietrza .Wydawała się niewyjątkowa , prosta, zwyczajna , głupsza od innych ale oni przeżyli najpiękniejszą miłość jaką znacie . W skruszonych emocjach odnajdywali siebie . Już nigdy nic ich nie rozdzieliło . Dla niektórych to może wydawać się wręcz absurdalne bo są pewni , że potrafią kochać bardziej , ale się mylą . Ci którzy tak myślą nie potrafią kochać bo aby kochać trzeba zrozumieć miłość nie tylko na własnych zasadach . Trzeba wyrwać sobie serce i oddać je tej osobie która będzie w pełni świadoma , że ma w swoim posiadaniu najcenniejszą rzecz na świecie . Podobno ludzie zakochują się od pierwszego wejrzenia może i prawda , tylko że zakochać się w kimś a kogoś kochać to dwie całkiem poróżnione definicje . Hm ... A wiecie co w tej całej historii było najzabawniejsze ? To , że każde słowo wypowiedziane z ust czarnowłosej było szklistym kłamstwem . .
czwartek, 4 października 2012
Ten ostatni ...
UWAGA
W piątek ( jutro ) o godzinie 15:30 dodany zostanie epilog .
Oczywiście jeśli nic mi w tym nie przeszkodzi .
Dzięki .
P.S głosujcie i pytajcie .
P.S głosujcie i pytajcie .
piątek, 28 września 2012
Rozdział 8
Bezdźwięcznie mijały kolejne miesiące . Chłopaki byli coraz bardziej wkręceni w świat napchanych kasą celebrytów . W końcu zajęli 3 miejsce w tym świńskiem x factorze który odebrał mi to wszystko . Tak kurwa wszystko . Ale od początku .
Zayn miał coraz mniej czasu . Wiadomo pracowali nad albumem o którym i tak już było głośno tak samo jak o nich . Nowe skóry do zdarcia i umysły do przejrzenia . Chore . Ale wszystko jest wycenione . Tak więc coraz mniej czasu ... coraz mniej spojrzeń, pocałunków , dotyków , słów , dreszczy, wszystkiego .
Nie widziałam go już od dwóch tygodni . Aż w końcu dostałam esemesa ,, Spotkajmy się za 30 min " Takie to puste . A moje serce zalało się burzą krzyków miłości . Miło . Już się szykowałam gdy do pokoju weszła Perrie .
-Co ty taka szczęśliwa jesteś ? - zapytała lekko oszołomiona . Nic nie odpowiedziałam , popatrzyła mi w oczy i się chyba sama domyśliła - Zayn ? -zapytała twierdząco .
-Tak - westchnęłam żałośnie ale uroczo na swój sposób . Zmierzyła mnie wzrokiem .
-Jak słuchasz serca nie opuszczaj głowy - rzuciła i wyszła z pokoju . Przez te zwykłe słowa poczułam zimno . Coś nie tak . Ale nie czas na takie rozmyślania . Przecież za chwile miałam się spotkać z moim aniołem .A nie to złe określenie . Wprost okropne . Zawsze jak wyobrażałam sobie anioła nie wygląda on za miło . Cała jego biała suknia wyplamiona krwią za moje błędy ,aureola porośnięta kolcami ale najgorsza jest jego twarz . Brudna z wyrzeźbionymi kościami policzkowymi z głodu , porozcinane usta i te oczy,zmęczone widokiem moich potyczek, wylewające łzy których ja nie jestem w stanie, zapisujące wszystko na swój rachunek, ratujące mój umysł, naiwne jak u dziecka , puste aż białe , przeszywające ludzi raniąc ich duszę a moimo to kochające ,kochające i dziękujące za to że są .
Tak to w 100% złe porównanie . Jak na jego barkach wyszłam z internatu . Moje policzki ujęte przez wiatr delikatnie poczerwieniały , włosy spokojnie owijały się o siebie w uściskach . Zdenerwowanym krokiem podążałam w stronę parku . Nawet szara, burzowa pogoda nie umiała zepsuć mi uśmiechu .
Stał tyłem , moje ręce automatycznie wyciągnęły się w jego stronę błagając o dotyk , oczy zalały się łzami szczęścia , nogi z waty a usta sparaliżowane uśmiechem . Próbując się uspokoić stanęłam tuż za nim . Odwrócił się a ja nie wytrzymałam z płaczem rzuciłam mu się w ramiona . Zawiodłam się. Nie były już tak silne, wydawały się takie słabe bez uczuciowe nie dające bezpieczeństwa tak jak kiedyś . Oczy pochłonięte niczym .Niczym. Odpychały .
-Zayn kochanie nie cieszysz się ?- zapytałam szeptem powstrzymując się od łez .Pogłaskałam jego policzka i zbliżyłam swoje usta do jego . Odsunął głowę . Przeszły mnie dreszcze . Takie okropne jakby po całym moim ciele chodziło miliony nowo narodzonym pająków . Otworzyłam szeroko oczy nie czując już tego samego człowieka którego tak bardzo wcześniej kochałam . Gwałtownie się od niego osunęłam .
Zayn zacisnął usta i przepłynął przez moje łzy do bólu moich oczu . Zmieszał się.
-To koniec - straciłam grunt pod nogami , bez silnie opadłam na ławkę pozbawiona ludzkich myśli- Nie mam siły już tego dłużej ciągnąć , teraz będziemy mieli trasę a ja tak długo bez ciebie nie wytrzymam z myślą , że jesteś nadal moja - przełknął ślinę - po prostu nie chce żebyśmy potem czegoś żałowali - czekał na moją reakcję ale otrzymał tylko załamaną kobietę , chociaż bardziej nazwałabym się w tym momencie niczym - jestem za słaby - po tych słowach w całe moje ciało wbito noże a poćwiartkowane serce spalono ale także dostałam jakiejś siły . Powoli wstałam , spojrzałam w te oczy które wcześniej wygrzebałabym i oprawiła w ramkę a teraz bym wydrapała gwoździem.
-Co kurwa - szepnęłam - powtórz - strzelałam mu kulką w serce oczami . Ciężko przełkną ślinę ale popatrzył mi się w oczy .
-To koniec - uderzyłam go w twarz .
-Nie nie , to wcześniej -ale już nie odpowiedział - czego ty chcesz niby żałować ? zdradziłbyś mnie ? nie kochałbyś ? - zapłakał cicho - czuł byś zapach i smak innej ? Nie trać łez dziecko - poprawiłam go . Zobaczyłam jak na jego ciele maszerują ciarki , niemal czułam jak łamie mu serce - silny ? hahaha . Skąd ty masz niby wiedzieć co to kurwa znaczy być silnym , Masz rację , jesteś słaby ! Jesteś kurwa jedną malutką pieprzoną gwiazdką na niebie która coraz bardziej gaśnie wiesz ?
-Effy przestań .. - wyszeptał cicho dławiąc się łzami ,
-Nie ! - krzyknęłam , cała drżałam - chociaż raz się kurwa zamknij i mnie posłuchaj . Jesteś pizdą . Tak głupią pizdą która wmawiała mi że mnie kocha . A ja w to wierzyłam . Boże , Jak mogłam myć tak ślepa ? Jak - uniosłam ręce w stronę nieba - To cholernie boli wiesz ?Nienawidzę cię rozumiesz ? - znowu płakałam . Jakie to dziwne uczucie kiedy łzy szczęścia stają się nagle łzami bólu - nienawidzę - wyszeptałam .
-Przestań prosz.. - cały drżał z bólu jakie zadawały mu moje słowa .
-Zamknij się ... a obiecałeś - ode pchałam go - że będziesz- uderzałam pięściami nie potrafiąc inaczej przelać swojego bólu który coraz bardziej napawał moje ciało , który żył we mnie jak nowotwór - że na zawsze - zimnymi dłońmi dotknęłam sinych oczu przez płacz . A on odszedł . Nie odwrócił wzroku . Odszedł .
Straaaaaaaaaaasznie krótki=brak weny . Przepraszam .
Jestem z tego rozdziału totalnie niezadowolona . xDD Jest dziecinnie prosty , takie jak żelatyna xDD Nie potrafię pozbierać myśli i ich przelać na klawiaturę ;/ chujowo trochę .... ale trudno.
Dziękuje wszystkim za czytanie i komentowanie ... no i za tyle wyświetleń .:D
Teraz tylko epilog . Chyba Was nim wkurzę bo ostanie słowa dadzą trochę do myślenia . Będzie całkiem inaczej niż myśleliście .Huehuehuehue < szyderczy śmiech >
Dziękuje i kocham .
xoxoxo
Zayn miał coraz mniej czasu . Wiadomo pracowali nad albumem o którym i tak już było głośno tak samo jak o nich . Nowe skóry do zdarcia i umysły do przejrzenia . Chore . Ale wszystko jest wycenione . Tak więc coraz mniej czasu ... coraz mniej spojrzeń, pocałunków , dotyków , słów , dreszczy, wszystkiego .
Nie widziałam go już od dwóch tygodni . Aż w końcu dostałam esemesa ,, Spotkajmy się za 30 min " Takie to puste . A moje serce zalało się burzą krzyków miłości . Miło . Już się szykowałam gdy do pokoju weszła Perrie .
-Co ty taka szczęśliwa jesteś ? - zapytała lekko oszołomiona . Nic nie odpowiedziałam , popatrzyła mi w oczy i się chyba sama domyśliła - Zayn ? -zapytała twierdząco .
-Tak - westchnęłam żałośnie ale uroczo na swój sposób . Zmierzyła mnie wzrokiem .
-Jak słuchasz serca nie opuszczaj głowy - rzuciła i wyszła z pokoju . Przez te zwykłe słowa poczułam zimno . Coś nie tak . Ale nie czas na takie rozmyślania . Przecież za chwile miałam się spotkać z moim aniołem .A nie to złe określenie . Wprost okropne . Zawsze jak wyobrażałam sobie anioła nie wygląda on za miło . Cała jego biała suknia wyplamiona krwią za moje błędy ,aureola porośnięta kolcami ale najgorsza jest jego twarz . Brudna z wyrzeźbionymi kościami policzkowymi z głodu , porozcinane usta i te oczy,zmęczone widokiem moich potyczek, wylewające łzy których ja nie jestem w stanie, zapisujące wszystko na swój rachunek, ratujące mój umysł, naiwne jak u dziecka , puste aż białe , przeszywające ludzi raniąc ich duszę a moimo to kochające ,kochające i dziękujące za to że są .
Tak to w 100% złe porównanie . Jak na jego barkach wyszłam z internatu . Moje policzki ujęte przez wiatr delikatnie poczerwieniały , włosy spokojnie owijały się o siebie w uściskach . Zdenerwowanym krokiem podążałam w stronę parku . Nawet szara, burzowa pogoda nie umiała zepsuć mi uśmiechu .
Stał tyłem , moje ręce automatycznie wyciągnęły się w jego stronę błagając o dotyk , oczy zalały się łzami szczęścia , nogi z waty a usta sparaliżowane uśmiechem . Próbując się uspokoić stanęłam tuż za nim . Odwrócił się a ja nie wytrzymałam z płaczem rzuciłam mu się w ramiona . Zawiodłam się. Nie były już tak silne, wydawały się takie słabe bez uczuciowe nie dające bezpieczeństwa tak jak kiedyś . Oczy pochłonięte niczym .Niczym. Odpychały .
-Zayn kochanie nie cieszysz się ?- zapytałam szeptem powstrzymując się od łez .Pogłaskałam jego policzka i zbliżyłam swoje usta do jego . Odsunął głowę . Przeszły mnie dreszcze . Takie okropne jakby po całym moim ciele chodziło miliony nowo narodzonym pająków . Otworzyłam szeroko oczy nie czując już tego samego człowieka którego tak bardzo wcześniej kochałam . Gwałtownie się od niego osunęłam .
Zayn zacisnął usta i przepłynął przez moje łzy do bólu moich oczu . Zmieszał się.
-To koniec - straciłam grunt pod nogami , bez silnie opadłam na ławkę pozbawiona ludzkich myśli- Nie mam siły już tego dłużej ciągnąć , teraz będziemy mieli trasę a ja tak długo bez ciebie nie wytrzymam z myślą , że jesteś nadal moja - przełknął ślinę - po prostu nie chce żebyśmy potem czegoś żałowali - czekał na moją reakcję ale otrzymał tylko załamaną kobietę , chociaż bardziej nazwałabym się w tym momencie niczym - jestem za słaby - po tych słowach w całe moje ciało wbito noże a poćwiartkowane serce spalono ale także dostałam jakiejś siły . Powoli wstałam , spojrzałam w te oczy które wcześniej wygrzebałabym i oprawiła w ramkę a teraz bym wydrapała gwoździem.
-Co kurwa - szepnęłam - powtórz - strzelałam mu kulką w serce oczami . Ciężko przełkną ślinę ale popatrzył mi się w oczy .
-To koniec - uderzyłam go w twarz .
-Nie nie , to wcześniej -ale już nie odpowiedział - czego ty chcesz niby żałować ? zdradziłbyś mnie ? nie kochałbyś ? - zapłakał cicho - czuł byś zapach i smak innej ? Nie trać łez dziecko - poprawiłam go . Zobaczyłam jak na jego ciele maszerują ciarki , niemal czułam jak łamie mu serce - silny ? hahaha . Skąd ty masz niby wiedzieć co to kurwa znaczy być silnym , Masz rację , jesteś słaby ! Jesteś kurwa jedną malutką pieprzoną gwiazdką na niebie która coraz bardziej gaśnie wiesz ?
-Effy przestań .. - wyszeptał cicho dławiąc się łzami ,
-Nie ! - krzyknęłam , cała drżałam - chociaż raz się kurwa zamknij i mnie posłuchaj . Jesteś pizdą . Tak głupią pizdą która wmawiała mi że mnie kocha . A ja w to wierzyłam . Boże , Jak mogłam myć tak ślepa ? Jak - uniosłam ręce w stronę nieba - To cholernie boli wiesz ?Nienawidzę cię rozumiesz ? - znowu płakałam . Jakie to dziwne uczucie kiedy łzy szczęścia stają się nagle łzami bólu - nienawidzę - wyszeptałam .
-Przestań prosz.. - cały drżał z bólu jakie zadawały mu moje słowa .
-Zamknij się ... a obiecałeś - ode pchałam go - że będziesz- uderzałam pięściami nie potrafiąc inaczej przelać swojego bólu który coraz bardziej napawał moje ciało , który żył we mnie jak nowotwór - że na zawsze - zimnymi dłońmi dotknęłam sinych oczu przez płacz . A on odszedł . Nie odwrócił wzroku . Odszedł .
Straaaaaaaaaaasznie krótki=brak weny . Przepraszam .
Jestem z tego rozdziału totalnie niezadowolona . xDD Jest dziecinnie prosty , takie jak żelatyna xDD Nie potrafię pozbierać myśli i ich przelać na klawiaturę ;/ chujowo trochę .... ale trudno.
Dziękuje wszystkim za czytanie i komentowanie ... no i za tyle wyświetleń .:D
Teraz tylko epilog . Chyba Was nim wkurzę bo ostanie słowa dadzą trochę do myślenia . Będzie całkiem inaczej niż myśleliście .Huehuehuehue < szyderczy śmiech >
Dziękuje i kocham .
xoxoxo
niedziela, 23 września 2012
Pytajcie .
Oh ..jaka ja jestem oryginalna .xD
Jak wszyscy ostatnio stworzyłam sobie ask'a . Niektórzy chcą widzieć kiedy będzie kolejny rozdział , blog itp. albo po prostu się coś o mnie dowiedzieć , lepiej poznać .
To pytajcie .Śmiało :
KLIK
:**
Jak wszyscy ostatnio stworzyłam sobie ask'a . Niektórzy chcą widzieć kiedy będzie kolejny rozdział , blog itp. albo po prostu się coś o mnie dowiedzieć , lepiej poznać .
To pytajcie .Śmiało :
KLIK
:**
piątek, 21 września 2012
Rozdział 7
Minęło parę tygodni po śmierci Leah . Nadal nie wyjaśniono dlaczego . Przecież ją kochali . A zwłaszcza Max . Tak On to zdecydowanie najgorzej przeżył . Ale od samego myślenia nadal boli mnie głowa i spod powiek wypływają łzy,pojedyncze i kruche jak szkło . W każdym razie serce mnie boli jak o tym piszę więc wole przestać . Może kiedyś do tego wrócę i przekaże dokładniejsze uczucia ale na pewno jeszcze nie teraz.
Pomijając pogrzeb i wstrząs psychiczny który będzie moją traumą do końca ... Chłopcy wzięli udział w x factor . Poznałam Liam'a z którym tworzyli niesamowity zespół.
-Effy ja się boję - szepnął zdenerwowany Niall . Popatrzyłam na niego uroczo . Bo on sam był bardzo uroczy że inaczej nie potrafiłam . Posłałam mu uśmiech a on analizował go tak jakby był na aukcji i ustalał jego cenę po czym oddał tak samo słodki uśmiech .
-Nie bój się - przytuliłam go - jesteś najlepszy dasz radę - szepnęłam mu w ucho a on tylko zaciśnił uścisk , puścił i stanął z boku . Spoglądałam na wszystkich : Zayna , Harrego , Liama , Louisa i oczywiście Nialla . Dawałam mu otuchy .
-Wchodzicie za 10 , 9, 8 ...- krzyczał jakiś facet z czarnym podkoszulkiem , czapką z daszkiem , długopisem i jakąś listą w ręce i mikrofonem . Zayn ostatni raz złapał moje spojrzenie i usta , których nie chciał puścić . Jak on to uważał ona dodawały mu głosu . Harry odciągnął go ode mnie i już po chwili widziałam ich zestresowane mordki na dużym telewizorze obok mnie . Przedstawili się i zaczęli swoją piosenkę . Niesamowite głosy . Razem mieli taką siłę , a gdy Zayn miał swoją solówkę ja oczywiście musiałam wypuścić łze szczęścia . A poro po dawno takiej nie miałam . Przyjemne uczucie . Łza była mocna i nie skąpa. Czułam , że Zayn śpiewa właśnie do mnie , że zapomniał o tych wszystkich tam ludziach i widział tylko mnie . Kochany . Po skończeniu występu pierwszy przejął głos jakiś facet w średnim wieku . Nie wiem kto to bo nie oglądam x factor ze względu na to , że uważam , że traktują tam ludzi jak psy . Wlewają im te wszystkie miłe słówka dusząc ich ,obiecują sławę , fanów i najważniejszą rzecz , bo materialną : pieniądze . Tak niestety ona są najważniejszą rzeczą w życiu człowieka . Nie miłość jak to niektórzy sądzą , bo nie zauważają , że miłość to nie rzecz materialna . To uczucie .
-Niestety muszę was zmartwić chłopacy ale jesteście ... - serce zamarło - naprawdę ... Wspaniali. ! - krzyknął brązowo włosy facet . Odzyskałam funkcje życiowe . Widownia zaczęła klaskać .
-Tak macie naprawdę wielki talent , widzę was w finale i chce was wziąć pod swoje skrzydła - powiedziała entuzjastycznie brunetka . Moi chłopcy właśnie zostali sprzedani a po mimo to i tak się uśmiechnęłam . Po ,, 3 razy tak " chłopaki zaczęli skakać a Zayn stał wryty jak stołek , odwrócił głowę w moją stronę i wiedziałam już co teraz zrobi . Biegł w moją stronę , a gdy wynurzył się zza zasłon nie opanowałam łez . Rzuciłam się w jego stronę i oplątałam nogi w jego tali . Przylegaliśmy do siebie śmiejąc się jak wariaty . Cieszyłam się, tak , naprawdę się cieszyłam z jego szczęścia . Cieszyłam się z czyjegoś szczęścia . Czy to nie wspaniałe ? Zaraz spadliśmy bo na nas rzuciła się cała reszta zespołu . Przed twarzą cały czas widziałam ich roześmiane mordki . Zayn mnie pocałował a z telewizora usłyszałam ,, O... zakochani są tacy słodcy " . Byłam szczęściarą , że znam takich wspaniałych ludzi . Po chwili chłopców zaczęli o coś jeszcze wypytywać i niespodziewanie pytanie zwróciło się do mnie .
-Kochasz ich ?- do ust przyłożono mi mikrofon a ja się zarumieniłam i wtuliłam w koszule Zayna zasłaniając swoją twarz . Chłopcy zrobili urocze , Oooo " i po jeszcze paru pytaniach wszyscy wyszliśmy z budynku zatłoczonego marzeniami i stresem . Tak to dziwnie nazwałam .
Szliśmy w ciszy z wielkimi uśmiechami które opowiadały nieznajomym ludziom na ulicy naszą historię . Nagle coś olśniło Harry'ego .
-Ej , a może pójdziemy do klubu to uczcić ? - wyszczerzył się a razem z nim zakręcały się jego loczki , coraz bardziej .
-To jest pomysł - poparł go Lou i zaraz wszyscy .
-To o 20:50 wszyscy mają być gotowi - stwierdził Liam - wybierzemy się do najlepszego klubu - pokazał wszystkim zęby . Ale i tak wszystkie oczy skierowały się w stronę Lou . Stał jak głaz i wgapiał się w jakąś wysoką brunetkę rozmawiającą z gołębiem [?!] .
-Ja się chyba zakochałem - wyszeptał jak zaczarowany na co wszyscy wybuchnęli śmiechem . Ale on tego nie zauważył i pobiegł w stronę dziewczyny . Nie mogliśmy uwierzyć w to co widzieliśmy .
-Ja wiedziałem , że on mnie kiedyś zdradzi , że podda się pokusie jaką są cycki - wymamrotał Harry a my zaczęliśmy prawie płakać ze śmiechu . On mnie rozwalił po prostu .
-Harry , ale ty jesteś pojebany - powiedziałam przez śmiech .
-Ja wiem, jestem taki pojebany dla niego - i sam zaczął się śmiać .
-Perrie widziałaś gdzieś moje kolczyki takie te fioletowe - darłam się z łazienki ale ona mnie nie słyszała . Pff ... musiałam do niej podejść no oczywiście . Ale nie bo w drzwiach zatrzymał mnie Zayn . Oparł się ramieniem o drzwi i przybliżył na minimalną odległość . Czułam na jego męskie perfumy i oddech na moich ustach . Chipnotyzował mnie tęczówkami .
-Gdzie się wybierasz ? - szeptał ciepłym głosem z zadziornym uśmiechem . Moje serce przyśpieszyło . Nie potrafiłam zebrać myśli , żeby mu odpowiedzieć . Przeją stuację i lekko popchał mnie na ścianę za mną . Przylgną do mnie całym ciałem z mnie przeszły dreszcze - jak bardzo mnie kochasz ? - szeptał otumaniając mnie pocałunkami na szyi . Cichutko westchnęłam a on zaczął ssać moją dolną wargę co przyprawiało mnie o porządanie . Miałam totalną chcicę na niego właśnie w tym momencie . Zaczął głaskać moje pół nagie udo . Oh .. Zayn przestań bo zaraz ... Nie dokończyłam bo jego ręce spoczęły na moich pośladkach . Zaraz zwariuję . Doprowadzał mnie do szaleństwa .
-Co tu się dzieje -usłyszałam głos Perrie , otworzyłam oczy i zobaczyłam że trzyma ona moje zgubione kolczyki - możecie przynajmniej nie w toalecie ? - zapytała poirytowany uśmiechem . Zayn się natychmiast spłoszył zostawiając mnie z rozpalonymi policzkami w zimnej łazience z Perrie.
-Yyy ... - nie wiem dlaczego tak ,,zayczałam ".
-No ja nie wiem co wy tam sami robicie ale nie róbcie tego w tak ' romantycznym' miejscu jak łazienka - tłumła śmiech blondynka a ja paliłam się ze wstydu . Jak on mógł mnie zostawić w takim stanie samą ? Idiota .
-Dziewczyny wychodźcie już ! - krzyknął mój brat . Ja szybko przechwyciłam on niej kolczyki i założyłam wysokie czarne szpilki po czym jak najszybciej wybiegłam z pokoju .
-No to kiedy idziemy -zapytała Perrie która wyszła najwyraźniej zaraz po mnie .
-Już - opowiedział Lou który stał obok swojej towarzyszki z parki , El tak ją przezywaliśmy w skrócie .
Szczęśliwie dojechaliśmy do klubu . Staliśmy twarz wszyscy przed migającym napisem na wszystkie kolory tęczy ,, Glanxxy " nie wiem co to znaczy i czy wgl. coś znaczy ale podobno był to najlepszy klub w mieście . Wychodzili z niego już upicie ludzie śmiejąc się i chwiejąc po czym wsiadali do taksówek . Słychać było głośną muzykę gdy weszło się do środka uderzyła nas fala ciepła i duchoty . Ale takiej fajnej . Oczywiście jak to my ,od razu wszyscy rzucili się na barek, więc po 30 minutach wszyscy byliśmy już piani . Alkoholicy jebani ;D . Harry obmacywał w koncie jakąś dziewczynę , Liam gadał z jakąś w loczkach , Niall tańczył , Lou zajmował się El a Zayn mnie szukał bo ja przed nim uciekałam nie wiem czemu . Ale uciekłam do toalety cały czas się śmiejąc jak idiotka . Zastałam tam Perrie i jakąś rudą dziewczynę . śmiały się a ja do nich dołączyłam .
-Z czego się śmiejemy - zapytała Perrie .
-Nie wiem odpowiedziała ruda - trochę uspokoiła śmiech i podała mi rękę - Ann jestem - i popiła napój , zapewne jakiś drink .
-Effy - uścisnęłam delikatną dłoń .
-A właśnie Ann to moja dziwka - wyrwała się Perrie całując dziewczynę . Co ? Lekko mnie oszołomiło . Ona jest lesbijką ? To pewnie dlatego tak spokojnie zniosła rozstanie . Ale co mi tam . Nie mam nic do osób o innej orientacji . Wręcz je bardzo lubię . Nie ze względu że też nią jestem nie . Ja wolę chłopaków ale podziwiałam takie osoby .
-Fajnie , czekaj, czekaj ... Czyli , że Zayn był z lesbijką ? - zapytałam .
-Tak - wyszczerzyła się Perrie .
-Co za idiota - i znowu zaczęłyśmy się śmiać i rzucać po całej łazience . Nagle poczułam jak ktoś mnie ciągnie po ziemi w stronę wyjścia aż w końcu ,, ktoś " mnie podniósł i oparł o barierkę .
-Mmmm.. Zayn - wymruczałam całując jego usta które miały posmak słodkiego alkoholu zapewne jakiś likier . Gryzłam , ssałam , ciągnęłam jego wargę doprowadzając go do szaleństwa . Cieszyłam się kiedy coraz mocniej czułam ucisk w jego spodniach na moim udzie . Nie odmówił sobie oczywiście dotykania mnie - A może uczcimy to sami ? - szepnęłam dotykając policzkiem jego równie rozpalonego jak mój policzka . Spojrzałam mu w oczy w których tryskało pożądanie i iskierki . Ledwo co pokiwał głową a ja już prowadziłam go w stronę taksówki która zawiozła nas do jakiegoś hotelu .Wynajeliśmy pokój i próbowaliśmy wspinać się po schodach ponieważ nasz pokój był na 3 piętrze . Niestety co chwili wpadaliśmy a to na ścianę a to na poręcz bo nie potrafiliśmy opanować pocałunków i dotyków . W końcu dotarliśmy do mieszkania , zamknęliśmy drzwi na klucz i rzuciliśmy się na łózko .
Zayn sunął palcem od moich stóp do sukienki pozostawiając za sobą pole dreszczy . Odwróciłam strony i teraz ja leżałam na nim dumnie pocierając o jego krocze aby usłyszeć ten słodki jęk rozkoszy . Nie chciał mi go dać więc po malutku zaczęłam rozpinać jego rozporek patrząc jak robi się na twarzy robi się coraz bardziej zarumieniony . Leżał teraz sparaliżowany a ja przyglądałam mu się z uśmiechem na ustach . Zerwałam z niego bluzkę i dobierałam się do bokserek . Zayn szarpnął mnie i delikatnie usiadł na moich udach całując mój dekold . Ściągnął ze mnie sukienkę pozostawiając mnie w samej bieliźnie . Lecz bez chwili namysły ściągnął ze mnie biustonosz zachipnotyzowanie wpatrując się moje piersi . Zdecydowanie je złapał . Ja się zaśmiałam . Takie coś dawało mu tyle radości . Po dłuższej chwili ściągnął mi bardzo powoli resztę bielizny całując po wewnętrznej części uda . Doprowadzał mnie tym do obłędu a ja czułam coraz większe podniecenie . Popatrzył się mi w oczy i delikatnie we mnie wszedł . Cicho jęknęłam i zacisnęłam ręce na a jego plecach . Powoli robił rytmiczne ruchy coraz bardziej przyśpieszając . Całował moją szyję wydając z siebie ciche jęknięcia . Odważyłam się spojrzałam mu w oczy . Były całkiem zamglone z podniecenia . Syknął . Dotykał mnie i coraz bardziej pobudzał . Nie byłam mu dłużna . Doszliśmy . W tym samym czasie poczuliśmy euforię uczucia . Zayn ostatni raz pocałował moje czerwone usta aby stłumić nasz jęk rozkoszy i opadł na miejsce obok mnie .
Hahahahahahahahahahahahahahahaha . Komentarz dodała Effy . :D
Hahaha . Nie no nie mogę . Ale porno, najwyższej klasy . xDD Od razu informuję , że ,, pożądaną " scenkę nie pisałam ja tylko moja przyjaciółka Anka. :D Ona jest lekko pojebana więc pomyślałam , że ona to lepiej napisze niż ja bo jeszcze nigdy takiego czegoś nie ,, tworzyłam " ;o . Obie uważamy , że jestto żenujące i idiotycznie dziecinnie napisane. :D tak wiemy .nie wypominajcie . Po prostu chciałyśmy , aby był ten moment .
Pierdole , mam tyle nauki, że chuj . No ale w końcu uczęszczam do najlepszej szkoły w województwie podkarpackim .^^ ( . szpan i lans . ) ale co ja się chwalić będę i tak jestem głupia. :DD
No więc w sumie to jeszcze 1 rozdział i już epilog ..tak tak.zabijecie mnie . Ale jak skończę tego bloga to po krótkim czasie zacznę następnego . Tylko musicie mi powiedzieć jakiego chcecie . Nw jakiś bromance albo z Harrym lub Niallem ..Z kim chcecie to coś wymyślę. :D
Kocham .
xoxoxo
Pomijając pogrzeb i wstrząs psychiczny który będzie moją traumą do końca ... Chłopcy wzięli udział w x factor . Poznałam Liam'a z którym tworzyli niesamowity zespół.
-Effy ja się boję - szepnął zdenerwowany Niall . Popatrzyłam na niego uroczo . Bo on sam był bardzo uroczy że inaczej nie potrafiłam . Posłałam mu uśmiech a on analizował go tak jakby był na aukcji i ustalał jego cenę po czym oddał tak samo słodki uśmiech .
-Nie bój się - przytuliłam go - jesteś najlepszy dasz radę - szepnęłam mu w ucho a on tylko zaciśnił uścisk , puścił i stanął z boku . Spoglądałam na wszystkich : Zayna , Harrego , Liama , Louisa i oczywiście Nialla . Dawałam mu otuchy .
-Wchodzicie za 10 , 9, 8 ...- krzyczał jakiś facet z czarnym podkoszulkiem , czapką z daszkiem , długopisem i jakąś listą w ręce i mikrofonem . Zayn ostatni raz złapał moje spojrzenie i usta , których nie chciał puścić . Jak on to uważał ona dodawały mu głosu . Harry odciągnął go ode mnie i już po chwili widziałam ich zestresowane mordki na dużym telewizorze obok mnie . Przedstawili się i zaczęli swoją piosenkę . Niesamowite głosy . Razem mieli taką siłę , a gdy Zayn miał swoją solówkę ja oczywiście musiałam wypuścić łze szczęścia . A poro po dawno takiej nie miałam . Przyjemne uczucie . Łza była mocna i nie skąpa. Czułam , że Zayn śpiewa właśnie do mnie , że zapomniał o tych wszystkich tam ludziach i widział tylko mnie . Kochany . Po skończeniu występu pierwszy przejął głos jakiś facet w średnim wieku . Nie wiem kto to bo nie oglądam x factor ze względu na to , że uważam , że traktują tam ludzi jak psy . Wlewają im te wszystkie miłe słówka dusząc ich ,obiecują sławę , fanów i najważniejszą rzecz , bo materialną : pieniądze . Tak niestety ona są najważniejszą rzeczą w życiu człowieka . Nie miłość jak to niektórzy sądzą , bo nie zauważają , że miłość to nie rzecz materialna . To uczucie .
-Niestety muszę was zmartwić chłopacy ale jesteście ... - serce zamarło - naprawdę ... Wspaniali. ! - krzyknął brązowo włosy facet . Odzyskałam funkcje życiowe . Widownia zaczęła klaskać .
-Tak macie naprawdę wielki talent , widzę was w finale i chce was wziąć pod swoje skrzydła - powiedziała entuzjastycznie brunetka . Moi chłopcy właśnie zostali sprzedani a po mimo to i tak się uśmiechnęłam . Po ,, 3 razy tak " chłopaki zaczęli skakać a Zayn stał wryty jak stołek , odwrócił głowę w moją stronę i wiedziałam już co teraz zrobi . Biegł w moją stronę , a gdy wynurzył się zza zasłon nie opanowałam łez . Rzuciłam się w jego stronę i oplątałam nogi w jego tali . Przylegaliśmy do siebie śmiejąc się jak wariaty . Cieszyłam się, tak , naprawdę się cieszyłam z jego szczęścia . Cieszyłam się z czyjegoś szczęścia . Czy to nie wspaniałe ? Zaraz spadliśmy bo na nas rzuciła się cała reszta zespołu . Przed twarzą cały czas widziałam ich roześmiane mordki . Zayn mnie pocałował a z telewizora usłyszałam ,, O... zakochani są tacy słodcy " . Byłam szczęściarą , że znam takich wspaniałych ludzi . Po chwili chłopców zaczęli o coś jeszcze wypytywać i niespodziewanie pytanie zwróciło się do mnie .
-Kochasz ich ?- do ust przyłożono mi mikrofon a ja się zarumieniłam i wtuliłam w koszule Zayna zasłaniając swoją twarz . Chłopcy zrobili urocze , Oooo " i po jeszcze paru pytaniach wszyscy wyszliśmy z budynku zatłoczonego marzeniami i stresem . Tak to dziwnie nazwałam .
Szliśmy w ciszy z wielkimi uśmiechami które opowiadały nieznajomym ludziom na ulicy naszą historię . Nagle coś olśniło Harry'ego .
-Ej , a może pójdziemy do klubu to uczcić ? - wyszczerzył się a razem z nim zakręcały się jego loczki , coraz bardziej .
-To jest pomysł - poparł go Lou i zaraz wszyscy .
-To o 20:50 wszyscy mają być gotowi - stwierdził Liam - wybierzemy się do najlepszego klubu - pokazał wszystkim zęby . Ale i tak wszystkie oczy skierowały się w stronę Lou . Stał jak głaz i wgapiał się w jakąś wysoką brunetkę rozmawiającą z gołębiem [?!] .
-Ja się chyba zakochałem - wyszeptał jak zaczarowany na co wszyscy wybuchnęli śmiechem . Ale on tego nie zauważył i pobiegł w stronę dziewczyny . Nie mogliśmy uwierzyć w to co widzieliśmy .
-Ja wiedziałem , że on mnie kiedyś zdradzi , że podda się pokusie jaką są cycki - wymamrotał Harry a my zaczęliśmy prawie płakać ze śmiechu . On mnie rozwalił po prostu .
-Harry , ale ty jesteś pojebany - powiedziałam przez śmiech .
-Ja wiem, jestem taki pojebany dla niego - i sam zaczął się śmiać .
***
-Perrie widziałaś gdzieś moje kolczyki takie te fioletowe - darłam się z łazienki ale ona mnie nie słyszała . Pff ... musiałam do niej podejść no oczywiście . Ale nie bo w drzwiach zatrzymał mnie Zayn . Oparł się ramieniem o drzwi i przybliżył na minimalną odległość . Czułam na jego męskie perfumy i oddech na moich ustach . Chipnotyzował mnie tęczówkami .
-Gdzie się wybierasz ? - szeptał ciepłym głosem z zadziornym uśmiechem . Moje serce przyśpieszyło . Nie potrafiłam zebrać myśli , żeby mu odpowiedzieć . Przeją stuację i lekko popchał mnie na ścianę za mną . Przylgną do mnie całym ciałem z mnie przeszły dreszcze - jak bardzo mnie kochasz ? - szeptał otumaniając mnie pocałunkami na szyi . Cichutko westchnęłam a on zaczął ssać moją dolną wargę co przyprawiało mnie o porządanie . Miałam totalną chcicę na niego właśnie w tym momencie . Zaczął głaskać moje pół nagie udo . Oh .. Zayn przestań bo zaraz ... Nie dokończyłam bo jego ręce spoczęły na moich pośladkach . Zaraz zwariuję . Doprowadzał mnie do szaleństwa .
-Co tu się dzieje -usłyszałam głos Perrie , otworzyłam oczy i zobaczyłam że trzyma ona moje zgubione kolczyki - możecie przynajmniej nie w toalecie ? - zapytała poirytowany uśmiechem . Zayn się natychmiast spłoszył zostawiając mnie z rozpalonymi policzkami w zimnej łazience z Perrie.
-Yyy ... - nie wiem dlaczego tak ,,zayczałam ".
-No ja nie wiem co wy tam sami robicie ale nie róbcie tego w tak ' romantycznym' miejscu jak łazienka - tłumła śmiech blondynka a ja paliłam się ze wstydu . Jak on mógł mnie zostawić w takim stanie samą ? Idiota .
-Dziewczyny wychodźcie już ! - krzyknął mój brat . Ja szybko przechwyciłam on niej kolczyki i założyłam wysokie czarne szpilki po czym jak najszybciej wybiegłam z pokoju .
-No to kiedy idziemy -zapytała Perrie która wyszła najwyraźniej zaraz po mnie .
-Już - opowiedział Lou który stał obok swojej towarzyszki z parki , El tak ją przezywaliśmy w skrócie .
Szczęśliwie dojechaliśmy do klubu . Staliśmy twarz wszyscy przed migającym napisem na wszystkie kolory tęczy ,, Glanxxy " nie wiem co to znaczy i czy wgl. coś znaczy ale podobno był to najlepszy klub w mieście . Wychodzili z niego już upicie ludzie śmiejąc się i chwiejąc po czym wsiadali do taksówek . Słychać było głośną muzykę gdy weszło się do środka uderzyła nas fala ciepła i duchoty . Ale takiej fajnej . Oczywiście jak to my ,od razu wszyscy rzucili się na barek, więc po 30 minutach wszyscy byliśmy już piani . Alkoholicy jebani ;D . Harry obmacywał w koncie jakąś dziewczynę , Liam gadał z jakąś w loczkach , Niall tańczył , Lou zajmował się El a Zayn mnie szukał bo ja przed nim uciekałam nie wiem czemu . Ale uciekłam do toalety cały czas się śmiejąc jak idiotka . Zastałam tam Perrie i jakąś rudą dziewczynę . śmiały się a ja do nich dołączyłam .
-Z czego się śmiejemy - zapytała Perrie .
-Nie wiem odpowiedziała ruda - trochę uspokoiła śmiech i podała mi rękę - Ann jestem - i popiła napój , zapewne jakiś drink .
-Effy - uścisnęłam delikatną dłoń .
-A właśnie Ann to moja dziwka - wyrwała się Perrie całując dziewczynę . Co ? Lekko mnie oszołomiło . Ona jest lesbijką ? To pewnie dlatego tak spokojnie zniosła rozstanie . Ale co mi tam . Nie mam nic do osób o innej orientacji . Wręcz je bardzo lubię . Nie ze względu że też nią jestem nie . Ja wolę chłopaków ale podziwiałam takie osoby .
-Fajnie , czekaj, czekaj ... Czyli , że Zayn był z lesbijką ? - zapytałam .
-Tak - wyszczerzyła się Perrie .
-Co za idiota - i znowu zaczęłyśmy się śmiać i rzucać po całej łazience . Nagle poczułam jak ktoś mnie ciągnie po ziemi w stronę wyjścia aż w końcu ,, ktoś " mnie podniósł i oparł o barierkę .
-Mmmm.. Zayn - wymruczałam całując jego usta które miały posmak słodkiego alkoholu zapewne jakiś likier . Gryzłam , ssałam , ciągnęłam jego wargę doprowadzając go do szaleństwa . Cieszyłam się kiedy coraz mocniej czułam ucisk w jego spodniach na moim udzie . Nie odmówił sobie oczywiście dotykania mnie - A może uczcimy to sami ? - szepnęłam dotykając policzkiem jego równie rozpalonego jak mój policzka . Spojrzałam mu w oczy w których tryskało pożądanie i iskierki . Ledwo co pokiwał głową a ja już prowadziłam go w stronę taksówki która zawiozła nas do jakiegoś hotelu .Wynajeliśmy pokój i próbowaliśmy wspinać się po schodach ponieważ nasz pokój był na 3 piętrze . Niestety co chwili wpadaliśmy a to na ścianę a to na poręcz bo nie potrafiliśmy opanować pocałunków i dotyków . W końcu dotarliśmy do mieszkania , zamknęliśmy drzwi na klucz i rzuciliśmy się na łózko .
Zayn sunął palcem od moich stóp do sukienki pozostawiając za sobą pole dreszczy . Odwróciłam strony i teraz ja leżałam na nim dumnie pocierając o jego krocze aby usłyszeć ten słodki jęk rozkoszy . Nie chciał mi go dać więc po malutku zaczęłam rozpinać jego rozporek patrząc jak robi się na twarzy robi się coraz bardziej zarumieniony . Leżał teraz sparaliżowany a ja przyglądałam mu się z uśmiechem na ustach . Zerwałam z niego bluzkę i dobierałam się do bokserek . Zayn szarpnął mnie i delikatnie usiadł na moich udach całując mój dekold . Ściągnął ze mnie sukienkę pozostawiając mnie w samej bieliźnie . Lecz bez chwili namysły ściągnął ze mnie biustonosz zachipnotyzowanie wpatrując się moje piersi . Zdecydowanie je złapał . Ja się zaśmiałam . Takie coś dawało mu tyle radości . Po dłuższej chwili ściągnął mi bardzo powoli resztę bielizny całując po wewnętrznej części uda . Doprowadzał mnie tym do obłędu a ja czułam coraz większe podniecenie . Popatrzył się mi w oczy i delikatnie we mnie wszedł . Cicho jęknęłam i zacisnęłam ręce na a jego plecach . Powoli robił rytmiczne ruchy coraz bardziej przyśpieszając . Całował moją szyję wydając z siebie ciche jęknięcia . Odważyłam się spojrzałam mu w oczy . Były całkiem zamglone z podniecenia . Syknął . Dotykał mnie i coraz bardziej pobudzał . Nie byłam mu dłużna . Doszliśmy . W tym samym czasie poczuliśmy euforię uczucia . Zayn ostatni raz pocałował moje czerwone usta aby stłumić nasz jęk rozkoszy i opadł na miejsce obok mnie .
Hahahahahahahahahahahahahahahaha . Komentarz dodała Effy . :D
Hahaha . Nie no nie mogę . Ale porno, najwyższej klasy . xDD Od razu informuję , że ,, pożądaną " scenkę nie pisałam ja tylko moja przyjaciółka Anka. :D Ona jest lekko pojebana więc pomyślałam , że ona to lepiej napisze niż ja bo jeszcze nigdy takiego czegoś nie ,, tworzyłam " ;o . Obie uważamy , że jestto żenujące i idiotycznie dziecinnie napisane. :D tak wiemy .nie wypominajcie . Po prostu chciałyśmy , aby był ten moment .
Pierdole , mam tyle nauki, że chuj . No ale w końcu uczęszczam do najlepszej szkoły w województwie podkarpackim .^^ ( . szpan i lans . ) ale co ja się chwalić będę i tak jestem głupia. :DD
No więc w sumie to jeszcze 1 rozdział i już epilog ..tak tak.zabijecie mnie . Ale jak skończę tego bloga to po krótkim czasie zacznę następnego . Tylko musicie mi powiedzieć jakiego chcecie . Nw jakiś bromance albo z Harrym lub Niallem ..Z kim chcecie to coś wymyślę. :D
Kocham .
xoxoxo
sobota, 15 września 2012
Rozdział 6
Staliśmy z Zayn'em przed pokojem 213 zapełniając ciszę stłumionymi myślami . Złapał mnie za rękę , popatrzył się w oczy i ciepło uśmiechnął na motywację ale sam się obawiał .
Tak właśnie teraz Zayn miał zerwać z Perrie a ja miałam być przy nim a potem już do końca . Miałam robić za jego wsparcie , miałam być w tedy przy nim. W sumie to dobrze że Perrie od razu się dowie o powodzie zerwania którym jestem ja . Nie czułam się z tym pozytywnie . Wręcz przeciwnie . Miałam wyrzuty sumienia , że rozwalam czyjś związek , ale serca nie zatrzymasz . Będzie gonić niczym zaprzęg św. Mikołaja w który tak mocno wierzyliście w dzieciństwie a potem zniknie , a o ścianę walnie was bezlitosna rzeczywistość .
Zayn chwycił klamkę i oboje niepewnie weszliśmy do pokoju . Perrie siedziała przodem do okna do którego zerkała w 5 sekundowej przerwie malowania paznokci a w uszach miała zielone słuchawki . Nie wiedziała , że weszliśmy . Była lekkomyślna nie zamykała drzwi na klucz,równie dobrze zamiast nas mógł by tu teraz wejść jakiś zboczeniec . Btw przez to , że nas nie zauważyła i od razu nie przeszliśmy do sprawy jeszcze bardziej się zestresowaliśmy . Nerwowo popatrzyłam na Zayn'a a on co chwilę ściskał i poszczał moją rękę , nad czymś się zastanawiał . Skromnie podszedł do blondynki wyciągnął jej z uszy słuchawki i siadł na przeciwko niej .Perrie chciała go pocałować ale Zayn przechylił głowę w lewo tym samym pokazując jej że nie chce .
-Perrie - ujął jej dłonie w swoje- to koniec - ale nawalił. Mówiłam mu żeby nie zaczynał od ,, musimy porozmawiać ",, zostańmy przyjaciółmi "czy właśnie ,, to koniec " . Ale chyba chciał mieć to jak najszybciej za sobą więc walną z grubej rury . Blondynka jeszcze przez chwile zaniemówiła po czym wydała z siebie wesołe :
-Spoko - i wróciła do poprzedniej czynności .
WTF ?! Spoko ? Serio zwykłe ,, spoko " ? To dziwne . Przecież ona go kochała , a może tylko udawała bo Zayn był dosyć znany w szkole i by chciała .. nieee . Ona taka nie jest . Może już zgasła ale nie chciała zrywać pierwsza . A propo słowa ,, zrywać " . Jakoś źle mi się kojarzy . Mniejsza z tym .
-Spoko ?- powtórzył Zayn nieświadomy tego że jego oczy wyglądały jak sowy .
-No spoko - beznamiętnie powiedziała .Wzruszyła ramionami . Nie no , ja nie ogarniam jej .
-Jestem z Effy - na to jej spojrzenie przywitało moją osobę z uśmiechem . Ona wiedziała , że ja tu stoję jak wryta ?
-Fajna dziewczyna , szczęścia , idźcie już sobie, rozpraszacie mnie - na co ja i Zayn lekko się uśmiechnęliśmy i z kwitkiem wyszliśmy w pokoju .
Zayn oparł się o ścianę ,złapał za głowę i odetchnął . Ja za to stałam ze skrzyżowanymi nogami i bawiłam się włosami . Oboje nie ogarnialiśmy sytuacji . Po chwili Zayn szeroko się uśmiechnął i przytulił do siebie lekko podnosząc nad ziemie i kręcą 2 razy o 360 stopni , Nawet nie wiem dlaczego , ale zaczeliśmy się śmiać prawdopodobnie ze szczęścia . Tak . Ze szczęścia . W końcu mogę powiedzieć , że jestem cholernie szczęśliwa . Dzięki jednemu człowiekowi . Przyjemne uczucie .
Postanowiliśmy pójść do pokoju 117 aby oświadczyć chłopakom , że jesteśmy razem . Ale nikogo nie było . W ciszy Zayn położył się na łóżko uklepując miejsce obok niego abym się też położyła co też zrobiłam . Wtulając się w jego klatkę piersiową przez którą przebijało się wolne bicie serca , podobno biło dla mnie .
Wzrokiem kalkulowałam cały pokój . Było dość dużo zdjęć Zayn'a z bliskimi , pewnie za nimi tęsknił i był bardzo mocno związany . Szkoda , że ja już nikogo takiego nie mam , szkoda , że nie mam za kim tęsknić , kochać w taki sposób . Że nie będę już miała okazji zjeść obiadu w rodzinnym gronie , że nie posprzeczam się z mamą o to, że zabieram jej ubrania , z ojcem że nie podoba mu się mój chłopak . Chociaż jeśli chodzi o Zayna raczej był by zadowolony .
Zayn lekko przeczesał moje włosy dłonią i zsunął się na moją wysokość oczu aby się w nich zapaść i odsuwać kolejne granice mojego charakteru.
-Effy kocham Cię - wyszeptał a ja pod powieką poczułam łzę . Szczęścia .
-Ja Ciebie też - uśmiechnęłam się i ujęłam jego twarz w dłonie . Zayn czuje musnął moje blade wargi . Zachłannie oddałam pocałunek zaciskając usta i powieki z bólu jaki mi dawał .
-Musisz mi coś przysięgnąć - szepnął - kochaj mnie nawet gdy odejdę - załamał mu się głos ale pomimo tego uśmiechnęłam się .
-Zayn ja ZAWSZE Cię będę kochała - zachłysnęłam się powietrzem - ale ty mi też musisz coś obiecać - przejechałam palcem po jego czerwonych ustach i policzku - bądź - zrobiłam przerwę aby łzy nie ociekły od moich oczu - zawsze - po tych słowach przytulił mnie jak małe dziecko , poczułam miłość jaką mógł darować mnie tylko jeden człowiek na świecie . On . Poczułam ciepły oddech na mojej szyi . Ja ledwo co oddychałam , kochałam go tak mocno że wszystkie inne czynności były dla mnie niewyobrażalnie trudne . Czułam nów w mojej tchawicy , krwawiłam miłością którą On się poił .
Chwilę przerwał nam Max . Cały zapłakany zawiesił na nas wzrok , miał całe czerwone i podkrążone oczy , spuchnięte usta , rozczochrane włosy i rozpalone policzki . Gwałtownie zerwaliśmy się z Zaynem z łóżka widząc że zaraz by spadł .
Byłam przerażona , co się stało ? Nie potrafiłam wyrzucić z siebie żadnego słowa . Czemu mów brat był w takim stanie ?
Szybko położyliśmy go na swoim łóżku , położyłam się obok niego a On wtulił się we mnie tak jak ja przed chwilą w Zayna i płakał, nieopanowanie płakał wydając z siebie ciche jęki rozapczy , uderzał co chwile w poduszkę nie potrafiąc nie uspokoić . Pewnie wyobrażacie sobie jak krytycznie wyglądała ta sytuacja .Max zachowywał się jak opentany i płakał w moje ubrania.
-Ciii - pogłaskałam go po głowie - powiedz mi co się stało - wydukałam . Długo czekałam na odpowiedz .
-Leah - w moim sercu zamarzła krew - już jej nie ma - zamarłam . Do oczu zaczęły spływać mi łzy , zacisnęłam wargę próbując opanować się od szlochu . Nie wytrzymałam ,teraz płakałam razem z bratem, czułam jak moja dusza płonie z bólu ,zostawiając po sobie tylko proch który został rozwiany prze tysiąc myśli .
-Co ty gadasz ? - szepnęłam załamującym się głosem dławiłam się łzami .
-Nie żyje kurwa , rozumiesz ? Nie żyje . Zabiła się Effy . ZABIŁA się.! - ostatnie słowa wykrzyczał .
Moje ciało zostało sparaliżowane , wszędzie czułam zimno . Płonęłam cała , ze strachu , tylko nie wiedziałam przed czym . Wszystko mnie bolało i piekło jakbym zjadła szkło które rozcina teraz całe moje wnętrze .Leah . Jak ona mogła to zrobić ? Czemu ona nam to zrobiła? Przecież ją kochano , wszyscy ją kochali . Świat się załamał na pół i oblewał ściekami nieznanych uczyć i emocji wszystkich tych których nam zabrano . Nie poczujesz dopóki nie dotkniesz. Uwierzysz dopiero gdy zobaczysz. Nie docenisz póki nie stracisz . Tak . Czemu On mi ją zabrał ? Jakim kurwa prawem ? ,, Bóg Ci wszystko dał , Bóg Ci wszystko zabierze "
Wyszłam na balkon , usiadłam na zimnych kafelkach pod gołym niebem , wyszukałam papierosa i zaciągałam się z całych sił , przed oczami było szaro od nikotynowego dymu , po policzkach spływały łzy . w sercu czułam kłucie i niewyobrażalny ból , pragnęłam być bardzo blisko niej . W głowie mi się kręciło , oczy piekły . nie mogłam zrobić nic . wiedziałam przecież , że ona nigdy nie wróci . Zaraz podszedł do mnie Max . Stanął jak wryty . Widziałam jak bardzo mu jej brakuje , jak teraz próbuje pozbierać szczątki swoich uczuć i pozbierać je w nienawiść . Nienawiść do samego siebie .
-Czemu wszyscy mnie zostawiają ? - zapytał.
-Nie Max . Ja Cię nigdy nie zostawię . Ale teraz powiedz mi jak to się stało - objęłam się rękami . Max usiadł obok mnie i zbierał myśli .
-Nafaszerowała się - moje serce przestało bić . Już nawet nie miałam ochoty oddychać po prostu wstałam i rzuciłam się w ramiona Zayn'a .
Oesuus . Żygam tym rozdziałam . Mam go dość . Dłuugo się zbierałam żeby go napisać . Aż w końcu mi się nie udał .
Zdajecie sobie sprawę z tego , że nie mam siły już pisać tego bloga ? Nie mam żadnej weny.podziwiam osoby które na swoich blogach mają do 40 rozdziałów . Ja tak bym nie mogła . Przewiduję jeszcze jakieś 2 rozdziały i epilog . Bo na prawdę już nie mogę . Przepraszam .Wy jesteście dzielni a ja jestem zwykłym pieprzonym leniem . xD A może chce zobaczyć jak zareagujecie na koniec epilogu ? Na ostatnie zdanie.?:D Już nie mogę się doczekać tylko po to nadal ciągnę to opowiadanie. : ))
No coż baaaardzo dziękuje za miłe komentarze .
Ten rozdział po prostu spieprzyłam , nie potrafiłam przedstawić w nim żadnych szczególnych uczuć , napisałam takie nic co potrafił by napisać każdy ;p bez obrazy oczywiście . XDD\
A chuj .
Dziękuje i kocham .
xoxoxo
Tak właśnie teraz Zayn miał zerwać z Perrie a ja miałam być przy nim a potem już do końca . Miałam robić za jego wsparcie , miałam być w tedy przy nim. W sumie to dobrze że Perrie od razu się dowie o powodzie zerwania którym jestem ja . Nie czułam się z tym pozytywnie . Wręcz przeciwnie . Miałam wyrzuty sumienia , że rozwalam czyjś związek , ale serca nie zatrzymasz . Będzie gonić niczym zaprzęg św. Mikołaja w który tak mocno wierzyliście w dzieciństwie a potem zniknie , a o ścianę walnie was bezlitosna rzeczywistość .
Zayn chwycił klamkę i oboje niepewnie weszliśmy do pokoju . Perrie siedziała przodem do okna do którego zerkała w 5 sekundowej przerwie malowania paznokci a w uszach miała zielone słuchawki . Nie wiedziała , że weszliśmy . Była lekkomyślna nie zamykała drzwi na klucz,równie dobrze zamiast nas mógł by tu teraz wejść jakiś zboczeniec . Btw przez to , że nas nie zauważyła i od razu nie przeszliśmy do sprawy jeszcze bardziej się zestresowaliśmy . Nerwowo popatrzyłam na Zayn'a a on co chwilę ściskał i poszczał moją rękę , nad czymś się zastanawiał . Skromnie podszedł do blondynki wyciągnął jej z uszy słuchawki i siadł na przeciwko niej .Perrie chciała go pocałować ale Zayn przechylił głowę w lewo tym samym pokazując jej że nie chce .
-Perrie - ujął jej dłonie w swoje- to koniec - ale nawalił. Mówiłam mu żeby nie zaczynał od ,, musimy porozmawiać ",, zostańmy przyjaciółmi "czy właśnie ,, to koniec " . Ale chyba chciał mieć to jak najszybciej za sobą więc walną z grubej rury . Blondynka jeszcze przez chwile zaniemówiła po czym wydała z siebie wesołe :
-Spoko - i wróciła do poprzedniej czynności .
WTF ?! Spoko ? Serio zwykłe ,, spoko " ? To dziwne . Przecież ona go kochała , a może tylko udawała bo Zayn był dosyć znany w szkole i by chciała .. nieee . Ona taka nie jest . Może już zgasła ale nie chciała zrywać pierwsza . A propo słowa ,, zrywać " . Jakoś źle mi się kojarzy . Mniejsza z tym .
-Spoko ?- powtórzył Zayn nieświadomy tego że jego oczy wyglądały jak sowy .
-No spoko - beznamiętnie powiedziała .Wzruszyła ramionami . Nie no , ja nie ogarniam jej .
-Jestem z Effy - na to jej spojrzenie przywitało moją osobę z uśmiechem . Ona wiedziała , że ja tu stoję jak wryta ?
-Fajna dziewczyna , szczęścia , idźcie już sobie, rozpraszacie mnie - na co ja i Zayn lekko się uśmiechnęliśmy i z kwitkiem wyszliśmy w pokoju .
Zayn oparł się o ścianę ,złapał za głowę i odetchnął . Ja za to stałam ze skrzyżowanymi nogami i bawiłam się włosami . Oboje nie ogarnialiśmy sytuacji . Po chwili Zayn szeroko się uśmiechnął i przytulił do siebie lekko podnosząc nad ziemie i kręcą 2 razy o 360 stopni , Nawet nie wiem dlaczego , ale zaczeliśmy się śmiać prawdopodobnie ze szczęścia . Tak . Ze szczęścia . W końcu mogę powiedzieć , że jestem cholernie szczęśliwa . Dzięki jednemu człowiekowi . Przyjemne uczucie .
Postanowiliśmy pójść do pokoju 117 aby oświadczyć chłopakom , że jesteśmy razem . Ale nikogo nie było . W ciszy Zayn położył się na łóżko uklepując miejsce obok niego abym się też położyła co też zrobiłam . Wtulając się w jego klatkę piersiową przez którą przebijało się wolne bicie serca , podobno biło dla mnie .
Wzrokiem kalkulowałam cały pokój . Było dość dużo zdjęć Zayn'a z bliskimi , pewnie za nimi tęsknił i był bardzo mocno związany . Szkoda , że ja już nikogo takiego nie mam , szkoda , że nie mam za kim tęsknić , kochać w taki sposób . Że nie będę już miała okazji zjeść obiadu w rodzinnym gronie , że nie posprzeczam się z mamą o to, że zabieram jej ubrania , z ojcem że nie podoba mu się mój chłopak . Chociaż jeśli chodzi o Zayna raczej był by zadowolony .
Zayn lekko przeczesał moje włosy dłonią i zsunął się na moją wysokość oczu aby się w nich zapaść i odsuwać kolejne granice mojego charakteru.
-Effy kocham Cię - wyszeptał a ja pod powieką poczułam łzę . Szczęścia .
-Ja Ciebie też - uśmiechnęłam się i ujęłam jego twarz w dłonie . Zayn czuje musnął moje blade wargi . Zachłannie oddałam pocałunek zaciskając usta i powieki z bólu jaki mi dawał .
-Musisz mi coś przysięgnąć - szepnął - kochaj mnie nawet gdy odejdę - załamał mu się głos ale pomimo tego uśmiechnęłam się .
-Zayn ja ZAWSZE Cię będę kochała - zachłysnęłam się powietrzem - ale ty mi też musisz coś obiecać - przejechałam palcem po jego czerwonych ustach i policzku - bądź - zrobiłam przerwę aby łzy nie ociekły od moich oczu - zawsze - po tych słowach przytulił mnie jak małe dziecko , poczułam miłość jaką mógł darować mnie tylko jeden człowiek na świecie . On . Poczułam ciepły oddech na mojej szyi . Ja ledwo co oddychałam , kochałam go tak mocno że wszystkie inne czynności były dla mnie niewyobrażalnie trudne . Czułam nów w mojej tchawicy , krwawiłam miłością którą On się poił .
Chwilę przerwał nam Max . Cały zapłakany zawiesił na nas wzrok , miał całe czerwone i podkrążone oczy , spuchnięte usta , rozczochrane włosy i rozpalone policzki . Gwałtownie zerwaliśmy się z Zaynem z łóżka widząc że zaraz by spadł .
Byłam przerażona , co się stało ? Nie potrafiłam wyrzucić z siebie żadnego słowa . Czemu mów brat był w takim stanie ?
Szybko położyliśmy go na swoim łóżku , położyłam się obok niego a On wtulił się we mnie tak jak ja przed chwilą w Zayna i płakał, nieopanowanie płakał wydając z siebie ciche jęki rozapczy , uderzał co chwile w poduszkę nie potrafiąc nie uspokoić . Pewnie wyobrażacie sobie jak krytycznie wyglądała ta sytuacja .Max zachowywał się jak opentany i płakał w moje ubrania.
-Ciii - pogłaskałam go po głowie - powiedz mi co się stało - wydukałam . Długo czekałam na odpowiedz .
-Leah - w moim sercu zamarzła krew - już jej nie ma - zamarłam . Do oczu zaczęły spływać mi łzy , zacisnęłam wargę próbując opanować się od szlochu . Nie wytrzymałam ,teraz płakałam razem z bratem, czułam jak moja dusza płonie z bólu ,zostawiając po sobie tylko proch który został rozwiany prze tysiąc myśli .
-Co ty gadasz ? - szepnęłam załamującym się głosem dławiłam się łzami .
-Nie żyje kurwa , rozumiesz ? Nie żyje . Zabiła się Effy . ZABIŁA się.! - ostatnie słowa wykrzyczał .
Moje ciało zostało sparaliżowane , wszędzie czułam zimno . Płonęłam cała , ze strachu , tylko nie wiedziałam przed czym . Wszystko mnie bolało i piekło jakbym zjadła szkło które rozcina teraz całe moje wnętrze .Leah . Jak ona mogła to zrobić ? Czemu ona nam to zrobiła? Przecież ją kochano , wszyscy ją kochali . Świat się załamał na pół i oblewał ściekami nieznanych uczyć i emocji wszystkich tych których nam zabrano . Nie poczujesz dopóki nie dotkniesz. Uwierzysz dopiero gdy zobaczysz. Nie docenisz póki nie stracisz . Tak . Czemu On mi ją zabrał ? Jakim kurwa prawem ? ,, Bóg Ci wszystko dał , Bóg Ci wszystko zabierze "
Wyszłam na balkon , usiadłam na zimnych kafelkach pod gołym niebem , wyszukałam papierosa i zaciągałam się z całych sił , przed oczami było szaro od nikotynowego dymu , po policzkach spływały łzy . w sercu czułam kłucie i niewyobrażalny ból , pragnęłam być bardzo blisko niej . W głowie mi się kręciło , oczy piekły . nie mogłam zrobić nic . wiedziałam przecież , że ona nigdy nie wróci . Zaraz podszedł do mnie Max . Stanął jak wryty . Widziałam jak bardzo mu jej brakuje , jak teraz próbuje pozbierać szczątki swoich uczuć i pozbierać je w nienawiść . Nienawiść do samego siebie .
-Czemu wszyscy mnie zostawiają ? - zapytał.
-Nie Max . Ja Cię nigdy nie zostawię . Ale teraz powiedz mi jak to się stało - objęłam się rękami . Max usiadł obok mnie i zbierał myśli .
-Nafaszerowała się - moje serce przestało bić . Już nawet nie miałam ochoty oddychać po prostu wstałam i rzuciłam się w ramiona Zayn'a .
Oesuus . Żygam tym rozdziałam . Mam go dość . Dłuugo się zbierałam żeby go napisać . Aż w końcu mi się nie udał .
Zdajecie sobie sprawę z tego , że nie mam siły już pisać tego bloga ? Nie mam żadnej weny.podziwiam osoby które na swoich blogach mają do 40 rozdziałów . Ja tak bym nie mogła . Przewiduję jeszcze jakieś 2 rozdziały i epilog . Bo na prawdę już nie mogę . Przepraszam .Wy jesteście dzielni a ja jestem zwykłym pieprzonym leniem . xD A może chce zobaczyć jak zareagujecie na koniec epilogu ? Na ostatnie zdanie.?:D Już nie mogę się doczekać tylko po to nadal ciągnę to opowiadanie. : ))
No coż baaaardzo dziękuje za miłe komentarze .
Ten rozdział po prostu spieprzyłam , nie potrafiłam przedstawić w nim żadnych szczególnych uczuć , napisałam takie nic co potrafił by napisać każdy ;p bez obrazy oczywiście . XDD\
A chuj .
Dziękuje i kocham .
xoxoxo
środa, 12 września 2012
Nowy rozdział .
Tak , tak wiem . 13 komentów rowy rozdział . Ale ze względu na naukę i znajomych nowy rozdział dodam w piątek ewentualnie w sobotę rano bo mam w tym tygodniu 3 testy i kartkówkę -,- tak wiem zajebiście . I muszę się jeszcze z kumplami spotkać :P Me gusta . A i jeszcze korki .
Dobra w każdym razie baaardzo przepraszam że będzie tak późno chociaż wywiązaliście się z umowy . ;** szantażyku . Ale szybciej nie dam rady :L .
Teraz możecie na mnie hejtować.:D
Dobra w każdym razie baaardzo przepraszam że będzie tak późno chociaż wywiązaliście się z umowy . ;** szantażyku . Ale szybciej nie dam rady :L .
Teraz możecie na mnie hejtować.:D
piątek, 7 września 2012
Rozdział 6
Po policzku głaskała brunetkę Perrie . Ledwo co otworzyła oczy więc nie miała siły ogarnąć sytuacji .
-Effy zaraz spóźnimy się na lekcje - szeptała blondynka . Pierwszy dzień hm ... organizacyjny , jak zawsze , nieprzytomna otworzyła oczy i spojrzała na zegarek była 7:00 . Spoko . Zgarnęła się z łózka .Była w białych stringach i za dużej na siebie zielonej koszuli brata zakrywającej co trzeba którą uwielbiała . Zakręciło jej się w głowie więc przetarła twarz .Z rozmazanego obrazu stał się taki jakby w HD , zobaczyła Zayn'a . Serce przyśpieszyło , nogi zmiękły , policzki zarumieniały a usta się uśmiechały . Wczoraj , na samo jego wspomnienie Effy przeszły dreszcze i pragnienie go mieć przy sobie . Jednak On się na nią nie patrzył , tylko w wyświetlacz telefonu . Po chwili podeszła do niego Perrie i go pocałowała w policzek . Czyli są razem ,głowa szatynki zaczęła boleć nadmiarem myśli . To to był sen ? Nie . Czyli udawał , że nic się nie stało . Fajnie . Pewnie miał ją daleko w dupie . Bawił się nią kiedy ona naprawdę ... go kochała . Oczy teraz były równie czerwone jak policzki które jeszcze bardziej rozgrzewały słone łzy . Żeby tego nie zobaczyli szybko pobiegła do łazienki . Wzięła szybki i zimny prysznic aby ochłodzić twarz i serce które drżało z przegrzania . Spojrzała w lustro . Oczy nadal były trochę czerwone . Z włosów powolnie spływały duże krople wody . Cała drżała . Co ma zrobić . Chyba się nie potnie to bez sensu . Zabił . Zabił jej duszę , tą która kochała . A powiększył nienawiść do ludzi . Tych wszystkich wrednych dziwek . ,, Życie to wojna , miłość to syf a ludzie to kurwy " mama zawsze wiedziała . Czemu on jej to robił ? Chyba czerpał z tego przyjemność . Nie koniec . Nigdy nie płakać przez chłopaka . Nigdy , to była jej zasada.Właśnie ją złamała.Wierzyła mu , zaraz czego ona się wgl. spodziewała . ? Że zostawi uroczą Perrie i poleci do takiej sobie zwykłej Effy ?? Chyba ją pojebało .Przestań już myśleć Effy . Ogarnij się - myślała. No właśnie ,zrobiła makijaż i ubrała brązowe rurki , białą bokserkę i converse . Wyszła z fałszywym uśmiechem na ustach ukrywając oczy , całkiem zamykając ich głębię przed Zayn'em żeby nie zobaczył żalu i nie brał z tego jeszcze większej przyjemności . On obejmował blondynkę na łóżku i bawił się jej kosmykiem włosów . Zacisnęła usta i wyszła na balkon . Nie mogła wytrzymać .
,,Siadam, wyciągam szluga, biorę bucha za tych, którym już nie ufam." Czyli za niego . Jest dużą dziewczynką da sobie radę . Nie podda się choćby niebu miała wyrwać szczęście a słońce pozbawić promieni . Ma na niego wyjebane . Zaraz niestety do niej dołączył Zayn . Perrie krzyknęła coś w stylu ,, zaraz wracam " i trzasnęła drzwiami . Stanął obok i wpatrywał się w jej twarz , studiował wszystkie rysy . Założył Effy kosmyk włosów za ucho a ona automatycznie ode pchała jego rękę .
-Effy .. co jest ? - je je*bie za przeproszeniem . On serio jest takim idiotą czy tylko udaje ? - sklinała go w myślach. Nie miała ochoty już nawet odpowiadać , rzuciła tylko wściekłe spojrzenie . Nawet go zaskoczyła . Zagryzł dolną wargę i zamkną oczy - Przepraszam Cię .. - wyszeptał zaciskając pięść .
-Hahaha ty myślisz , że przepraszam wystarczy ? Jesteś pieprzonym dupkiem ciesz się że tego jeszcze nie powiedziałam Perrie bo by Cię rzuciła albo bratu bo by Ci ... - nie dokończyła bo w jego oku zatrzymała się łza , przytulił ją . Tą którą tak na prawdę pragnął i kochał , czuł się szczęśliwy . Effy było go żal cholernie szkoda , serce się łamało no ale bez przesady . Odepchnęła go od siebie i walnęłam z liścia w policzek . Pochopna decyzja . Trochę przesadziła , ale mu się należało . Stanął jak wryty i złapał się za poczerwieniały już policzek . Dziewczyna wyszła z pokoju zostawiając Malika samego . Chwyciła tylko torbę z książkami i wyszukałam pokój 117 do którego wczoraj nie trafiła . Ehh . Nie wspominać . Nie pukała do pokoju ,weszła i zobaczyła Harry'ego w samych bokserkach . Pfff ,,, wyjść wyjść wyjść wyjść .
-Nie . Effy wchodź ja się nie wstydzę - złapał ją za rękę - No chyba że ty ... - uśmiechnął się promiennie .Zawstydziła się , ale weszła.
-Jest Max? -zapytała się zarumieniona .
-Wyszedł właśnie po ciebie , ale nie wychodź razem pójdziemy na lekcje - pokazał wszystkie białe zęby . Ale poprawił jej humor swoją głupią miną .
-Dobra , tylko się pośpiesz bo mamy 15 minut - rzuciła a Harry już ubrał czarne spodnie i dopasowaną koszulkę . Przeczesał włosy i już był gotowy . Umył się wcześniej .
-Pani ... - podał jej ramię co ją trochę rozbawiło . Objęła jego ramię i rozmawiali na przeróżne tematy . Dobrze im się razem spędzało czas razem . Bez skrępowań i ciszy . Effy zdecydowanie polubiła lokowatego . Darzyła go sympatią tylko nie wiedziała w jaki sposób . Śmiejąc się doszli na lekcje . Effy rozejrzała się po klasie i szybko zajęła miejsce obok Perrie .
-Mmmm ... Harry ? - zadziornie spojrzała blondynka . Effy zastanawiała się o co jej chodzi ... zaraz , zaraz ...
-Nie .! - niemalże krzyknęła . Do klasy weszła nauczycielka angielskiego , wszystkie rozmowy zamilkły a wzroki powędrowały w jej stronę a uszy nasłuchiwały nudnej lekcji . Brunetkę przeszywał wzrok Zayn'a przez całe 45 minut . Nie mogła tego znieść . Tego jak na nią działał. Nie dawał jej pola manewru na fochy . mogła jedynie rozkochiwać go w sobie tak samo jak on ją .
Po skończeniu wszystkich lekcji Effy była lekko wykończona psychicznie , ale odmaszerowała do pokoju z Harry'm .
-To co spotkamy się może kiedyś w przyjemniejszych okolicznościach i miejscu niż w szkole ?- puścił jej oczko a ona się trochę zmieszała .
-Dobrze - uśmiechnęła się - ale mnie przepuść - zatarasował jej drzwi , droczył się .
-Coś za coś ...- skierował policzek w jej stronę .
-Chyba Cie coś - puknęła się w czoło z rozśmieszenia .
-To chociaż przytul - wyciągnął ręce .
-Dobrze - wtuliła się w niego i z przyjemności zamknęła oczy . Poczuła się bezpieczna .
-Ooo co ja widzę - chwilę przerwał im Max z Zayn'em . Trzymali w rękach kubki w gorącą kawą . Effy była trochę na nich za to zła .
-Nic szczególnego - uśmiechnęła się ciesząc z tego , że robi Zayn'owi krzywdę taką jak on robił jej . Była z tego naprawdę dumna chociaż mogło by się to wydawać trochę szmatowate . Widział ten ból w jego oczach rozpruwając go w środku . Tak właśnie się czuł .Nie potrafił jej sobie wyobrazić w ramionach innego , a tym bardziej Harry'ego . Raniła go . Chciał ją mieć na własność ale one chyba nie ..
-Fiu, fiu - zagwizdał Max .
-Jezu bo ty zawsze jakieś idiotyczne wnioski wyciągasz- walnęła brata lekko z pięści w ramię . A on jej oddał . Ona mu , on jej i tak w kółko , aż zaczął ją gilgotać.
-Niee przestań - próbowała złapać oddech bo śmiech jej to uniemożliwiał . Zaraz do pomocy zabrał się Harry odciągnął Effy od brata i przytulił do piersi śmiejąc się z niej i broniąc jednocześnie - Wy mnie dobijacie psychicznie - zaśmiała się - Dobra ale ja już chce iść do pokoju , muszę się uczyć - uśmiechnęła się ostatni raz wtuliła w loczka i zamknęła za sobą drzwi .
Razem z Perrie siedział do 21 nad książkami . Nad biologią, matematyką , angielskim i innymi debilstwami .
-Ja już nie mam siły , wychodzę - rzuciła Effy i wyszła na korytarz . Zataczała ogromne kółka szkolnymi drogami przypatrując się ludziom . Doszła do schodów , to one prowadziły do wspomnień pocałunku z Zayn'em .Sama nie wiedziała co ją podkusiło , ale poszła .
(music . czytaj powoli xDD albo możesz posłuchać tego . :)) jak wolisz . zależy do gustu , albo wgl nie słuchaj xDD )
Przed nią znowu otworzył się niebo pełne gwiazd . Usiadła na jakimś murku i rozmarzała . Myśli przerwało jej cichutki odgłos otwieranych drzwi . Nie musiała patrzeć kto to był .Dobrze wiedziała . Tylko przy nim czuła się jak w bajce . Tylko przy nim była wolna . Podszedł bezszelestnie od tyłu i usiadł obok niej . Przez chwile oboje wpatrywali się w niebo słuchając krzyków z ich serc.
-Musze Ci coś wytłumaczyć- zaczął .
-Nie potrzebuję ich - założyła ręce na piersi .
-Ale ja chce ... mogę - grzecznie zapytał , a ona w odpowiedzi przewróciła oczami - Bo widzisz ... ja Cię kocham - na te słowa zawirowało jej w głowie a serce zaczęło skakać z radości . Ale musiała się opanować .
-Tak właśnie widzę , właśnie widzę jak bardzo mnie kochasz - nie wytrzymała musiała mu powiedzieć - ty myślisz , że mną się tak można bawić ? Myślisz , że moje serce jest ze stali ? Że moja dusza jest odporna na te ciosy ?Otóż odpowiem Ci że nie . ! Zayn bawisz się mną mam Cię daleko w dupie , to boli wiesz ??To zajebiście boli a ciebie to bawi . Jesteś skurwysynem wiesz ? Bez dusznym dupkiem zadufanym w sobie - On nie mógł tego słuchać w oczach stanęły mu łzy a serce umarło . Nie mógł jej na to pozwolić , przecież ją kochał ! Złapał ją ramiona i płacząc przyciągał do siebie . Ona też płakała . Nie potrafiła zrozumieć . Ze złości biła go pięściami po klatce piersiowe . Wyrzucała z siebie następne przekleństwa i opinie na jego temat . Ryczała strasznie ryczała . Nie potrafiła już go dalej bić .Zaprzestała i wtuliła się w niego . Poczuła się taka malutka i bezpieczna . Odgrodzona od całego świata . Tylko dzięki niemu , czuła się szczęśliwa , że ktoś ją kochał . On trzymał w ramionach cały swój świat cały jego sens . Nie potrafił przestać . Miłość napawała jego duszę , jej też .Jej krucha dusza była kochana , wzmocniła się jego miłością . Oczy im spuchły ,ale płakali już ze szczęścia,że mieli siebie .
-Przepraszam , przepraszam Cię - wyszeptał chłopak zamykając jej oczy w swoich .Nie puszczając uczucia . Czuła jego perfumy . Smakowała słonych łez , składała serce w kawałki ale była szczęśliwa . Uśmiechnęła się a on poczuł tryskające szczęście w duszy . Przybliżał się do niej i poczuł smak jej ust . Były teraz słone od łez tak samo jak pewnie jego .Wpijał się w idealne czerwone kształt i przekazywał uczucia . Ujął jej twarz dłońmi i palce zanurzył w jej czarnych włosach . Tak im było cudownie . Bez żadnych zahamowań . Ona po chwili rozchyliła lekko usta . Uznał to za zielone światło , złączyli języki . Pożerała ich namiętność która była bardzo czuła , była prawdziwa , taki nierealna . Po rozdzieleniu ust o kilka centymetrów szepnęła cichutko:
-Boję się ... - naprawdę się bała,tego uczucia . Przerażało ją , że można kochać kogoś tak mocno . To było irracjonalne . Przecież on ją chronił, chronił przed wszystkimi smutkami . Chciał jej szczęścia bardziej on swojego .
-Jestem przy tobie , nie bój się .Kocham Cię - pocałował ją w czoło i przytulił mocniej .
-Ja Cię też .
-Effy zaraz spóźnimy się na lekcje - szeptała blondynka . Pierwszy dzień hm ... organizacyjny , jak zawsze , nieprzytomna otworzyła oczy i spojrzała na zegarek była 7:00 . Spoko . Zgarnęła się z łózka .Była w białych stringach i za dużej na siebie zielonej koszuli brata zakrywającej co trzeba którą uwielbiała . Zakręciło jej się w głowie więc przetarła twarz .Z rozmazanego obrazu stał się taki jakby w HD , zobaczyła Zayn'a . Serce przyśpieszyło , nogi zmiękły , policzki zarumieniały a usta się uśmiechały . Wczoraj , na samo jego wspomnienie Effy przeszły dreszcze i pragnienie go mieć przy sobie . Jednak On się na nią nie patrzył , tylko w wyświetlacz telefonu . Po chwili podeszła do niego Perrie i go pocałowała w policzek . Czyli są razem ,głowa szatynki zaczęła boleć nadmiarem myśli . To to był sen ? Nie . Czyli udawał , że nic się nie stało . Fajnie . Pewnie miał ją daleko w dupie . Bawił się nią kiedy ona naprawdę ... go kochała . Oczy teraz były równie czerwone jak policzki które jeszcze bardziej rozgrzewały słone łzy . Żeby tego nie zobaczyli szybko pobiegła do łazienki . Wzięła szybki i zimny prysznic aby ochłodzić twarz i serce które drżało z przegrzania . Spojrzała w lustro . Oczy nadal były trochę czerwone . Z włosów powolnie spływały duże krople wody . Cała drżała . Co ma zrobić . Chyba się nie potnie to bez sensu . Zabił . Zabił jej duszę , tą która kochała . A powiększył nienawiść do ludzi . Tych wszystkich wrednych dziwek . ,, Życie to wojna , miłość to syf a ludzie to kurwy " mama zawsze wiedziała . Czemu on jej to robił ? Chyba czerpał z tego przyjemność . Nie koniec . Nigdy nie płakać przez chłopaka . Nigdy , to była jej zasada.Właśnie ją złamała.Wierzyła mu , zaraz czego ona się wgl. spodziewała . ? Że zostawi uroczą Perrie i poleci do takiej sobie zwykłej Effy ?? Chyba ją pojebało .Przestań już myśleć Effy . Ogarnij się - myślała. No właśnie ,zrobiła makijaż i ubrała brązowe rurki , białą bokserkę i converse . Wyszła z fałszywym uśmiechem na ustach ukrywając oczy , całkiem zamykając ich głębię przed Zayn'em żeby nie zobaczył żalu i nie brał z tego jeszcze większej przyjemności . On obejmował blondynkę na łóżku i bawił się jej kosmykiem włosów . Zacisnęła usta i wyszła na balkon . Nie mogła wytrzymać .
,,Siadam, wyciągam szluga, biorę bucha za tych, którym już nie ufam." Czyli za niego . Jest dużą dziewczynką da sobie radę . Nie podda się choćby niebu miała wyrwać szczęście a słońce pozbawić promieni . Ma na niego wyjebane . Zaraz niestety do niej dołączył Zayn . Perrie krzyknęła coś w stylu ,, zaraz wracam " i trzasnęła drzwiami . Stanął obok i wpatrywał się w jej twarz , studiował wszystkie rysy . Założył Effy kosmyk włosów za ucho a ona automatycznie ode pchała jego rękę .
-Effy .. co jest ? - je je*bie za przeproszeniem . On serio jest takim idiotą czy tylko udaje ? - sklinała go w myślach. Nie miała ochoty już nawet odpowiadać , rzuciła tylko wściekłe spojrzenie . Nawet go zaskoczyła . Zagryzł dolną wargę i zamkną oczy - Przepraszam Cię .. - wyszeptał zaciskając pięść .
-Hahaha ty myślisz , że przepraszam wystarczy ? Jesteś pieprzonym dupkiem ciesz się że tego jeszcze nie powiedziałam Perrie bo by Cię rzuciła albo bratu bo by Ci ... - nie dokończyła bo w jego oku zatrzymała się łza , przytulił ją . Tą którą tak na prawdę pragnął i kochał , czuł się szczęśliwy . Effy było go żal cholernie szkoda , serce się łamało no ale bez przesady . Odepchnęła go od siebie i walnęłam z liścia w policzek . Pochopna decyzja . Trochę przesadziła , ale mu się należało . Stanął jak wryty i złapał się za poczerwieniały już policzek . Dziewczyna wyszła z pokoju zostawiając Malika samego . Chwyciła tylko torbę z książkami i wyszukałam pokój 117 do którego wczoraj nie trafiła . Ehh . Nie wspominać . Nie pukała do pokoju ,weszła i zobaczyła Harry'ego w samych bokserkach . Pfff ,,, wyjść wyjść wyjść wyjść .
-Nie . Effy wchodź ja się nie wstydzę - złapał ją za rękę - No chyba że ty ... - uśmiechnął się promiennie .Zawstydziła się , ale weszła.
-Jest Max? -zapytała się zarumieniona .
-Wyszedł właśnie po ciebie , ale nie wychodź razem pójdziemy na lekcje - pokazał wszystkie białe zęby . Ale poprawił jej humor swoją głupią miną .
-Dobra , tylko się pośpiesz bo mamy 15 minut - rzuciła a Harry już ubrał czarne spodnie i dopasowaną koszulkę . Przeczesał włosy i już był gotowy . Umył się wcześniej .
-Pani ... - podał jej ramię co ją trochę rozbawiło . Objęła jego ramię i rozmawiali na przeróżne tematy . Dobrze im się razem spędzało czas razem . Bez skrępowań i ciszy . Effy zdecydowanie polubiła lokowatego . Darzyła go sympatią tylko nie wiedziała w jaki sposób . Śmiejąc się doszli na lekcje . Effy rozejrzała się po klasie i szybko zajęła miejsce obok Perrie .
-Mmmm ... Harry ? - zadziornie spojrzała blondynka . Effy zastanawiała się o co jej chodzi ... zaraz , zaraz ...
-Nie .! - niemalże krzyknęła . Do klasy weszła nauczycielka angielskiego , wszystkie rozmowy zamilkły a wzroki powędrowały w jej stronę a uszy nasłuchiwały nudnej lekcji . Brunetkę przeszywał wzrok Zayn'a przez całe 45 minut . Nie mogła tego znieść . Tego jak na nią działał. Nie dawał jej pola manewru na fochy . mogła jedynie rozkochiwać go w sobie tak samo jak on ją .
Po skończeniu wszystkich lekcji Effy była lekko wykończona psychicznie , ale odmaszerowała do pokoju z Harry'm .
-To co spotkamy się może kiedyś w przyjemniejszych okolicznościach i miejscu niż w szkole ?- puścił jej oczko a ona się trochę zmieszała .
-Dobrze - uśmiechnęła się - ale mnie przepuść - zatarasował jej drzwi , droczył się .
-Coś za coś ...- skierował policzek w jej stronę .
-Chyba Cie coś - puknęła się w czoło z rozśmieszenia .
-To chociaż przytul - wyciągnął ręce .
-Dobrze - wtuliła się w niego i z przyjemności zamknęła oczy . Poczuła się bezpieczna .
-Ooo co ja widzę - chwilę przerwał im Max z Zayn'em . Trzymali w rękach kubki w gorącą kawą . Effy była trochę na nich za to zła .
-Nic szczególnego - uśmiechnęła się ciesząc z tego , że robi Zayn'owi krzywdę taką jak on robił jej . Była z tego naprawdę dumna chociaż mogło by się to wydawać trochę szmatowate . Widział ten ból w jego oczach rozpruwając go w środku . Tak właśnie się czuł .Nie potrafił jej sobie wyobrazić w ramionach innego , a tym bardziej Harry'ego . Raniła go . Chciał ją mieć na własność ale one chyba nie ..
-Fiu, fiu - zagwizdał Max .
-Jezu bo ty zawsze jakieś idiotyczne wnioski wyciągasz- walnęła brata lekko z pięści w ramię . A on jej oddał . Ona mu , on jej i tak w kółko , aż zaczął ją gilgotać.
-Niee przestań - próbowała złapać oddech bo śmiech jej to uniemożliwiał . Zaraz do pomocy zabrał się Harry odciągnął Effy od brata i przytulił do piersi śmiejąc się z niej i broniąc jednocześnie - Wy mnie dobijacie psychicznie - zaśmiała się - Dobra ale ja już chce iść do pokoju , muszę się uczyć - uśmiechnęła się ostatni raz wtuliła w loczka i zamknęła za sobą drzwi .
Razem z Perrie siedział do 21 nad książkami . Nad biologią, matematyką , angielskim i innymi debilstwami .
-Ja już nie mam siły , wychodzę - rzuciła Effy i wyszła na korytarz . Zataczała ogromne kółka szkolnymi drogami przypatrując się ludziom . Doszła do schodów , to one prowadziły do wspomnień pocałunku z Zayn'em .Sama nie wiedziała co ją podkusiło , ale poszła .
(music . czytaj powoli xDD albo możesz posłuchać tego . :)) jak wolisz . zależy do gustu , albo wgl nie słuchaj xDD )
Przed nią znowu otworzył się niebo pełne gwiazd . Usiadła na jakimś murku i rozmarzała . Myśli przerwało jej cichutki odgłos otwieranych drzwi . Nie musiała patrzeć kto to był .Dobrze wiedziała . Tylko przy nim czuła się jak w bajce . Tylko przy nim była wolna . Podszedł bezszelestnie od tyłu i usiadł obok niej . Przez chwile oboje wpatrywali się w niebo słuchając krzyków z ich serc.
-Musze Ci coś wytłumaczyć- zaczął .
-Nie potrzebuję ich - założyła ręce na piersi .
-Ale ja chce ... mogę - grzecznie zapytał , a ona w odpowiedzi przewróciła oczami - Bo widzisz ... ja Cię kocham - na te słowa zawirowało jej w głowie a serce zaczęło skakać z radości . Ale musiała się opanować .
-Tak właśnie widzę , właśnie widzę jak bardzo mnie kochasz - nie wytrzymała musiała mu powiedzieć - ty myślisz , że mną się tak można bawić ? Myślisz , że moje serce jest ze stali ? Że moja dusza jest odporna na te ciosy ?Otóż odpowiem Ci że nie . ! Zayn bawisz się mną mam Cię daleko w dupie , to boli wiesz ??To zajebiście boli a ciebie to bawi . Jesteś skurwysynem wiesz ? Bez dusznym dupkiem zadufanym w sobie - On nie mógł tego słuchać w oczach stanęły mu łzy a serce umarło . Nie mógł jej na to pozwolić , przecież ją kochał ! Złapał ją ramiona i płacząc przyciągał do siebie . Ona też płakała . Nie potrafiła zrozumieć . Ze złości biła go pięściami po klatce piersiowe . Wyrzucała z siebie następne przekleństwa i opinie na jego temat . Ryczała strasznie ryczała . Nie potrafiła już go dalej bić .Zaprzestała i wtuliła się w niego . Poczuła się taka malutka i bezpieczna . Odgrodzona od całego świata . Tylko dzięki niemu , czuła się szczęśliwa , że ktoś ją kochał . On trzymał w ramionach cały swój świat cały jego sens . Nie potrafił przestać . Miłość napawała jego duszę , jej też .Jej krucha dusza była kochana , wzmocniła się jego miłością . Oczy im spuchły ,ale płakali już ze szczęścia,że mieli siebie .
-Przepraszam , przepraszam Cię - wyszeptał chłopak zamykając jej oczy w swoich .Nie puszczając uczucia . Czuła jego perfumy . Smakowała słonych łez , składała serce w kawałki ale była szczęśliwa . Uśmiechnęła się a on poczuł tryskające szczęście w duszy . Przybliżał się do niej i poczuł smak jej ust . Były teraz słone od łez tak samo jak pewnie jego .Wpijał się w idealne czerwone kształt i przekazywał uczucia . Ujął jej twarz dłońmi i palce zanurzył w jej czarnych włosach . Tak im było cudownie . Bez żadnych zahamowań . Ona po chwili rozchyliła lekko usta . Uznał to za zielone światło , złączyli języki . Pożerała ich namiętność która była bardzo czuła , była prawdziwa , taki nierealna . Po rozdzieleniu ust o kilka centymetrów szepnęła cichutko:
-Boję się ... - naprawdę się bała,tego uczucia . Przerażało ją , że można kochać kogoś tak mocno . To było irracjonalne . Przecież on ją chronił, chronił przed wszystkimi smutkami . Chciał jej szczęścia bardziej on swojego .
-Jestem przy tobie , nie bój się .Kocham Cię - pocałował ją w czoło i przytulił mocniej .
-Ja Cię też .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Jestem baaardzo zadowolona z tego rozdziału . Nw dlaczego . Może dlatego , że jak to pisałam to wpadłam w jakiś trans ... Nie mogę pisać jak słucham muzyki xD . No cóż .Sami oceńcie .
Właśnie ... napisałam to w 3 osobie . Tak na próbę chciałam zobaczyć jak wyjdzie . Wolicie takie czy w 1 osobie , jak wcześniej . Tylko szczerze .
Ejuu... komentarze coś wam nie idą ; ( z 14 zeszło do 8 . Błagam . Komentujcie . Bo jak jest mniej komentarzy to ja to to odbieram ,że rozdział jest do dupy .
Dlatego szantaż 13 komentarzy = rozdział 6 .
Tak okropna jestem . :D hehe . Ale dacie radę .
poniedziałek, 3 września 2012
Rozdział 5
Stając w drzwiach mojego nowego pokoju poczułam odurzającą woń słodkich perfum . Na łóżku siedziała drobna blondynka serdecznie się do mnie uśmiechając . Po chwili podeszła do mnie i mocno przytuliła .
-Cześć jestem Perrie - uśmiechnęła się .
-Ja Effy - odwzajemniłam uścisk i uśmiech .
Tak niestety zostaliśmy przeniesieni do tej prywatnej szkoły , konkretniej ja do pokoju 213 a Max 117 dzieląc pokój z Zayn'em i Harry'm . Jak na razie nie przypadła mi do gustu . Było jak w szpitalu . Oczywiście jeśli chodzi o wygląd , wszystko białe z przebłyskami czerwonego paska czy napisu . Na korytarzach panowało zamieszanie , a jak nie ? Wszyscy szukali swoich pokoi , byli ciekawi z kim i jak. Chcieli się wmieszać w duszę szkoły żeby nie została zepchnięta do samotności . Mi na tym nie zależało za bardzo . Nie potrzebuje być w centrum uwagi , nie potrzebuje stada przyjaciółek , jedną zaufaną . Sama się wplącze w ducha szkoły a nie przez znajomości .
-Będziemy razem mieszkać- blondynka z uśmiechem odebrała ode mnie walizkę i położyła mi ją na łóżku bo lewej stronie - Hmm .... to może się rozpakuj a ja Cię oprowadzę ?
-Dobra daj mi jakieś 15 min - od razu zaczęłam wpakowywać całą zawartość torby do fioletowej szafki . Perrie włączyła jakąś rytmiczną i wesołą piosenką i podśpiewywała . Fajna dziewczyna się wydaje , trochę plastik ale trudno jakby co to będzie mi pożyczać kosmetyki . hah . Po chwili usłyszałam ciche skrzypienie drzwi . Ciekawe kiedy będzie mi brakować skrzypienia moich schodów ? dobra .. Więc do pokoju weszła jakaś osoba , jakaś bo nie chciało mi się odwracać . Usłyszałam ciche tupanie i prawdopodobnie Perrie była już wtulona w kogoś .
-Kochanieee ... - słodko mruknęła blondynka .
-Złotko ... - moje serce stanęło i odmawiało posłuszeństwa . Przez moje całe ciało przeszły zimne ciarki pozostawiając po sobie przerażające ciepło . Zayn .
-O Zayn to jest ..
-Wiem , cześć Effy - powoli odwróciłam głowę i zobaczyłam go w objęciach innej . Serce mi się złamało na pół i ponownie posypało .
-Cześć - próbowałam unikać jego wzroku żeby nie popaść w melancholie .
-O fajnie znacie się .. Effy już się rozpakowałaś ? - rytmicznie zapytała Perrie .
-Tak ..
-To Cię oprowadzimy ..
-Nie - podniosłam ton - znaczy nie , na razie chce tylko dojść do brata -uśmiechnęłam się przepraszająco .
-Odprowadzę Cię - zaproponował Zayn.
-Dam sobie rade .
-Zgubisz się .
-Ty też .
-Jakoś tu doszedłem .
-Sama ..
-Effy nie odpierdalaj .
-Nie dopierdalam - popatrzyłam , to był błąd . Zaczął się mną bawić . Wytwarzał w oczach niewyobrażalne emocje co doprowadzało mnie do szaleństwa . Dupek .
-Hmm dobra Effy niech Zayn Cię odprowadzi bo nie fajnie jest się tu zgubić - prosiła Perri . Jej to mogłam przytaknąć .
-Prowadź - wskazałam ręką na drzwi a On tylko zadziornie się uśmiechnął i wyszedł a za nim ja .
Próbowałam się skupić na zapamiętaniu drogi ale Zayn cały czas się cwaniacko uśmiechał .
-Nie masz za dużo zębów czasem ? -powiedziałam złośliwie . Spojrzał na mnie uroczo .
-Po prostu lubię z tobą przebywać - zawirowało mi w głowie a w brzuchu miałam motyle . Co ja jem ?
-Nie słodź - chociaż miałam ochotę powiedzieć , że ja z nim też i rzucić się na niego . Nasza podróż się strasznie dłużyła zaczęły zaświecać się światła czyli to znaczy że było na dworze ciemno . Trochę pogadałam z Malikiem i nie zwracałam na to uwagi .
-A chcesz zobaczyć coś fajnego - złapał mnie za dłonie i popatrzył głęboko w oczy namawiając .
-Dobra - wbiegliśmy po jakichś schodach a przed moimi oczami okazało się całe niebo błyszczących gwiazd zachęcająco do mnie mrugając . Cały świat był po za nami , byliśmy wolni od wszystkiego. Letni wiatr lekko rozwiewał moje włosy które plątały się niczym dłonie .
-Pięknie tu - wyszeptałam na wydechu . Zayn podszedł do mnie i ujął moje dłonie .
-Effy ... - zagłębiliśmy się w spojrzeniach pożądania i nadziei - przecież wiesz .
-Wiem co ? - mówiłam jak oczarowana ciągnąc całą głębię jego oczu .
-Zależy mi - podszedł bliżej . Czułam jego oddech na zimnej skórze szyi - widzisz to przecież w moich oczach , a ja w twoich też - zagryzł wargę - tylko powiedz , że ty też - przymróżył oczy , nosem dotykając mojego . W jego oczach widziałam iskierki a raczej fajerwerki wylewającej się miłości na wszystkie kolory .
-Ja też .
Zayn lekko musnął moje usta niemal że pytając się nimi o pozwolenie . Oddałam to . Musnął odważniej i mocniej . Czas się zatrzymał . Powoli pocałunki było coraz odważniejsze . Jego miękkie usta miały słodki smak . Niemal że idealnie stworzone do moich . Wpijał je coraz bardziej a ja nie protestowałam . Niepewnie wsunął język pomiędzy moje wargi . Dodając mu otuchy objęłam w pasie . Zaczęliśmy wyrażać uczucia ustami i językami . Zaczął się robić bardziej mocny . Mocniejszy w uczuciach .Poczułam , że na to czekałam całe życie i dopóki nasze usta się nie rozłączyły , że żyję w bajce .Zapomniałam o nadziei , klęskach , bólu i strachu . Delikatnie musnął moje usta ostatni raz i zagłębiliśmy się w swoich oczach .
-Cześć jestem Perrie - uśmiechnęła się .
-Ja Effy - odwzajemniłam uścisk i uśmiech .
Tak niestety zostaliśmy przeniesieni do tej prywatnej szkoły , konkretniej ja do pokoju 213 a Max 117 dzieląc pokój z Zayn'em i Harry'm . Jak na razie nie przypadła mi do gustu . Było jak w szpitalu . Oczywiście jeśli chodzi o wygląd , wszystko białe z przebłyskami czerwonego paska czy napisu . Na korytarzach panowało zamieszanie , a jak nie ? Wszyscy szukali swoich pokoi , byli ciekawi z kim i jak. Chcieli się wmieszać w duszę szkoły żeby nie została zepchnięta do samotności . Mi na tym nie zależało za bardzo . Nie potrzebuje być w centrum uwagi , nie potrzebuje stada przyjaciółek , jedną zaufaną . Sama się wplącze w ducha szkoły a nie przez znajomości .
-Będziemy razem mieszkać- blondynka z uśmiechem odebrała ode mnie walizkę i położyła mi ją na łóżku bo lewej stronie - Hmm .... to może się rozpakuj a ja Cię oprowadzę ?
-Dobra daj mi jakieś 15 min - od razu zaczęłam wpakowywać całą zawartość torby do fioletowej szafki . Perrie włączyła jakąś rytmiczną i wesołą piosenką i podśpiewywała . Fajna dziewczyna się wydaje , trochę plastik ale trudno jakby co to będzie mi pożyczać kosmetyki . hah . Po chwili usłyszałam ciche skrzypienie drzwi . Ciekawe kiedy będzie mi brakować skrzypienia moich schodów ? dobra .. Więc do pokoju weszła jakaś osoba , jakaś bo nie chciało mi się odwracać . Usłyszałam ciche tupanie i prawdopodobnie Perrie była już wtulona w kogoś .
-Kochanieee ... - słodko mruknęła blondynka .
-Złotko ... - moje serce stanęło i odmawiało posłuszeństwa . Przez moje całe ciało przeszły zimne ciarki pozostawiając po sobie przerażające ciepło . Zayn .
-O Zayn to jest ..
-Wiem , cześć Effy - powoli odwróciłam głowę i zobaczyłam go w objęciach innej . Serce mi się złamało na pół i ponownie posypało .
-Cześć - próbowałam unikać jego wzroku żeby nie popaść w melancholie .
-O fajnie znacie się .. Effy już się rozpakowałaś ? - rytmicznie zapytała Perrie .
-Tak ..
-To Cię oprowadzimy ..
-Nie - podniosłam ton - znaczy nie , na razie chce tylko dojść do brata -uśmiechnęłam się przepraszająco .
-Odprowadzę Cię - zaproponował Zayn.
-Dam sobie rade .
-Zgubisz się .
-Ty też .
-Jakoś tu doszedłem .
-Sama ..
-Effy nie odpierdalaj .
-Nie dopierdalam - popatrzyłam , to był błąd . Zaczął się mną bawić . Wytwarzał w oczach niewyobrażalne emocje co doprowadzało mnie do szaleństwa . Dupek .
-Hmm dobra Effy niech Zayn Cię odprowadzi bo nie fajnie jest się tu zgubić - prosiła Perri . Jej to mogłam przytaknąć .
-Prowadź - wskazałam ręką na drzwi a On tylko zadziornie się uśmiechnął i wyszedł a za nim ja .
Próbowałam się skupić na zapamiętaniu drogi ale Zayn cały czas się cwaniacko uśmiechał .
-Nie masz za dużo zębów czasem ? -powiedziałam złośliwie . Spojrzał na mnie uroczo .
-Po prostu lubię z tobą przebywać - zawirowało mi w głowie a w brzuchu miałam motyle . Co ja jem ?
-Nie słodź - chociaż miałam ochotę powiedzieć , że ja z nim też i rzucić się na niego . Nasza podróż się strasznie dłużyła zaczęły zaświecać się światła czyli to znaczy że było na dworze ciemno . Trochę pogadałam z Malikiem i nie zwracałam na to uwagi .
-A chcesz zobaczyć coś fajnego - złapał mnie za dłonie i popatrzył głęboko w oczy namawiając .
-Dobra - wbiegliśmy po jakichś schodach a przed moimi oczami okazało się całe niebo błyszczących gwiazd zachęcająco do mnie mrugając . Cały świat był po za nami , byliśmy wolni od wszystkiego. Letni wiatr lekko rozwiewał moje włosy które plątały się niczym dłonie .
-Pięknie tu - wyszeptałam na wydechu . Zayn podszedł do mnie i ujął moje dłonie .
-Effy ... - zagłębiliśmy się w spojrzeniach pożądania i nadziei - przecież wiesz .
-Wiem co ? - mówiłam jak oczarowana ciągnąc całą głębię jego oczu .
-Zależy mi - podszedł bliżej . Czułam jego oddech na zimnej skórze szyi - widzisz to przecież w moich oczach , a ja w twoich też - zagryzł wargę - tylko powiedz , że ty też - przymróżył oczy , nosem dotykając mojego . W jego oczach widziałam iskierki a raczej fajerwerki wylewającej się miłości na wszystkie kolory .
-Ja też .
Zayn lekko musnął moje usta niemal że pytając się nimi o pozwolenie . Oddałam to . Musnął odważniej i mocniej . Czas się zatrzymał . Powoli pocałunki było coraz odważniejsze . Jego miękkie usta miały słodki smak . Niemal że idealnie stworzone do moich . Wpijał je coraz bardziej a ja nie protestowałam . Niepewnie wsunął język pomiędzy moje wargi . Dodając mu otuchy objęłam w pasie . Zaczęliśmy wyrażać uczucia ustami i językami . Zaczął się robić bardziej mocny . Mocniejszy w uczuciach .Poczułam , że na to czekałam całe życie i dopóki nasze usta się nie rozłączyły , że żyję w bajce .Zapomniałam o nadziei , klęskach , bólu i strachu . Delikatnie musnął moje usta ostatni raz i zagłębiliśmy się w swoich oczach .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Bleeee . Rzygam tęczą . Serio . Pisałam ten rozdział 3 razy i mam go już serdecznie dosyć . Za każdym razem kiedy już był gotowy coś się pieprzyło i się cały kasował . Jeszcze jakby był jakiś długi i pochłaniający to dobra . Ale nieeee ... jest krótki i beznadziejny . !!! Jestem z niego na max'a nie zadowolona . Spieprzyłam go .
Pffff ... dobra . Trudno . Sami się wyraźcie na ten temat bo to dno ;/ .
Oczywiście także dziękuje za wszystkie miłe komentarze .:** Kocham Was . :D
Ogólnie to nie wiem do końca jak będę dodawać nowe rozdziałby bo się zaczyna szkoła i zależy jak z nauką . Jeszcze testy motorowerowe i dancehall <3 ... i jakiś melanż w piątek by się przydał . :D :D :D
Dziękuje i Kocham . :**
xoxoxo
piątek, 31 sierpnia 2012
Rozdział 4
Trudno mówić o szczęściu, gdy jesteśmy niezadowoleni z dzisiaj, zatroskani o jutro i rozżaleni decyzjami podjętymi wczoraj. Mądre słowa mojej matki kiedy jeszcze żyła .W tym przypadku dzisiaj było najgorsze, jutro będzie trudne a wczoraj .. lepiej nie komentować . Tak . Jeszcze tydzień temu myślałam , że moje życie wcale nie jest aż takie złe . Nie miałam żadnych problemów oprócz jednego . Miałam na wszystko wyjebane , na wszystkie uczucia konkretniej . Nie którzy pewnie myślą , że miałam fajną sytuację której mogliby mi pozazdrościć . Ale tak na prawdę ciekawie nie było . Nie potrafiłam płakać , śmiać się , nie przejmowałam się innymi itd.a najgorsze było to że nie umiałam kochać . Oczywiście Max i Leah się nie liczą , bo to taka inna miłość . A mi chodzi o taką na zawsze , taką która by trwała aż nie zasnę , taką która uczyniła by mnie szczęśliwą , taka która ochroniła by mnie przed tym irracjonalnym światem . Ale nie . Teraz poznałam Zayn'a który jebnął za przeproszeniem cały mój świat w .. inną stronę . Bez pytania wtargnął w mój umysł i zaczął nim rządzić . Zaczyna mnie tresować tak abym wszystko co myślała było związane z nim . To chore .
Nic mi się dzisiaj nie śniło . Totalna pustka . Wprost idiotyczna pustka . Trudno . Trzeba otworzyć oczy .. jedn ...
-Leah ?? - leżała 10 centymetrów ode mnie . W oczach tryskała energią , aż mnie to lekko przerażało .
-Cześć aniołku , zbieraj się i idziemy na zakupy -nadal się szczerzyła .
-Spadaj -przykryłam głowę poduszką próbując stłumić jej głos .
-Już . ! - nie zareagowałam . Czułam jak Leah wstaje i ... łapie mnie za nogi ?? - użyjemy innego sposobu - szarpnęła mnie mocno i prawie wylądowałam na podłodze , prawie bo trzymałam się ramy łóżka .
-Zoooostaw . !!!
-Wstawaj mamucie . !!! - tak się darłyśmy , że do mojego pokoju wpadł Max. Spojrzał na mnie ja na Leah , Leah na niego a ja w pościel .Leah mnie puściła a ja rąbnęłam o szafkę nocną . Spojrzałam na nią .
-Umrzesz - wyszeptałam .
-Chrzań się - wyszczerzyła się Leah .Ja leniwie wstałam i podreptałam do łazienki .Wzięłam pierwszy lepszy szampon i z zaskoczenia pomaziałam nim ją całą . - Ty szmato . !!! - krzyknęła Leah i wytarła się o mnie . Razem pobiegłyśmy pod prysznic . W sumie to nic nie widziałam bo oczy miałam całe z piany i wody . Oczywiście Leah też .
-Uuuu miss mokrego podkoszulka - walka ucichła , śmiechy też . O drzwi opierał się mój brat .
-Wynocha . ! - i zaczęłyśmy go oblewać wodą .Prawie krztusiłam się od śmiechu . Zaprzestałam walki . Jednak Max cały czas dostawał od Leah . Przez krótki czas jej dopingowałam a potem poszłam się ogarnąć . Ubrała się w to . Nałożyłam warstwę tuszu jak to zwykle ja i błyszczyk . Wyszłam z łazienki . Nigdzie ich nie widziałam więc wyszłam na ogród . No ładnie . Zastałam Leah leżącą na Max'ie a do tego on bawił się jej włosami . Gdyby to nie był mój brat wyglądało by to naprawdę słodko ... ale teraz rzygam tęczą .
-Fuuuu - wybrzydziłam a Leah natychmiast wstała z mojego brata i wyszła z domu .
-Idziesz ? - krzyczała .
-Tak - miałam wyjść , ale założyłam ręce na biodra i pokiwałam bratu palcem .
***
Siedziałyśmy już w przyjemnej kawiarni przy parku . Zastała niezręczna cisza . Popatrzyłam Leah głęboko w oczy .
-Dobra lubię twojego brata - skrzywiła się i zamknęła oczy . I dobrze bo moja mina była typu ,, oh God ... why ? " . Pffff mogłam się tego spodziewać . No ale .. czemu ? - nie patrz tak proszę - szepnęła i zagryzła połowę dolnej wargi .
-Wiedziałam - szepnęłam - ale czemu . ?- popatrzyłam maślanymi oczami .
-No bo ty zawsze powtarzałaś żebym znalazła sobie kogoś wartego uwagi , który będzie zawsze blisko mnie , przy którym będę czuła się bezpieczna - lekko się uśmiechnęła .
-Przy Max'ie ? Leah po za tym nie będziemy już w tej samej szkole - mówiłam poważnym głosem .
-Wiedziałam , że nie zrozumiesz -odwróciła wzrok .
-Leak rozumiem tylko, że ... to się może nie udać ... - dotknęłam ją w ramie , w jej oczach widziałam malutkie łzy próbując wydostać się z pod powieki - ale można spróbować - co ja właśnie powiedziałam ?? A potem będę ją leczyć ze złamanego serca ? Fajnie . Ale musiałam jej dodać otuchy . Ona wyszczerzyła zęby i przytuliła mnie mocno .
-Dziękuje . Ej ... ale ty i Zayn...
-Nie . ! - prawie krzyknęłam - nic mnie z nim nie łączy - szybko popiłam kawę .
-Nie znasz go w ogóle .
-I lepiej żeby tak zostało . Nie potrzeba mi narkomana .
-Skąd wiesz że nim jest ?
-Patrzyłaś na jego rękę jak ściągną wczoraj bluzę ? - spojrzałam na nią groźnie .
-Może to były rany po kiedyś ... - dotknęła mnie w rękę .
-Nie , nie były . A do tego on ma dziewczynę . A wczoraj próbował mnie pocałować . On jest nienormalny . Leah ja nie mogę go kochać . On mną się bawi robi mi to specjalnie - bez słowa pożegnania wyszłam w kawiarni . I dobrze bo miałam chęć coś rozbić .
-Effy stój . ! - nieee tylko niech za mną nie biegnie . Odwróciłam się . No nie . Przyśpieszyłam kroku . - Effy stój idiotko - Leah stanęła przede mną . - Kurwie na Malika idziemy na imprezę - znowu te jej szalone oczy .
-Alee..
-W dupie mam twoje ale . ! Idź do domu ogarnij .. ubierz się w coś ... stosownego - przegryzła wargę - i będę u cb za 3 godziny okay ?
-Dobra - przytuliłyśmy się i wróciłam do domu . W te 3 godziny ubrałam się z serii a co sobie będę żałować . Poprawiłam makijaż czyli zrobiłam smokey eye oraz wyprostowałam włosy . Za równe 3 godziny doszła do mnie Leah . Ubrana w to tylko zamiast balerinek takie . Lekko pofalowała włosy i wzmocniła makijaż . Wyglądała bardzo sexownie w brew pozorom . Dobrze że mój brat jej nie widział bo by mu ... nie będę świntuszyć . Po 30 minutach uderzyła nas fala ciepła i przerażająco głośna muzyka . Wszędzie było ludzi . I dobrze . Przysiadłyśmy się do baru i zamówiłyśmy drinka . Ktoś złapał mnie za ramię a usta same się uśmiechnęły .
-Harry .!!! - przekrzykiwałyśmy muzykę i przytuliłyśmy Harry'ego .
-Cześć dziewczyny , poznajcie Niall'a - obok Harry'ego stanął niższy od niego blondynek . Przywitałyśmy go ciepłymi uśmiechami tak jak i on nas . Poznaliśmy się i już po chwili wszyscy tańczyliśmy rozpychając innych ludzi . Naprawdę świetnie się bawiłam ... dopóki nie zobaczyłam Zayna .. z inną . Najprawdopodobniej była do jego dziewczyna . Coś we mnie pękło , najprawdopodobniej moje serce . Posypało się na milion kawałeczków wpijając niektóre w moje ciało co sprawiało nie przyjemne kucie . Nie wytrzymałam wybiegłam na balkon . Leah tego nie zauważyła . Siadłam na jakimś odlewanym miętowy murku i skuliłam nogi próbując opanować łzy .
-Effy ? - usłyszałam cichy głoś Niall'a i jego dłoń na moim ramieniu - spokojnie powiedz mi co się stało - popatrzyłam na niego smutnymi oczami . Czułam , że one mi się wylewają razem ze łzami . Niall przytulił mnie i czekał aż mu opowiem .
-No bo .. bo ja się zakochałam - fala rozpaczy rozdzielająca mnie na pół - i i i teraz widziałam go z inną - znowu wybuchnęłam płaczem , cała drżąc .Właściwie to nie nie wiem dlaczego mu się zwierzałam .
-Tak wiem , wiem . To kurwa boli. To skurwysyńsko boli. Nie pakuj się w miłość, ziom, bo Cię rozpierdoli - po jego słowach uśmiechnęłam się . On otarł mi łzy - odprowadzić cię ?- zapytał czule .
-Tak .
Nic mi się dzisiaj nie śniło . Totalna pustka . Wprost idiotyczna pustka . Trudno . Trzeba otworzyć oczy .. jedn ...
-Leah ?? - leżała 10 centymetrów ode mnie . W oczach tryskała energią , aż mnie to lekko przerażało .
-Cześć aniołku , zbieraj się i idziemy na zakupy -nadal się szczerzyła .
-Spadaj -przykryłam głowę poduszką próbując stłumić jej głos .
-Już . ! - nie zareagowałam . Czułam jak Leah wstaje i ... łapie mnie za nogi ?? - użyjemy innego sposobu - szarpnęła mnie mocno i prawie wylądowałam na podłodze , prawie bo trzymałam się ramy łóżka .
-Zoooostaw . !!!
-Wstawaj mamucie . !!! - tak się darłyśmy , że do mojego pokoju wpadł Max. Spojrzał na mnie ja na Leah , Leah na niego a ja w pościel .Leah mnie puściła a ja rąbnęłam o szafkę nocną . Spojrzałam na nią .
-Umrzesz - wyszeptałam .
-Chrzań się - wyszczerzyła się Leah .Ja leniwie wstałam i podreptałam do łazienki .Wzięłam pierwszy lepszy szampon i z zaskoczenia pomaziałam nim ją całą . - Ty szmato . !!! - krzyknęła Leah i wytarła się o mnie . Razem pobiegłyśmy pod prysznic . W sumie to nic nie widziałam bo oczy miałam całe z piany i wody . Oczywiście Leah też .
-Uuuu miss mokrego podkoszulka - walka ucichła , śmiechy też . O drzwi opierał się mój brat .
-Wynocha . ! - i zaczęłyśmy go oblewać wodą .Prawie krztusiłam się od śmiechu . Zaprzestałam walki . Jednak Max cały czas dostawał od Leah . Przez krótki czas jej dopingowałam a potem poszłam się ogarnąć . Ubrała się w to . Nałożyłam warstwę tuszu jak to zwykle ja i błyszczyk . Wyszłam z łazienki . Nigdzie ich nie widziałam więc wyszłam na ogród . No ładnie . Zastałam Leah leżącą na Max'ie a do tego on bawił się jej włosami . Gdyby to nie był mój brat wyglądało by to naprawdę słodko ... ale teraz rzygam tęczą .
-Fuuuu - wybrzydziłam a Leah natychmiast wstała z mojego brata i wyszła z domu .
-Idziesz ? - krzyczała .
-Tak - miałam wyjść , ale założyłam ręce na biodra i pokiwałam bratu palcem .
***
Siedziałyśmy już w przyjemnej kawiarni przy parku . Zastała niezręczna cisza . Popatrzyłam Leah głęboko w oczy .
-Dobra lubię twojego brata - skrzywiła się i zamknęła oczy . I dobrze bo moja mina była typu ,, oh God ... why ? " . Pffff mogłam się tego spodziewać . No ale .. czemu ? - nie patrz tak proszę - szepnęła i zagryzła połowę dolnej wargi .
-Wiedziałam - szepnęłam - ale czemu . ?- popatrzyłam maślanymi oczami .
-No bo ty zawsze powtarzałaś żebym znalazła sobie kogoś wartego uwagi , który będzie zawsze blisko mnie , przy którym będę czuła się bezpieczna - lekko się uśmiechnęła .
-Przy Max'ie ? Leah po za tym nie będziemy już w tej samej szkole - mówiłam poważnym głosem .
-Wiedziałam , że nie zrozumiesz -odwróciła wzrok .
-Leak rozumiem tylko, że ... to się może nie udać ... - dotknęłam ją w ramie , w jej oczach widziałam malutkie łzy próbując wydostać się z pod powieki - ale można spróbować - co ja właśnie powiedziałam ?? A potem będę ją leczyć ze złamanego serca ? Fajnie . Ale musiałam jej dodać otuchy . Ona wyszczerzyła zęby i przytuliła mnie mocno .
-Dziękuje . Ej ... ale ty i Zayn...
-Nie . ! - prawie krzyknęłam - nic mnie z nim nie łączy - szybko popiłam kawę .
-Nie znasz go w ogóle .
-I lepiej żeby tak zostało . Nie potrzeba mi narkomana .
-Skąd wiesz że nim jest ?
-Patrzyłaś na jego rękę jak ściągną wczoraj bluzę ? - spojrzałam na nią groźnie .
-Może to były rany po kiedyś ... - dotknęła mnie w rękę .
-Nie , nie były . A do tego on ma dziewczynę . A wczoraj próbował mnie pocałować . On jest nienormalny . Leah ja nie mogę go kochać . On mną się bawi robi mi to specjalnie - bez słowa pożegnania wyszłam w kawiarni . I dobrze bo miałam chęć coś rozbić .
-Effy stój . ! - nieee tylko niech za mną nie biegnie . Odwróciłam się . No nie . Przyśpieszyłam kroku . - Effy stój idiotko - Leah stanęła przede mną . - Kurwie na Malika idziemy na imprezę - znowu te jej szalone oczy .
-Alee..
-W dupie mam twoje ale . ! Idź do domu ogarnij .. ubierz się w coś ... stosownego - przegryzła wargę - i będę u cb za 3 godziny okay ?
-Dobra - przytuliłyśmy się i wróciłam do domu . W te 3 godziny ubrałam się z serii a co sobie będę żałować . Poprawiłam makijaż czyli zrobiłam smokey eye oraz wyprostowałam włosy . Za równe 3 godziny doszła do mnie Leah . Ubrana w to tylko zamiast balerinek takie . Lekko pofalowała włosy i wzmocniła makijaż . Wyglądała bardzo sexownie w brew pozorom . Dobrze że mój brat jej nie widział bo by mu ... nie będę świntuszyć . Po 30 minutach uderzyła nas fala ciepła i przerażająco głośna muzyka . Wszędzie było ludzi . I dobrze . Przysiadłyśmy się do baru i zamówiłyśmy drinka . Ktoś złapał mnie za ramię a usta same się uśmiechnęły .
-Harry .!!! - przekrzykiwałyśmy muzykę i przytuliłyśmy Harry'ego .
-Cześć dziewczyny , poznajcie Niall'a - obok Harry'ego stanął niższy od niego blondynek . Przywitałyśmy go ciepłymi uśmiechami tak jak i on nas . Poznaliśmy się i już po chwili wszyscy tańczyliśmy rozpychając innych ludzi . Naprawdę świetnie się bawiłam ... dopóki nie zobaczyłam Zayna .. z inną . Najprawdopodobniej była do jego dziewczyna . Coś we mnie pękło , najprawdopodobniej moje serce . Posypało się na milion kawałeczków wpijając niektóre w moje ciało co sprawiało nie przyjemne kucie . Nie wytrzymałam wybiegłam na balkon . Leah tego nie zauważyła . Siadłam na jakimś odlewanym miętowy murku i skuliłam nogi próbując opanować łzy .
-Effy ? - usłyszałam cichy głoś Niall'a i jego dłoń na moim ramieniu - spokojnie powiedz mi co się stało - popatrzyłam na niego smutnymi oczami . Czułam , że one mi się wylewają razem ze łzami . Niall przytulił mnie i czekał aż mu opowiem .
-No bo .. bo ja się zakochałam - fala rozpaczy rozdzielająca mnie na pół - i i i teraz widziałam go z inną - znowu wybuchnęłam płaczem , cała drżąc .Właściwie to nie nie wiem dlaczego mu się zwierzałam .
-Tak wiem , wiem . To kurwa boli. To skurwysyńsko boli. Nie pakuj się w miłość, ziom, bo Cię rozpierdoli - po jego słowach uśmiechnęłam się . On otarł mi łzy - odprowadzić cię ?- zapytał czule .
-Tak .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Wow . ! Miało być 11 komentarzy a było 14 . :DD Serce rucha mi płuco . :DD ze szczęścia oczywiście . Jestem z was taaaaaaaaaaaka duumna.:** Wariuję .
No cóż , zaczyna się chyba jakaś akcja , przynajmniej wiem co będzie dalej a nie pisze spontana. :D ... poczekajmy na rok szkolny ( opowiadanie ) . A pro po jestem całkowicie załamana psychicznie z tego powodu . Aż mi łzy stają w oczach jak o tym myślę . A wy chcecie wracać ? ... Głupie pytanie -.- .
Ej , ej , ej , ej . !!! Podbijamy . 15 komentarzy = rozdział 5 no to chyba sobie trochę poczekam . :D
Nie no ... wierzę w was . !!
Dzięęęęękuję i Kooooocham .
xoxoxo
środa, 29 sierpnia 2012
Rozdział 3 .
Jeszcze przez chwilę się łudziłam , że on będzie obok mnie , że pierwsze co zobaczę to oczy . Właśnie oczy ... nigdy nie zwracałam u nikogo na nie większej uwagi , może czasem na ich kolor ale po za tym jakoś nie obchodziły mnie za dużo . A oczy Zayn'a trafiały do mnie . Jakby cały ten brąz wnikał we mnie i rozlewał się po całym organiźmie tworząc przy tym niewyobrażalne ciepło . Jak się spodziewałam nie było go obok mnie . A tak bardzo miałam nadzieje że będzie , nawet żeby mnie obudził zwykłym dotykiem w ramię , tak bardzo chcia... zaraz .. co ja wgl. rozkminiam . Przecież ja się nie mogłam zakochać w takim dupku jak Malik . On zawsze mógł mieć dziewczynę jaką tylko sobie wymarzył . Tak był przystojny ... nawet bardzo ale to chyba nie jest najważniejsze no nie ?? Co ja gadam większość dziewczyn tylko na to patrzy .. Tak samo jak chłopcy .. Ale to nie zmienia faktu że ja .. nie , lepiej żebym nawet o tym nie myślała .
Zwlekłam się z łóżka , wyszłam z pokoju i zobaczyłam jak z drzwi prawie na przeciwko ( mojego brata ) wychodzi Leah . Co ona robiła w pokoju mojego brata ?? Wtf ?
-Leah ?
-Dzień dobry Effy - słodko się uśmiechnęła odgarniając część włosów z twarzy do tyłu .
-Co ty robiłam w pokoju mojego brata ??
-Spałam .
-Co ?? - oesus .
-No ty spałaś z Zayn'em a ja nie miałam gdzie to wepchałam się do twojego brata . Spokojnie . Tylko spaliśmy . Jak najdalej od siebie .
-Nie spałam z Zayn'em - syknęłam .
-Dobra , dobra . Chodź na śniadanie - Leah podeszła do mnie i niezgrabnie przytuliła . No ja wątpię czy spali jak najdalej od siebie bo czułam on niej perfumy mojego brata . Ale czy to możliwe że.. feee . Nie .Za dużo myślę . Zeszłyśmy cichutko na śniadanie i zobaczyłyśmy mojego brata i Zyn'a? Jeszcze sobie nie poszedł ? Zepchałam Leah tak żeby nas nie widzieli i przysłuchiwałyśmy się rozmowie .
-Przynajmniej ciebie tam będę znał - głoś Max'a.
-A ja takiego debila jak ty - odniósł się Zayn .
-Ale jak ty tak nagle to tej samej szkoły się przenosisz ?? - Leah musiała mi zasłonić buzię żebym nie krzyknęła . Jak to do tej samej ?? Zaraz mnie szlak trafi .
-Matka powiedziała , że ona z ojcem ja za mało dla mnie czasu i woli żeby zajmowali się mną jacyś wyspecjalizowani ludzi niż ulica . Za późno - zażartował.
-Tak stary ciebie się już nie da uratować - klepną go po plecach Max który chyba nas zauważył bo się uśmiechał w naszą stronę i machał do nas . Nie pewnie podeszłyśmy - Cześć dziewczyny - rozpromienił się Max patrząc na Leah , no ładnie . To ja już wiem co tu się kroi . Spojrzałam na Zayna żeby zasmakować rannej dawki brązu . Co ja sobie znowu ubzdurałam ,, rannej dawki brązu " ? Ja chyba wariuję . Ale zostając przy sytuacji . Nawet się na mnie nie popatrzył . Tylko na Leah .Co on teraz odstawia ? - No ty chyba już wiesz Effy , że Zayn też idzie do prywatnej ? Może nie zwariujemy - uśmiechnął się pocieszająco .Tylko że nie wiedział , że jak ja codziennie go będę widziała i nie będzie w moim posiadaniu to mnie krew zaleje . Co on ze mną robił ?
Czas na porannego papierosa . Zaciągnęłam się i poczułam ulgę . Tak jej pragnęłam. Ej ... przecież ja się wczoraj z Max'em pokłóciłam . A teraz tak jakby wczoraj nie było .. Ahaaa. spoko . Niestety albo stety z tej ulgi wyrwał mnie Zayn, który staną obok mnie i też palił . Ja z nerwów zaciągnęłam się mocniej i głębiej . Co nie dało mi oczekiwanego efektu odprężenia tylko ucisk w klatce piersiowej . Zaczęłam kaszleć i lekko wygięłam się w przód .
-Ej ej Effy - dotknął mnie, dotknął o Boże . Jezu . Ciarki bez pytania przeszły całe moje ciało , na szczęście nie pozostawiając po sobie śladu . Teraz . Oczy . No nie . One mnie paraliżują . Ale w końcu tak bardzo ich pragnęłam . Tak ranna dawka zaliczona - Nic ci nie jest ?
-Nie , za dużo nikotyny - ogarnęłam wzrok i patrzyłam się przed siebie .
-Przepraszam - szepnął .
-Za co ?? - ze zdziwieniem pochłonęłam wzrokiem jego usta .
-Za to że jak się obudziłaś mnie już nie było - zagłębił się w moich oczach . Co ? Czyli on tak bardzo pragnął moje jak ja jego . To działało w dwie strony ? Czy moje też go tak pożerały bez pytania . . . - Ale żeby potem Max nie miał do mnie żadnych wątów musiałem wcześnie rano przenieść się na kanapę , chociaż nie chciałem - zamyślił się - chciałem obok ciebie - oczy mu się zabłyszczały a ja nie mogłam przypomnieć sobie umiejętności podstawowej czyli oddychania . Zamiast tego zaciągnęła się z nerwów po czym umiałam oddychać .
-Spoko - palnęłam . A wiedziałam że czekał na coś więcej . No nie no . To jest lekko nie możliwe żebyśmy się zakochali . A przynajmniej ja .. Nie zakochałam się już rok w nikim . O nikim nie umiałam myśleć przed snem . Miałam pustkę . Jakby wyrwano mi wyobraźnię . A teraz prawie wszystkie myśli odwiedzał on .
Ogarnęłam się i razem z Leah poszłyśmy na street'a . Świetnie się bawiliśmy , wszyscy żartowaliśmy . Na naszym placu między starymi Londyńskimi kamienicami nie mogliśmy tańczyć , było to zabronione . Na szczęście wybłagaliśmy mieszkańców kamienic , że nie będzie żadnych krzyków , bardzo głośniej muzyki czy używek . Więc nikt nas nie wsypał aż do dzisiaj.
Usłyszeliśmy motocykle . Podjechały do nas dwa . Nie rozpoznałam ludzi . Aż zdjęli kaski . Jeden miał brązowe loki które przypadły mi do gustu A drugi to .. Zayn . Czemu nie mogę się od niego uwolnić ? Podszedł do mnie bliżej , nie bardzo ale na tyle żebym poczuła zapach jego perfum , zawirowało mi w głowie .Ale nadal dzielnie badałam każdą rysę jego twarzy . Dla mnie idealną .
-Cześć Effy - zawadiacko się uśmiechnął - Max mówił żeb...
-SPADAMY POLICJA . ! - krzykną czarnoskóry Kris . Wszyscy bez zastanowienia się rozbiegli , lokowaty i Zayn siedli na motocykle a ja i Leah stałyśmy bez ruchu .
-Na co czekacie ? Siadajcie ! - krzyknął Zayn . Bez zastanowienia siadłam za Zayn'em a on podarował mi swój kask . Przytuliłam się do niego od tyłu i poczułam , że trzymam cały swój świat . Następnie motor szybko przyśpieszał a moim czom udało się tylko złapać niebiesko czerwone światła , a uszom dźwięk syren . Przycisnęłam się bardziej do Zayn'a i po chwili jechaliśmy obok jakiejś wody . Nie wiedziałam gdzie jestem .
-Zayn zatrzymaj się . ! - posłusznie zjechał na pobocze . Szybko zsiadłam z motocyklu , zdjęłam kask i siadłam podkulając nogi na pisaku . Zayn przysiadł się obok mnie .
-Co jest ? - usłyszałam jego dźwięczny głos .
-Nic .. tylko trochę boję się jeździć ...
-Ze mną nic ci nie grozi - objął mnie ramieniem . W ciszy podziwialiśmy wodę obijającą się o brzeg . Obserwowaliśmy fale i koiliśmy się szumem .
-Fajnie , że będziesz z nami chodził do tej porąbanej szkoły -uśmiechnęłam się zatracając w brązie który był coraz bliżej mnie . Dzieliły nas centymetry . Zayn założył mi kosmyk włosów za ucho które gładził opuszkiem palca . Poczułam motyle w brzuchu i porządnie .Nie potrafiłam się oprzeć tym oczom . Zastanawiałam się jak miękkie są jego wargi .
-Effy .! Tu jesteście - automatycznie od siebie odskoczyliśmy .Leah . Czemu w takim momencie ? Kurdee .
-Cześć Leah- ucałowałam ją w policzek a one przysiadła się obok mnie .
-Em .. Effy to Harry ,Harry to Effy - podałam rękę zgrabnemu szatynowi . Miał zielone oczy które też miały coś w sobie . Wymieniliśmy się uśmiechami . Następnie wszyscy rozmawialiśmy na wszelakie tematy . Ale jak usłyszałam że Zayn ma dziewczynę . W moje serce wbił się szpon zazdrości i żalu . Czułam jak powoli przebija mi je na wylot , drąc wszystkie żyły . Ale nadal się uśmiechała mnie patrząc na Zayn'a bo mógł by to wyczytać . Wygłupialiśmy się jeszcze godzinę i zrobiła się 20 więc zaczynało się ściemniać i robić coraz zimniej . Lekko drżałam ale próbowałam to zamaskować .
-Effy ... zimno ci - stwierdził Zayn .
-Nie nie wcale - zaprzeczyłam a on mnie dotknął w udo . Nie dość , że zadrżałam to jeszcze przeszły mnie ciarki . On to zauważył i uśmiechnął się cwaniacko . Specjalnie pobudzając na moim ciele ciarki dotykiem . Robił to wprost bezczelnie . Wkurzył mnie bo ma dziewczynę . Tylko ją w taki sposób mógł dotykać . Skrzywiłam się niechętnie odtrącając jego dotyk , którego tak bardzo chciałam więcej . Przestał .
-Przecież wiedze - szepnął mi do ucha . Ciepłym oddechem mi je rozgrzewając .
-Zayn przestań - krzyknęłam i wstałam . Harry i Leah oglądali całe zdarzenie z zaciekawieniem .
-Dobra spokojnie - opanował się Zayn - masz moją bluzę - ściągnął ją z siebie i rzucił mi .
-Nie potrzebuje .
-Potrzebujesz .
-Nie .
-Tak .
-Nie . !
-Tak . !
-Effy . ! - wkroczyła Leah - weź tą bluzę do cholery bo się przeziębisz . Z grymasem założyłam ją i poczułam perfumy . Napawałam się tym zapachem . Zayn się łagodnie uśmiechnął uspokajając mnie i zapewniając , że nie zmarznie . Usłyszałam moją komórkę .
-Słucham .
-Siostra gdzie jesteś ? - pogodny głos Max'a choć trochę zdenerwowany .
-Już wracam - rozłączyłam się żeby nie zadawał kolejnych pytań . Spojrzałam na chłopaków i już siedzieli na motorach a Leah przytulała się do Harry'ego . Może sobie wybije mojego brata z głowy . Siadłam za Zayn'a założyłam jego kask i ruszyliśmy . Chłopcy bezpiecznie zawieźli do domu Leah a potem mnie . Harry gdzieś odjechał po drodze a ja teraz stałam pod domem z Zayn'em i patrzyłam w te jego oczy tak samo jak on w moje. Staliśmy tak dobre 5 min. napawając się uczuciami . Zaczął się do mnie zbliżać .Gwiazdy mi mrugały a ja .. zasłoniłam mu ciepłe usta .
-Zayn Bez szaleństw - pokietowałam go wzrokiem - masz dziewczynę . On spuścił wzrok i przegryzł dolną wargę .
-To dobranoc - i szybko musną mój policzek a potem szybkim krokiem doszedł do motocykla i odjechał . Stałam tak jeszcze chwile zamurowana nie ogarniając do końca całej tej sytuacji . Doprowadzał mnie do szaleństwa . Tak bardzo go chciałam a jednocześnie bałam się jego dotyku .
No . 3 rozdział już za nami . :D ja się ciesze . Dziękuje za wszystkie komentarze . Dodałam w końcu bohaterów.:)) Jakby nie pasował wam obraz jakiejś osoby to piszcie w komentarzach . Jestem otwarta na nowe propozycje . :D Zapraszam do obserwowania .
Rozdział 4= 11 komentarzy . Dacie rade . :))
Dziękuje i Kooocham.:*
xoxoxo
Zwlekłam się z łóżka , wyszłam z pokoju i zobaczyłam jak z drzwi prawie na przeciwko ( mojego brata ) wychodzi Leah . Co ona robiła w pokoju mojego brata ?? Wtf ?
-Leah ?
-Dzień dobry Effy - słodko się uśmiechnęła odgarniając część włosów z twarzy do tyłu .
-Co ty robiłam w pokoju mojego brata ??
-Spałam .
-Co ?? - oesus .
-No ty spałaś z Zayn'em a ja nie miałam gdzie to wepchałam się do twojego brata . Spokojnie . Tylko spaliśmy . Jak najdalej od siebie .
-Nie spałam z Zayn'em - syknęłam .
-Dobra , dobra . Chodź na śniadanie - Leah podeszła do mnie i niezgrabnie przytuliła . No ja wątpię czy spali jak najdalej od siebie bo czułam on niej perfumy mojego brata . Ale czy to możliwe że.. feee . Nie .Za dużo myślę . Zeszłyśmy cichutko na śniadanie i zobaczyłyśmy mojego brata i Zyn'a? Jeszcze sobie nie poszedł ? Zepchałam Leah tak żeby nas nie widzieli i przysłuchiwałyśmy się rozmowie .
-Przynajmniej ciebie tam będę znał - głoś Max'a.
-A ja takiego debila jak ty - odniósł się Zayn .
-Ale jak ty tak nagle to tej samej szkoły się przenosisz ?? - Leah musiała mi zasłonić buzię żebym nie krzyknęła . Jak to do tej samej ?? Zaraz mnie szlak trafi .
-Matka powiedziała , że ona z ojcem ja za mało dla mnie czasu i woli żeby zajmowali się mną jacyś wyspecjalizowani ludzi niż ulica . Za późno - zażartował.
-Tak stary ciebie się już nie da uratować - klepną go po plecach Max który chyba nas zauważył bo się uśmiechał w naszą stronę i machał do nas . Nie pewnie podeszłyśmy - Cześć dziewczyny - rozpromienił się Max patrząc na Leah , no ładnie . To ja już wiem co tu się kroi . Spojrzałam na Zayna żeby zasmakować rannej dawki brązu . Co ja sobie znowu ubzdurałam ,, rannej dawki brązu " ? Ja chyba wariuję . Ale zostając przy sytuacji . Nawet się na mnie nie popatrzył . Tylko na Leah .Co on teraz odstawia ? - No ty chyba już wiesz Effy , że Zayn też idzie do prywatnej ? Może nie zwariujemy - uśmiechnął się pocieszająco .Tylko że nie wiedział , że jak ja codziennie go będę widziała i nie będzie w moim posiadaniu to mnie krew zaleje . Co on ze mną robił ?
Czas na porannego papierosa . Zaciągnęłam się i poczułam ulgę . Tak jej pragnęłam. Ej ... przecież ja się wczoraj z Max'em pokłóciłam . A teraz tak jakby wczoraj nie było .. Ahaaa. spoko . Niestety albo stety z tej ulgi wyrwał mnie Zayn, który staną obok mnie i też palił . Ja z nerwów zaciągnęłam się mocniej i głębiej . Co nie dało mi oczekiwanego efektu odprężenia tylko ucisk w klatce piersiowej . Zaczęłam kaszleć i lekko wygięłam się w przód .
-Ej ej Effy - dotknął mnie, dotknął o Boże . Jezu . Ciarki bez pytania przeszły całe moje ciało , na szczęście nie pozostawiając po sobie śladu . Teraz . Oczy . No nie . One mnie paraliżują . Ale w końcu tak bardzo ich pragnęłam . Tak ranna dawka zaliczona - Nic ci nie jest ?
-Nie , za dużo nikotyny - ogarnęłam wzrok i patrzyłam się przed siebie .
-Przepraszam - szepnął .
-Za co ?? - ze zdziwieniem pochłonęłam wzrokiem jego usta .
-Za to że jak się obudziłaś mnie już nie było - zagłębił się w moich oczach . Co ? Czyli on tak bardzo pragnął moje jak ja jego . To działało w dwie strony ? Czy moje też go tak pożerały bez pytania . . . - Ale żeby potem Max nie miał do mnie żadnych wątów musiałem wcześnie rano przenieść się na kanapę , chociaż nie chciałem - zamyślił się - chciałem obok ciebie - oczy mu się zabłyszczały a ja nie mogłam przypomnieć sobie umiejętności podstawowej czyli oddychania . Zamiast tego zaciągnęła się z nerwów po czym umiałam oddychać .
-Spoko - palnęłam . A wiedziałam że czekał na coś więcej . No nie no . To jest lekko nie możliwe żebyśmy się zakochali . A przynajmniej ja .. Nie zakochałam się już rok w nikim . O nikim nie umiałam myśleć przed snem . Miałam pustkę . Jakby wyrwano mi wyobraźnię . A teraz prawie wszystkie myśli odwiedzał on .
Ogarnęłam się i razem z Leah poszłyśmy na street'a . Świetnie się bawiliśmy , wszyscy żartowaliśmy . Na naszym placu między starymi Londyńskimi kamienicami nie mogliśmy tańczyć , było to zabronione . Na szczęście wybłagaliśmy mieszkańców kamienic , że nie będzie żadnych krzyków , bardzo głośniej muzyki czy używek . Więc nikt nas nie wsypał aż do dzisiaj.
Usłyszeliśmy motocykle . Podjechały do nas dwa . Nie rozpoznałam ludzi . Aż zdjęli kaski . Jeden miał brązowe loki które przypadły mi do gustu A drugi to .. Zayn . Czemu nie mogę się od niego uwolnić ? Podszedł do mnie bliżej , nie bardzo ale na tyle żebym poczuła zapach jego perfum , zawirowało mi w głowie .Ale nadal dzielnie badałam każdą rysę jego twarzy . Dla mnie idealną .
-Cześć Effy - zawadiacko się uśmiechnął - Max mówił żeb...
-SPADAMY POLICJA . ! - krzykną czarnoskóry Kris . Wszyscy bez zastanowienia się rozbiegli , lokowaty i Zayn siedli na motocykle a ja i Leah stałyśmy bez ruchu .
-Na co czekacie ? Siadajcie ! - krzyknął Zayn . Bez zastanowienia siadłam za Zayn'em a on podarował mi swój kask . Przytuliłam się do niego od tyłu i poczułam , że trzymam cały swój świat . Następnie motor szybko przyśpieszał a moim czom udało się tylko złapać niebiesko czerwone światła , a uszom dźwięk syren . Przycisnęłam się bardziej do Zayn'a i po chwili jechaliśmy obok jakiejś wody . Nie wiedziałam gdzie jestem .
-Zayn zatrzymaj się . ! - posłusznie zjechał na pobocze . Szybko zsiadłam z motocyklu , zdjęłam kask i siadłam podkulając nogi na pisaku . Zayn przysiadł się obok mnie .
-Co jest ? - usłyszałam jego dźwięczny głos .
-Nic .. tylko trochę boję się jeździć ...
-Ze mną nic ci nie grozi - objął mnie ramieniem . W ciszy podziwialiśmy wodę obijającą się o brzeg . Obserwowaliśmy fale i koiliśmy się szumem .
-Fajnie , że będziesz z nami chodził do tej porąbanej szkoły -uśmiechnęłam się zatracając w brązie który był coraz bliżej mnie . Dzieliły nas centymetry . Zayn założył mi kosmyk włosów za ucho które gładził opuszkiem palca . Poczułam motyle w brzuchu i porządnie .Nie potrafiłam się oprzeć tym oczom . Zastanawiałam się jak miękkie są jego wargi .
-Effy .! Tu jesteście - automatycznie od siebie odskoczyliśmy .Leah . Czemu w takim momencie ? Kurdee .
-Cześć Leah- ucałowałam ją w policzek a one przysiadła się obok mnie .
-Em .. Effy to Harry ,Harry to Effy - podałam rękę zgrabnemu szatynowi . Miał zielone oczy które też miały coś w sobie . Wymieniliśmy się uśmiechami . Następnie wszyscy rozmawialiśmy na wszelakie tematy . Ale jak usłyszałam że Zayn ma dziewczynę . W moje serce wbił się szpon zazdrości i żalu . Czułam jak powoli przebija mi je na wylot , drąc wszystkie żyły . Ale nadal się uśmiechała mnie patrząc na Zayn'a bo mógł by to wyczytać . Wygłupialiśmy się jeszcze godzinę i zrobiła się 20 więc zaczynało się ściemniać i robić coraz zimniej . Lekko drżałam ale próbowałam to zamaskować .
-Effy ... zimno ci - stwierdził Zayn .
-Nie nie wcale - zaprzeczyłam a on mnie dotknął w udo . Nie dość , że zadrżałam to jeszcze przeszły mnie ciarki . On to zauważył i uśmiechnął się cwaniacko . Specjalnie pobudzając na moim ciele ciarki dotykiem . Robił to wprost bezczelnie . Wkurzył mnie bo ma dziewczynę . Tylko ją w taki sposób mógł dotykać . Skrzywiłam się niechętnie odtrącając jego dotyk , którego tak bardzo chciałam więcej . Przestał .
-Przecież wiedze - szepnął mi do ucha . Ciepłym oddechem mi je rozgrzewając .
-Zayn przestań - krzyknęłam i wstałam . Harry i Leah oglądali całe zdarzenie z zaciekawieniem .
-Dobra spokojnie - opanował się Zayn - masz moją bluzę - ściągnął ją z siebie i rzucił mi .
-Nie potrzebuje .
-Potrzebujesz .
-Nie .
-Tak .
-Nie . !
-Tak . !
-Effy . ! - wkroczyła Leah - weź tą bluzę do cholery bo się przeziębisz . Z grymasem założyłam ją i poczułam perfumy . Napawałam się tym zapachem . Zayn się łagodnie uśmiechnął uspokajając mnie i zapewniając , że nie zmarznie . Usłyszałam moją komórkę .
-Słucham .
-Siostra gdzie jesteś ? - pogodny głos Max'a choć trochę zdenerwowany .
-Już wracam - rozłączyłam się żeby nie zadawał kolejnych pytań . Spojrzałam na chłopaków i już siedzieli na motorach a Leah przytulała się do Harry'ego . Może sobie wybije mojego brata z głowy . Siadłam za Zayn'a założyłam jego kask i ruszyliśmy . Chłopcy bezpiecznie zawieźli do domu Leah a potem mnie . Harry gdzieś odjechał po drodze a ja teraz stałam pod domem z Zayn'em i patrzyłam w te jego oczy tak samo jak on w moje. Staliśmy tak dobre 5 min. napawając się uczuciami . Zaczął się do mnie zbliżać .Gwiazdy mi mrugały a ja .. zasłoniłam mu ciepłe usta .
-Zayn Bez szaleństw - pokietowałam go wzrokiem - masz dziewczynę . On spuścił wzrok i przegryzł dolną wargę .
-To dobranoc - i szybko musną mój policzek a potem szybkim krokiem doszedł do motocykla i odjechał . Stałam tak jeszcze chwile zamurowana nie ogarniając do końca całej tej sytuacji . Doprowadzał mnie do szaleństwa . Tak bardzo go chciałam a jednocześnie bałam się jego dotyku .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
No . 3 rozdział już za nami . :D ja się ciesze . Dziękuje za wszystkie komentarze . Dodałam w końcu bohaterów.:)) Jakby nie pasował wam obraz jakiejś osoby to piszcie w komentarzach . Jestem otwarta na nowe propozycje . :D Zapraszam do obserwowania .
Rozdział 4= 11 komentarzy . Dacie rade . :))
Dziękuje i Kooocham.:*
xoxoxo
niedziela, 26 sierpnia 2012
Rozdział 2
Wstając z łóżka pierwsze o czym myślę to o moim śpię . Tej nocy śnił mi się naprawdę wbrew pozorom ciekawy sen . Mianowicie były to oczy . Te brązowe , pochłaniające moją duszę bez pytania wydzierające ją z mojego ciała i powoli sączące ją w brązową otchłań . W której byłam bezpieczna . W której mogłam być sobą . W której się zakochałam . Niestety nic więcej nie mogłam z nich odczytać bo za każdym razem kiedy byłam już blisko jakieś cechy one mrugały a po chwili pochłaniały mnie na nowo . Gdzieś już widziałam te oczy .
Ponieważ poszłam spać około 4 w nocy więc wstałam około 15 . Długo śpię . Bo podczas snu mogę oderwać się od rzeczywistości . Wyciągnęłam się na łóżku pozwalając zrelaksować się i rozciągnąć wszystkim mięśniom . Związałam włosy w luźny kok i zgarbiona zeszłam na ,, śniadanie " . Max siedział na ogromnaj poduszce służącej nam za fotel . Miał na sobie tylko krótkie spodenki do kolan , włosy poszargane w każdą stronę i popijał prawdopodobnie sok pomarańczowy . Przywitał mnie promiennym uśmiechem .
-Cześć braciszku - powiedziałam jeszcze trochę chrypliwym głosem który zawsze chciałam mieć ale niestety los obdarował mnie nim tylko rano . Po czym wtuliłam się w niego zapominając o całej wczorajszej sprawie . Poczułam ciepło jego skóry .
-Dzień dobry siostrzyczko - ucałował mnie w czoło - Co dzisiaj robisz ? - pogłaskał mnie po włosach .
-Jeszcze zobaczę a ty ? - spojrzałam na niego z pod brwi .
-Też jeszcze nie wiem . Prawdopodobnie pójdę sobie pojeździć w parku - poruszał śmiesznie brwiami a ja się uśmiechnęłam . Wstałam i już wyprostowana , regularnym i stałym krokiem podeszłam do lodówki . Wyciągnęłam mleko . W skrócie zrobiłam sobię płatki i kawę . Siadłam na tarasie skuliłam nogi i spożyłam śniadanie pozwalając na ocieplenie mojej skóry przez pojedyńczo wpadające promienie przez liście . Do kawy zapaliłam papierosa tak jak to zawsze rano . Lubiłam ten smak . Uspokajało mnie i rozluźniało . Usłyszałam dźwięki piosenki zespołu Asking Aleksandria i odebrałam komórkę .
-Siema Leah .
-Cześć Effy - na jej głos uśmiechałam się sama do siebie - idziemy dzisiaj na street'a ?
-No pewnie ale o której ?
-Za 1h 30 in wpadnę do ciebie .
-Dobra pa kochanie .
-Pa.
,,na street'a" tak nazywa się potocznie miejsce w którym zazwyczaj się wszyscy spotykamy potańczyć .Kocham to miejsce . Jest zawsze wypełnione miłością , buntem i wsparciem . Wszyscy jesteśmy jak jedno wielka rodzina .Nie ważna jak tańczysz czy jaki masz styl . Ważne że robisz to co kochasz, odrywasz się od wszystkich problemów ... robiąc obrót te obślizgłe macki problemów puszczają twoje wymęczone ciało ... i dobrze się bawisz . Nie uważacie że to brzmi tak strasznie pusto ... tak nie oryginalnie ? Ale nie ma jak inaczej tego opisać . Ogarnęłam się i założyłam dresy i czarny stanik sportowy . Taki strój wygodny , fajnie wychodzą w nim shake'i . Za równe 1,5 h przyszła Leah .
Leah . Kocham ją . Tak . Po prostu kocham . Najszczerszą przyjacielską miłością albo można już powiedzieć że siostrzaną . Gdy przyjechałam do Londynu to ona się mną zajęła . Pocieszała , wspierała , śmiała , płakała , żartowała , wygłupiała , przeżywała wszystko ze mną . To ona się mnie tu zaopiekowała to ona mnie ze wszystkimi poznała , namówiła do tańca i ogarnęła w Londynie .To ona wymyśliła moje przezwisko ,, Effy" bo niektórym trudno było wymawiać imie Kamila . Kocham ją jak siostrę . Wiele dla mnie znaczy . Bez niej teraz bym chyba leżała już pod ziemią .
-Effy. !! rzuciła się na mnie Leah .
-Cześć , cześć - ucałowałam ją .
-Ale chodź szybko wszyscy jżz na nas czekają - pociągnęła mnie za rękę w stronę ulicy ja zdążyłam jeszcze chwycić fullcap i deskę na której byłam już po 5 sekundach i jechałam w stronę street'a . Razem w Leah śmiałyśmy się i skakałyśmy na deskach robiąc różne skomplikowane triki . Na miejscu jeszcze nie zdążyłam się ze wszystkimi przywitać a już dostałam sms'a od brata . ,, Przychodź szybko do domu . ANNA . !! " Fuck . Co ona tu robiła ?? Nagle sobie o nas przypomniała ?
Nogi miałam z waty a ręce lekko drżały mi z nerwów . Anna to coś złego . Powiadomiłam Leah , że muszę wracać a ona powiedziała że jedzie ze mną . Nie .! Ona nie może jechać .Nie wiem co mi ta ciotka powie . Wtajemniczałam Leah we wszystko ..tylko nie w problemy związane z ciotką . Niestety nie słuchała moim wytłumaczeń i już po chwili byłyśmy pod naszym białym domem . Stałam tak bez ruchu bo nie wiedziałam co mam roić . Nagle poczułam ciepło na moim ramieniu i przyjemne ciarki dodające mi otuchy . Leah uśmiechnęła się do mnie zachęcająco . Wzięłam głęboki wdech wypełniający całe moje płuca i już miałam chwycić za srebrną klamkę gdy drzwi same się otworzymy i przede mną widniała niewielka postać ciemnowłosej kobiety . Jej uśmiech , ten zdradliwy można go porównać do węża . Te oczy , jak ja ich nie cierpiałam . Były takie puste , bez grama życia. To one potrafiły kłamać najlepiej .To ich nienawidziłam , nie cierpiałam .
-Kamila, kochana . ! - i już byłam w jej bez uczuciowych objęciach symbolizujących jej aktorstwo . Ja się tylko skrzywiłam i razem z Leah weszłam do kuchni w której siedział już mój brat . Popatrzył się na mnie z tryskającą ją złością z powodu ciotki . Przysiadłyśmy się obok niego i objęłam go ramieniem - no więc tak - zaczęła starsza kobieta - musicie przygotować się na pewną zmianę - czekała na naszą reakcję a raczej jej brak , po chwili kontynuowała - zmieniacie szkołę - uśmiechnęła się bezczelnie .
-Cooo ??!!- krzyknął Max , wstał i założył ręce za głowę w oszołomieniu . Ja nadal siedziałam wmurowana nie móc odczytać tych słów tak jakby wszystkie literki się wymieszały .
-Uspokój się Max . Tak będzie dla was lepiej , pójdziecie do szkoły prywatnej w której nie ma papierosów , alkoholu a przede wszystkim narkotyków - spojrzała szyderczo na Max'a - zastanawiam się nad internatem - dodała . Wtedy we mnie roś się ruszyło.
-Chcesz znowu nas wszystko zabrać ? - wyszeptałam ze łzami w oczach które chciały się uwolnić .
-Nie zabieram . Daję wam tylko nową , lepszą przyszłość .
-Jak to kurwa ? Skąd wiesz , że lepszą ?? Może my kochamy to co sobie już zbudowaliśmy a teraz od nowa?? - krzyczał Max .
-Nie z takim słownictwem do mnie - poraziła go wzrokiem - a więc nie przedłużając , podręczniki dostaniecie po jutrze , w szkole panuje dyscyplina , już tam jest wszystko ustalona więc nie próbujcie coś wykręcać bo wam się nie uda - i tymi o to słowami pożegnała nas delikatnie zamykając drzwi z uśmiechem .
-Ja pierdole - załamałam wzrok .
-Co się stało ? - wtrąciła Leah a ja dopiero teraz zauważyłam jej towarzystwo . Nic nie zrozumiała bo rozmawialiśmy po polsku . Ja spokojnie jej wszystko wytłumaczyłam , potem z braku sił zapaliłam tak samo jak Max . Bez słowa wszyscy się do siebie przytuliliśmy oczekując wsparcia .
-To wszystko moja wina .
-Max nie - co właśnie teraz się stało ?? czemu on to powiedział ?? tylko nie ...
-Tak Effy , to wszystko przez narkotyki - zaczął płakać .
Max nie - wyszeptałam ponownie . Nie mam nawet siły opisywać co było dalej , kłótnia... z takiej błahostki ?? To jest irracjonalne . Czemu wszystko nagle się pierdoli . ?
Z płaczem wybiegłam z kuchni i wpadłam na kogoś . Powoli spojrzałam ku górze . Przywitały mnie te oczy ... jak ja je bardzo chciałam ujrzeć , tak właśnie w tym momencie , chciałam zobaczyć to wszystko , odczytać to wszystko czego nie umiałam we śnie . Tak bardzo mi pomogły .
-Effy - wyszeptał ale dla mnie nadal komunikowały się jego oczy . Nie miałam siły . Straciłam grunt pod nogami . Umięśnione ciało jednak nie pozwoliło mi spaść . Złapało mnie i w objęciach zaniosło na górę po tych okropnych schodach . Ułożyło na łóżku i chyba chciało zostawić . Ja resztami sił wyciągnęłam ręce w nadziei , że on je złapie , potem mnie całą i otuli , żebym poczuła się taka malutka i bezpieczna , żeby te problemy zniknęły a oczy wyschły . Chciałam jeszcze raz tych oczu , tego spojrzenia kryjącego w sobie tyle ciepła . Niestety moje ręce nie dostały odpowiedzi . Chłopak już miał wyjść gdy nagle zawahał się i odwrócił w moją stronę . Zobaczyłam miłość , troskę ,poczucie winy . Te oczy . Przeszły mnie ciarki po całym ciele . On niepewnie podszedł z drugie strony łózka i otulił mnie ramieniem . Otulił mnie uczuciem , którego tak bardzo ostatnio było mi brak . Zatonęłam ostatni raz w brązie i moje myśli zaczęły odrywać się od realności . Zaspałam . Czy to możliwe żebym ... ah nie ważne . Tego wieczoru on dał mi tyle jak jeszcze nigdy nikt . Pewnie zastanawiacie się kto to był . Zayn .
W końcu . !Tak długo mi się to pisało i chyba bez lepszych rezultatów ;/ Takie to nijakie .Ale spoooko ... Więc tak jak pisałam dodałam to dzisiaj . Jeszcze jestem trochę zmęczona więc nie będę przedłużać . Poproszę żeby tylko dodać się do OBSERWATORÓW . I dziękuje za przeczytanie . I przepraszam za o , że tak długo czekaliście. ;))
Kooocham ,
xoxoxo
Ponieważ poszłam spać około 4 w nocy więc wstałam około 15 . Długo śpię . Bo podczas snu mogę oderwać się od rzeczywistości . Wyciągnęłam się na łóżku pozwalając zrelaksować się i rozciągnąć wszystkim mięśniom . Związałam włosy w luźny kok i zgarbiona zeszłam na ,, śniadanie " . Max siedział na ogromnaj poduszce służącej nam za fotel . Miał na sobie tylko krótkie spodenki do kolan , włosy poszargane w każdą stronę i popijał prawdopodobnie sok pomarańczowy . Przywitał mnie promiennym uśmiechem .
-Cześć braciszku - powiedziałam jeszcze trochę chrypliwym głosem który zawsze chciałam mieć ale niestety los obdarował mnie nim tylko rano . Po czym wtuliłam się w niego zapominając o całej wczorajszej sprawie . Poczułam ciepło jego skóry .
-Dzień dobry siostrzyczko - ucałował mnie w czoło - Co dzisiaj robisz ? - pogłaskał mnie po włosach .
-Jeszcze zobaczę a ty ? - spojrzałam na niego z pod brwi .
-Też jeszcze nie wiem . Prawdopodobnie pójdę sobie pojeździć w parku - poruszał śmiesznie brwiami a ja się uśmiechnęłam . Wstałam i już wyprostowana , regularnym i stałym krokiem podeszłam do lodówki . Wyciągnęłam mleko . W skrócie zrobiłam sobię płatki i kawę . Siadłam na tarasie skuliłam nogi i spożyłam śniadanie pozwalając na ocieplenie mojej skóry przez pojedyńczo wpadające promienie przez liście . Do kawy zapaliłam papierosa tak jak to zawsze rano . Lubiłam ten smak . Uspokajało mnie i rozluźniało . Usłyszałam dźwięki piosenki zespołu Asking Aleksandria i odebrałam komórkę .
-Siema Leah .
-Cześć Effy - na jej głos uśmiechałam się sama do siebie - idziemy dzisiaj na street'a ?
-No pewnie ale o której ?
-Za 1h 30 in wpadnę do ciebie .
-Dobra pa kochanie .
-Pa.
,,na street'a" tak nazywa się potocznie miejsce w którym zazwyczaj się wszyscy spotykamy potańczyć .Kocham to miejsce . Jest zawsze wypełnione miłością , buntem i wsparciem . Wszyscy jesteśmy jak jedno wielka rodzina .Nie ważna jak tańczysz czy jaki masz styl . Ważne że robisz to co kochasz, odrywasz się od wszystkich problemów ... robiąc obrót te obślizgłe macki problemów puszczają twoje wymęczone ciało ... i dobrze się bawisz . Nie uważacie że to brzmi tak strasznie pusto ... tak nie oryginalnie ? Ale nie ma jak inaczej tego opisać . Ogarnęłam się i założyłam dresy i czarny stanik sportowy . Taki strój wygodny , fajnie wychodzą w nim shake'i . Za równe 1,5 h przyszła Leah .
Leah . Kocham ją . Tak . Po prostu kocham . Najszczerszą przyjacielską miłością albo można już powiedzieć że siostrzaną . Gdy przyjechałam do Londynu to ona się mną zajęła . Pocieszała , wspierała , śmiała , płakała , żartowała , wygłupiała , przeżywała wszystko ze mną . To ona się mnie tu zaopiekowała to ona mnie ze wszystkimi poznała , namówiła do tańca i ogarnęła w Londynie .To ona wymyśliła moje przezwisko ,, Effy" bo niektórym trudno było wymawiać imie Kamila . Kocham ją jak siostrę . Wiele dla mnie znaczy . Bez niej teraz bym chyba leżała już pod ziemią .
-Effy. !! rzuciła się na mnie Leah .
-Cześć , cześć - ucałowałam ją .
-Ale chodź szybko wszyscy jżz na nas czekają - pociągnęła mnie za rękę w stronę ulicy ja zdążyłam jeszcze chwycić fullcap i deskę na której byłam już po 5 sekundach i jechałam w stronę street'a . Razem w Leah śmiałyśmy się i skakałyśmy na deskach robiąc różne skomplikowane triki . Na miejscu jeszcze nie zdążyłam się ze wszystkimi przywitać a już dostałam sms'a od brata . ,, Przychodź szybko do domu . ANNA . !! " Fuck . Co ona tu robiła ?? Nagle sobie o nas przypomniała ?
Nogi miałam z waty a ręce lekko drżały mi z nerwów . Anna to coś złego . Powiadomiłam Leah , że muszę wracać a ona powiedziała że jedzie ze mną . Nie .! Ona nie może jechać .Nie wiem co mi ta ciotka powie . Wtajemniczałam Leah we wszystko ..tylko nie w problemy związane z ciotką . Niestety nie słuchała moim wytłumaczeń i już po chwili byłyśmy pod naszym białym domem . Stałam tak bez ruchu bo nie wiedziałam co mam roić . Nagle poczułam ciepło na moim ramieniu i przyjemne ciarki dodające mi otuchy . Leah uśmiechnęła się do mnie zachęcająco . Wzięłam głęboki wdech wypełniający całe moje płuca i już miałam chwycić za srebrną klamkę gdy drzwi same się otworzymy i przede mną widniała niewielka postać ciemnowłosej kobiety . Jej uśmiech , ten zdradliwy można go porównać do węża . Te oczy , jak ja ich nie cierpiałam . Były takie puste , bez grama życia. To one potrafiły kłamać najlepiej .To ich nienawidziłam , nie cierpiałam .
-Kamila, kochana . ! - i już byłam w jej bez uczuciowych objęciach symbolizujących jej aktorstwo . Ja się tylko skrzywiłam i razem z Leah weszłam do kuchni w której siedział już mój brat . Popatrzył się na mnie z tryskającą ją złością z powodu ciotki . Przysiadłyśmy się obok niego i objęłam go ramieniem - no więc tak - zaczęła starsza kobieta - musicie przygotować się na pewną zmianę - czekała na naszą reakcję a raczej jej brak , po chwili kontynuowała - zmieniacie szkołę - uśmiechnęła się bezczelnie .
-Cooo ??!!- krzyknął Max , wstał i założył ręce za głowę w oszołomieniu . Ja nadal siedziałam wmurowana nie móc odczytać tych słów tak jakby wszystkie literki się wymieszały .
-Uspokój się Max . Tak będzie dla was lepiej , pójdziecie do szkoły prywatnej w której nie ma papierosów , alkoholu a przede wszystkim narkotyków - spojrzała szyderczo na Max'a - zastanawiam się nad internatem - dodała . Wtedy we mnie roś się ruszyło.
-Chcesz znowu nas wszystko zabrać ? - wyszeptałam ze łzami w oczach które chciały się uwolnić .
-Nie zabieram . Daję wam tylko nową , lepszą przyszłość .
-Jak to kurwa ? Skąd wiesz , że lepszą ?? Może my kochamy to co sobie już zbudowaliśmy a teraz od nowa?? - krzyczał Max .
-Nie z takim słownictwem do mnie - poraziła go wzrokiem - a więc nie przedłużając , podręczniki dostaniecie po jutrze , w szkole panuje dyscyplina , już tam jest wszystko ustalona więc nie próbujcie coś wykręcać bo wam się nie uda - i tymi o to słowami pożegnała nas delikatnie zamykając drzwi z uśmiechem .
-Ja pierdole - załamałam wzrok .
-Co się stało ? - wtrąciła Leah a ja dopiero teraz zauważyłam jej towarzystwo . Nic nie zrozumiała bo rozmawialiśmy po polsku . Ja spokojnie jej wszystko wytłumaczyłam , potem z braku sił zapaliłam tak samo jak Max . Bez słowa wszyscy się do siebie przytuliliśmy oczekując wsparcia .
-To wszystko moja wina .
-Max nie - co właśnie teraz się stało ?? czemu on to powiedział ?? tylko nie ...
-Tak Effy , to wszystko przez narkotyki - zaczął płakać .
Max nie - wyszeptałam ponownie . Nie mam nawet siły opisywać co było dalej , kłótnia... z takiej błahostki ?? To jest irracjonalne . Czemu wszystko nagle się pierdoli . ?
Z płaczem wybiegłam z kuchni i wpadłam na kogoś . Powoli spojrzałam ku górze . Przywitały mnie te oczy ... jak ja je bardzo chciałam ujrzeć , tak właśnie w tym momencie , chciałam zobaczyć to wszystko , odczytać to wszystko czego nie umiałam we śnie . Tak bardzo mi pomogły .
-Effy - wyszeptał ale dla mnie nadal komunikowały się jego oczy . Nie miałam siły . Straciłam grunt pod nogami . Umięśnione ciało jednak nie pozwoliło mi spaść . Złapało mnie i w objęciach zaniosło na górę po tych okropnych schodach . Ułożyło na łóżku i chyba chciało zostawić . Ja resztami sił wyciągnęłam ręce w nadziei , że on je złapie , potem mnie całą i otuli , żebym poczuła się taka malutka i bezpieczna , żeby te problemy zniknęły a oczy wyschły . Chciałam jeszcze raz tych oczu , tego spojrzenia kryjącego w sobie tyle ciepła . Niestety moje ręce nie dostały odpowiedzi . Chłopak już miał wyjść gdy nagle zawahał się i odwrócił w moją stronę . Zobaczyłam miłość , troskę ,poczucie winy . Te oczy . Przeszły mnie ciarki po całym ciele . On niepewnie podszedł z drugie strony łózka i otulił mnie ramieniem . Otulił mnie uczuciem , którego tak bardzo ostatnio było mi brak . Zatonęłam ostatni raz w brązie i moje myśli zaczęły odrywać się od realności . Zaspałam . Czy to możliwe żebym ... ah nie ważne . Tego wieczoru on dał mi tyle jak jeszcze nigdy nikt . Pewnie zastanawiacie się kto to był . Zayn .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
W końcu . !Tak długo mi się to pisało i chyba bez lepszych rezultatów ;/ Takie to nijakie .Ale spoooko ... Więc tak jak pisałam dodałam to dzisiaj . Jeszcze jestem trochę zmęczona więc nie będę przedłużać . Poproszę żeby tylko dodać się do OBSERWATORÓW . I dziękuje za przeczytanie . I przepraszam za o , że tak długo czekaliście. ;))
Kooocham ,
xoxoxo
środa, 22 sierpnia 2012
Nieobecność .
UWAGA
Nie będzie mnie w dniach od dzisiaj do soboty .
(22.08.12-25.08.12)
Będę w Krakowie.:DDD
Chociaż tam w mieszkaniu mam komputer jest małe prawdopodobieństwo że coś napisze ;/ bo raczej nie będę miała czasu ...
Ale 26 postaram się dodać nowy rozdział albo przynajmniej bohaterów .
Przepraszam
xoxoxo
wtorek, 21 sierpnia 2012
Rozdział 1 .
Nasz dom znajdował się w nieco ciekawszej okolicy . Można by było nawet powiedzieć , że w bardzo spokojnej . Tak to określała policja . Ale i tak roiło się tam od różnych dziwadeł, od dresów którzy cały czas chcą komuś wpierdolić po jakieś elfy śpiewające na cały głos po jakimś innym języku . Często miały miejsce jakieś bójki . Osiedle było ,, spokoje " bo policja zanotowała tylko kradzież roweru . Ale bardzo lubiłam to miejsce . Było takie ... realne ? Hm ... chodzi o to że nikt tam nie udawał wszyscy byli kim chcieli i mówili to co chcą . O poglądach religijnych nawet nie będę wspominać bo nie jestem pewna czy są jakiekolwiek .
Zaciągnęłam Max'a do domu a ten od razy pobiegł na górę po schodach które wydały nieprzyjemne skrzypienie . O nie , nie będzie ze mną pogrywał . Bez dłuższego zastanowienia pobiegłam za nim . Otworzyłam białe drzwi z jakimiś naklejkami z logo zespołów . Max siedział skulony na łóżku , wiedział że dojdzie do kłótni ja też o tym wiedziałam . Oboje tego nie lubiliśmy a do tego byliśmy wyczerpani już tym dniem .
-Możesz mi wyjaśnie co to kurwa było ? - powiedziałam ukrywając złość i założyłam ręce na biodra .
-Nie ważne to nie twoja sprawa - wyszeptał .
-Jak to nie moja sprawa ? Jestem twoją siostrą i bardzo chciałabym wiedzieć co się do cholery stało ? - prawie krzyknęłam . Max popatrzył na mnie obojętnie zaciskając pięści .
-Ale obiecaj że będziesz spokojna - poprosił .
-Nie obiecuje , ja tylko chce wiedzieć .
-Pfff no dobra . Zayn wisi mi kasę .
-I to jest powód żeby się z nim bić ?? - przymrużyłam oczy .
-Nie rozumiesz ... - usiadł na skraju łóżka - za towar - załamał mu się głos a ja czułam jak po całym moim ciele rozchodzi się ciepło , oczywiście nie pozytywne , przepełnione bólem i złością . Echem rozbijało się słowo ,, towar " w moich myślach .
-Jak to towar ??!! - Krzyknęłam i złapałam się za głowę .Chciałam jeszcze coś powiedzieć ale Max zaczął .
-No bo handluje , nie nic nie mów . Jakby to jeszcze mi wisiał to spoko ale to kasa dla szefa a ja go właśnie wydałem - tak szczerze gówno mnie obchodziła kogo to kasa i że go wydał . Bardziej mnie obchodziło , że mój brat znowu wpakował się w to gówno .
-Czemu - szepnęłam - Czemu kurwa znowu mi to robisz ??!! - nie mogłam się opanować - Nie pamiętasz co się działo rok temu ? Jak minuty dzieliły cię od śmierci ? Jak kurwa znalazłam cię tak zćpanego tak że twoje oczy był całe czerwone i nie oddychałeś ? Jak wszystko spieprzyłeś - zamachnęłam się ręką i stłukłam lampę nocną - I musieliśmy zostawić wszystko , WSZYSTKO rozumiesz ? Jak przeprowadziliśmy się tutaj , wyciągałam cię z tego gówna i nie mogłam spać miesiącami .Przez CIEBIE . A co najgorsze to przez CIEBIE rodzice umarli . Tak przez CIEBIE . Nie bójmy się tego przyznać . ! Oboje o tym wiemy . ! Czemu znowu mi to robisz ?? Czemu znowu wszystko pieprzysz ??!! - nie potrafiłam się opanować wszystko we mnie krzyczało miałam ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy , skórę , czaszkę i mózg który odpowiadał za moje myśli , uczucia , wszystko . !
-Uspokój się !!! Nie musisz mi wszystkiego wypominać okej ?Mi też łatwo nie było . A po za tym ja nie biorę tylko handluje , rozumiesz H A N D L U J E . !! - złapał mnie za ramiona - nie robię nic złego , nie wspominajmy o rodzicach - zaczął gorzko płakać ,chwyciło mnie za serce- nie będziemy przechodzić tego od początku - w jego oczach były łzy tak samo jak na moich policzkach , rozmywały mi tusz . Usta się trzęsły tak samo jak zimne dłonie .... Nie umiałam ...
-Rozpieprzasz inne rodziny -szepnęłam kręcąc głową . Na szczęście wszystko zostało przerwane dzwonkiem . Przetarłam rękawem bluzy mokre policzki i prawdopodobnie już miały odcień zmęczonej czerwieni . Opatuliłam się bluzą i wyszłam z pokoju . Nawet nie popatrzyłam na brata . Nie miałam odwagi . Nie byłam do końca świadoma tego co się przed chwilą stało . Trochę przesadziłam . To go bolało, cholernie bolało . Tak samo jak mnie .
Po cichu zeszłam na dół po schodach tak żeby do moich uszu nie doszły te nie przyjemne dźwięki skrzypienia . Moja ręka sama powędrowała w stronę klamki drzwi , lekką ją otuliły i szarpnęły w dół . Podniosłam wzrok w stronę gościa .
-O nie . ! - warknęłam i próbowałam zamknąć drzwi . Bez skutecznie bo chłopak był ode mnie silniejszy i wsadził nogę tak że jakbym jednak zamknęła te drzwi to by tej nogi nie miał .
-Przestań się ze mną szarpać -podniósł głos a ja wzrok , wpatrywałam się w te jego głębokie oczy z poniżeniem i złością .
-Czego tu chcesz ? - przystanęłam .
-Muszę porozmawiać z Max'em .
-No , już , na pewno . Chyba wpierdolić a nie porozmawiać - ponieważ wyciągną nogę próbowałam ponownie zatrzasnąć drzwi . Druga próba też się nie powiodła .
-Mam dla niego kasę . ! - warkną . Zjechałam go wzrokiem i otworzyłam szeroko drzwi nie obdarowując już go oni jednym spojrzeniem . Przefiltrowałam sobie wszystko w myślach .
-Wchodź - Zayn prawie nie zauważalnie się uśmiechnął szybkim krokiem poszedł na piętro do Max'a . Trzasnęłam drzwiami by wyładować swoją złość co za dużo mi nie dało . ręce nadal mi się telepały a oczy piekły . Z kuchennej szuflady wyciągnęłam papierosa i zapalniczkę . Z kocem pomaszerowałam na dwór siadłam na kostce przykrywając się wełną . Odpaliłam zapalniczkę , przyłożyłam do ognia papierosa i zaciągnęłam się . Czułam jak ciepło rozprzestrzenia się po mojej klatce piersiowej narastając z każdym zaciągnięciem . Noc była na prawdę ładna . Całe niebo zdobiły gwiazdy od czasu do czaru mrugające do mnie jakby chciały mnie pocieszyć. Zaciągałam się szlugiem tak samo jak podciągnęłam nosem . Myślałam o moich słowach . Przesadziłam i to ostro . Płakał ... przeze mnie . Nie cierpiałam tego . Nie cierpiałam wywoływać łez u nikogo .. a ty bardziej u mojego o rok młodszego brata . Mojego braciszka . Zachowałam się jak idiotka . Rodzice nie zgineli przez niego . Przecież wiem . Po prostu śpieszyli się do szpitala . W którym leżał Max . Hm .. rodzice . Zawsze ich kochałam , byli naprawdę wspaniali . To słowo nadal będzie kojarzyło mi się z ciepłem ,zawsze z bezpieczeństwem , zawsze z miłością , zawsze z nimi ... Stop . Przestań bo znowu się rozbeczysz . Przez następne 5 minut do mojej głowy nie trafiały żadne myśli . Ciszę zagłuszyło skrzypienie którego nie znosiłam. Zaraz obok mnie ktoś stanął .Nie proszę , tylko nie to . Myślałam że to mój brat ale ta osoba też zaczęła palić. Czyli to Zayn bo mój brat nie palił . Nie chciałam na niego patrzeć. Tak wgl. to co on tu jeszcze robił . Nie mógł już iść do siebie ? Do głowy napłynęło mi jeszcze jedno pytanie .
-Skąd miałeś kasę - zapytałam bez namiętnie .
-To nie two... - miał dokończyć ale mu przerwałam .
-Moja - warknęłam i poraziłam go wzrokiem . Zayn tylko westchnął i się zaciągnął .
-Musiałem coś sprzedać - wypuścił dym . Przysiadł się do mnie lekko dotykając mnie kolanem . Ciarki . Popatrzył się na mnie a ja odwróciłam wzrok .
-Płakałaś - stwierdził bezczelnie .
-Nie two...
-Moja - rzucił i sie do mnie przysunął - to źle -wyszeptał . Nie wiedziałam co na to powiedzieć . Prawdopodobnie zauważył moje rozpalone policzki i rozmazany tusz .Zayn chyba próbował mnie przytulić ale ja się odsunęłam . Chociaż bardzo tego chciałam. Chciałam wtulić się w kogoś , poczuć się taka mała i bezpieczna . Zmoczyć komuś bluzkę łzami a potem powiedzie dziękuje .
-Idź już - szepnęłam . Zayn posłusznie wstał i wyszedł od nas z domu . Chwile potem poszłam do kuchni . Spojrzenie moje i Max'a sie spotkało . Nie nie mówiliśmy . Staliśmy tak bez ruchu rozmawiając spojrzeniami . Nie wytrzymaliśmy . Rzuciliśmy się sobie w ramiona i staliśmy tak dobre 5 minut aż w końcu wyszeptałam łamiącym się głosem przez łzy :
-Obiecaj mi że już tego nie będziesz robił .
-Obiecuje - pogłaskał mi włosy .
-Max ...
-Tak ?
-Kocham cię .
-Ja ciebie też Effy . Ja ciebie też - i ucałował mnie w czoło .
Uhu . Pierwszy rozdział za nami . ; ) Powiem , że jestem z niego trochę niezadowolona no czegoś mi brakuje ; / ale trudno . Ponieważ nie wiem czego możecie mi podpowiedzieć . I baaaaaaardzo dziękuje za te wszystkie komentarze . Jesteście wielcy . Na moim poprzednim blogu były max. 2 pod postem a tuu 10 .! I to dopiero na prologu . ! :D Nie powiem , cieszy mi się dupa . :D Pobijecie wynik ? : )
Zaciągnęłam Max'a do domu a ten od razy pobiegł na górę po schodach które wydały nieprzyjemne skrzypienie . O nie , nie będzie ze mną pogrywał . Bez dłuższego zastanowienia pobiegłam za nim . Otworzyłam białe drzwi z jakimiś naklejkami z logo zespołów . Max siedział skulony na łóżku , wiedział że dojdzie do kłótni ja też o tym wiedziałam . Oboje tego nie lubiliśmy a do tego byliśmy wyczerpani już tym dniem .
-Możesz mi wyjaśnie co to kurwa było ? - powiedziałam ukrywając złość i założyłam ręce na biodra .
-Nie ważne to nie twoja sprawa - wyszeptał .
-Jak to nie moja sprawa ? Jestem twoją siostrą i bardzo chciałabym wiedzieć co się do cholery stało ? - prawie krzyknęłam . Max popatrzył na mnie obojętnie zaciskając pięści .
-Ale obiecaj że będziesz spokojna - poprosił .
-Nie obiecuje , ja tylko chce wiedzieć .
-Pfff no dobra . Zayn wisi mi kasę .
-I to jest powód żeby się z nim bić ?? - przymrużyłam oczy .
-Nie rozumiesz ... - usiadł na skraju łóżka - za towar - załamał mu się głos a ja czułam jak po całym moim ciele rozchodzi się ciepło , oczywiście nie pozytywne , przepełnione bólem i złością . Echem rozbijało się słowo ,, towar " w moich myślach .
-Jak to towar ??!! - Krzyknęłam i złapałam się za głowę .Chciałam jeszcze coś powiedzieć ale Max zaczął .
-No bo handluje , nie nic nie mów . Jakby to jeszcze mi wisiał to spoko ale to kasa dla szefa a ja go właśnie wydałem - tak szczerze gówno mnie obchodziła kogo to kasa i że go wydał . Bardziej mnie obchodziło , że mój brat znowu wpakował się w to gówno .
-Czemu - szepnęłam - Czemu kurwa znowu mi to robisz ??!! - nie mogłam się opanować - Nie pamiętasz co się działo rok temu ? Jak minuty dzieliły cię od śmierci ? Jak kurwa znalazłam cię tak zćpanego tak że twoje oczy był całe czerwone i nie oddychałeś ? Jak wszystko spieprzyłeś - zamachnęłam się ręką i stłukłam lampę nocną - I musieliśmy zostawić wszystko , WSZYSTKO rozumiesz ? Jak przeprowadziliśmy się tutaj , wyciągałam cię z tego gówna i nie mogłam spać miesiącami .Przez CIEBIE . A co najgorsze to przez CIEBIE rodzice umarli . Tak przez CIEBIE . Nie bójmy się tego przyznać . ! Oboje o tym wiemy . ! Czemu znowu mi to robisz ?? Czemu znowu wszystko pieprzysz ??!! - nie potrafiłam się opanować wszystko we mnie krzyczało miałam ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy , skórę , czaszkę i mózg który odpowiadał za moje myśli , uczucia , wszystko . !
-Uspokój się !!! Nie musisz mi wszystkiego wypominać okej ?Mi też łatwo nie było . A po za tym ja nie biorę tylko handluje , rozumiesz H A N D L U J E . !! - złapał mnie za ramiona - nie robię nic złego , nie wspominajmy o rodzicach - zaczął gorzko płakać ,chwyciło mnie za serce- nie będziemy przechodzić tego od początku - w jego oczach były łzy tak samo jak na moich policzkach , rozmywały mi tusz . Usta się trzęsły tak samo jak zimne dłonie .... Nie umiałam ...
-Rozpieprzasz inne rodziny -szepnęłam kręcąc głową . Na szczęście wszystko zostało przerwane dzwonkiem . Przetarłam rękawem bluzy mokre policzki i prawdopodobnie już miały odcień zmęczonej czerwieni . Opatuliłam się bluzą i wyszłam z pokoju . Nawet nie popatrzyłam na brata . Nie miałam odwagi . Nie byłam do końca świadoma tego co się przed chwilą stało . Trochę przesadziłam . To go bolało, cholernie bolało . Tak samo jak mnie .
Po cichu zeszłam na dół po schodach tak żeby do moich uszu nie doszły te nie przyjemne dźwięki skrzypienia . Moja ręka sama powędrowała w stronę klamki drzwi , lekką ją otuliły i szarpnęły w dół . Podniosłam wzrok w stronę gościa .
-O nie . ! - warknęłam i próbowałam zamknąć drzwi . Bez skutecznie bo chłopak był ode mnie silniejszy i wsadził nogę tak że jakbym jednak zamknęła te drzwi to by tej nogi nie miał .
-Przestań się ze mną szarpać -podniósł głos a ja wzrok , wpatrywałam się w te jego głębokie oczy z poniżeniem i złością .
-Czego tu chcesz ? - przystanęłam .
-Muszę porozmawiać z Max'em .
-No , już , na pewno . Chyba wpierdolić a nie porozmawiać - ponieważ wyciągną nogę próbowałam ponownie zatrzasnąć drzwi . Druga próba też się nie powiodła .
-Mam dla niego kasę . ! - warkną . Zjechałam go wzrokiem i otworzyłam szeroko drzwi nie obdarowując już go oni jednym spojrzeniem . Przefiltrowałam sobie wszystko w myślach .
-Wchodź - Zayn prawie nie zauważalnie się uśmiechnął szybkim krokiem poszedł na piętro do Max'a . Trzasnęłam drzwiami by wyładować swoją złość co za dużo mi nie dało . ręce nadal mi się telepały a oczy piekły . Z kuchennej szuflady wyciągnęłam papierosa i zapalniczkę . Z kocem pomaszerowałam na dwór siadłam na kostce przykrywając się wełną . Odpaliłam zapalniczkę , przyłożyłam do ognia papierosa i zaciągnęłam się . Czułam jak ciepło rozprzestrzenia się po mojej klatce piersiowej narastając z każdym zaciągnięciem . Noc była na prawdę ładna . Całe niebo zdobiły gwiazdy od czasu do czaru mrugające do mnie jakby chciały mnie pocieszyć. Zaciągałam się szlugiem tak samo jak podciągnęłam nosem . Myślałam o moich słowach . Przesadziłam i to ostro . Płakał ... przeze mnie . Nie cierpiałam tego . Nie cierpiałam wywoływać łez u nikogo .. a ty bardziej u mojego o rok młodszego brata . Mojego braciszka . Zachowałam się jak idiotka . Rodzice nie zgineli przez niego . Przecież wiem . Po prostu śpieszyli się do szpitala . W którym leżał Max . Hm .. rodzice . Zawsze ich kochałam , byli naprawdę wspaniali . To słowo nadal będzie kojarzyło mi się z ciepłem ,zawsze z bezpieczeństwem , zawsze z miłością , zawsze z nimi ... Stop . Przestań bo znowu się rozbeczysz . Przez następne 5 minut do mojej głowy nie trafiały żadne myśli . Ciszę zagłuszyło skrzypienie którego nie znosiłam. Zaraz obok mnie ktoś stanął .Nie proszę , tylko nie to . Myślałam że to mój brat ale ta osoba też zaczęła palić. Czyli to Zayn bo mój brat nie palił . Nie chciałam na niego patrzeć. Tak wgl. to co on tu jeszcze robił . Nie mógł już iść do siebie ? Do głowy napłynęło mi jeszcze jedno pytanie .
-Skąd miałeś kasę - zapytałam bez namiętnie .
-To nie two... - miał dokończyć ale mu przerwałam .
-Moja - warknęłam i poraziłam go wzrokiem . Zayn tylko westchnął i się zaciągnął .
-Musiałem coś sprzedać - wypuścił dym . Przysiadł się do mnie lekko dotykając mnie kolanem . Ciarki . Popatrzył się na mnie a ja odwróciłam wzrok .
-Płakałaś - stwierdził bezczelnie .
-Nie two...
-Moja - rzucił i sie do mnie przysunął - to źle -wyszeptał . Nie wiedziałam co na to powiedzieć . Prawdopodobnie zauważył moje rozpalone policzki i rozmazany tusz .Zayn chyba próbował mnie przytulić ale ja się odsunęłam . Chociaż bardzo tego chciałam. Chciałam wtulić się w kogoś , poczuć się taka mała i bezpieczna . Zmoczyć komuś bluzkę łzami a potem powiedzie dziękuje .
-Idź już - szepnęłam . Zayn posłusznie wstał i wyszedł od nas z domu . Chwile potem poszłam do kuchni . Spojrzenie moje i Max'a sie spotkało . Nie nie mówiliśmy . Staliśmy tak bez ruchu rozmawiając spojrzeniami . Nie wytrzymaliśmy . Rzuciliśmy się sobie w ramiona i staliśmy tak dobre 5 minut aż w końcu wyszeptałam łamiącym się głosem przez łzy :
-Obiecaj mi że już tego nie będziesz robił .
-Obiecuje - pogłaskał mi włosy .
-Max ...
-Tak ?
-Kocham cię .
-Ja ciebie też Effy . Ja ciebie też - i ucałował mnie w czoło .
Uhu . Pierwszy rozdział za nami . ; ) Powiem , że jestem z niego trochę niezadowolona no czegoś mi brakuje ; / ale trudno . Ponieważ nie wiem czego możecie mi podpowiedzieć . I baaaaaaardzo dziękuje za te wszystkie komentarze . Jesteście wielcy . Na moim poprzednim blogu były max. 2 pod postem a tuu 10 .! I to dopiero na prologu . ! :D Nie powiem , cieszy mi się dupa . :D Pobijecie wynik ? : )
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
xoxoxo .Kocham i dziękuje .
Subskrybuj:
Posty (Atom)