Mam tylko jedną prośbę . Proszę aby każdy kto czytał tego bloga napisał parę zdań podsumowujących go . Nawet jedno zdanie . Jest to dla mnie ważne bo chciałabym wiedzieć gdzie popełniłam jakoś błąd , albo co wam się podobało . Chce także aby skomentował go KAŻDY kto go czytał ... żebym wiedziała ile osób i czy opłaca mi się zaczynać następny .
Głosujcie i pytajcie bo nadal nie jestem zdecydowana z kim zrobić następny .
KOCHAM WAS .
I DZIĘKUJE .
za wszystko .
Wyciągnąłem wibrujący w kieszeni telefon który delikatnie łaskotał moje udo .
-Cze..
-Harry jesteś sam ? - mój umysł rozbudził rozdrażniony głoś Zayn'a .
-No tak.
-To zaraz będę - urwał i się rozłączył . Powoli oddaliłem telefon od policzka patrząc na jasny wyświetlacz na którym jeszcze przed chwilą widniały cztery litery ,,Zayn" .
Nie wiedziałem o co chodzi . Czy , czy on płakał ? A może po prostu były jakieś zagłuszenia albo wiatr zatykał mu drogi oddechowe? Harry jaki z ciebie idiota. Lepszego pomysły nie można było mieć . Coś się stało . To na pewno , tylko co ?
Z braku jakiegokolwiek pomysłu odgonienia moich myśli od krótkiej rozmowy postanowiłem zaparzyć herbatę . Wchodząc do mało przestrzennej kuchni do moich uszu dotarł mocny dźwięk pioruna powodując lekkie dreszcze na mojej skórze . Zayn będzie miał ciekawy powrót do domu .
Zrobiłem herbatę i w zamyśleniach oparłem się nadgarstkami o blat szafki , pozwoliłem opaść moim brązowym lokom na zarumienione policzki po łyku dopiero zaparzonego napoju . Wspominałem o karmelowych długich włosach beztrosko puszczonych na wiatr , czerwonym uśmiechu i niebieskich oczach patrzących na świat jakby przez kolorowe zasłony .
Wspomnienia zamknęły się wraz z szybko otwieranymi drzwiami i cichym tupaniem . Zayn w domu . Kuchnia była niemalże połączona z przedpokojem więc wystarczyło, że bym się odwrócił i zobaczył gościa . Jednak zawachałem się przed widokiem całego przemoczonego Zayn'a i jego oczu które przemawiały do wszystkich .
Zacisnęłam pięść , powieki i usta marszcząc przy tym nos i prawie że nie zauważalnie pokręciłem głową.
-Harry - usłyszałem roztrzaskany głos który rozbrzmiewał mi w uszach . Zebrałem się i odwróciłem w jego stronę .Tak jak myślałem stał cały przemoknięty , ręce opadły mu z bezsilności , czerwone oczy zaszkliły napełnione łzami , policzki zaczerwienione , włosy poszarpane i ściśnięte usta . Nie trudno można sobie wyobrazić jak żałośnie to wyglądało .
-Chodź tu - powiedziałem beznamiętnie . On posłusznie podszedł . Oceniłem go wzrokiem jeszcze raz i mogłem się domyślić co się stało - ściągaj to .
-Harry jestem idiotą - słuchałem go choć byłem zajęty ściąganiem z niego przemoczonych ubrań - jak ja mogłem - mówił . Gdy został już w samych bokserkach gestem dłoni wysłałem go żeby się umył i przebrał .
Bezczynnie opadłem na zieloną kanapę z silnym odetchnięciem . Nie musiałem na niego długo czekać , przyszedł przebrany w czarne rurki i koszulę w kratkę . Pod ramieniem trzymał misia którego przytulił wraz z usadowieniem się obok mnie . Było to trochę śmieszne że dorosły człowiek tuli się do misia z dzieciństwa bez jednego oka i szwami w kilku miejscach. Lecz ze względu na powagę sytuacji i łzy które nieudolnie próbował ukryć nie zaśmiałem się , nawet w duchu . Z niecierpliwością odwróciłem się w jego stronę przeszywając go wzrokiem .
-Możesz mi w końcu powiedzieć ? - zapytałem cicho na co on rozryczał się jeszcze bardziej . Westchnąłem - Zayn, powiedz- zabrzmiałem stanowczo . On popatrzył się na mnie podpuchniętymi powiekami .
-Zerwałem z Effy - szlochnął . Otumaniło mnie. Pierwszy raz w życiu widziałem , że ktoś kocha kogoś tak mocno i to jeszcze ze wzajemnością a on to... spieprzył?Nie chcąc pogorszyć sytuacji sklinałem go w duchu i nie wypominałem mu jego głupoty .
Wiedziałem co trzeba teraz zrobić . Przytulić go .Nie leżało to w mojej naturze przytulać facetów ale wiedziałem , że tak mu pomogę . Bez dłuższego zastanowienia objąłem przyjaciela a ten jak dziecko szlochał mi w błękitną koszulkę plamiąc ją tym samym słonymi łzami . Powtarzałem co chwile krótkie cicho , cicho próbując go uspokoić . A duszy powtarzałem sobie błądzące ,, Panie podaj mu dłoń to on teraz potrzebuje wsparcia" .
-Spieprzyłem- szepnął . A ja w końcu musiałem go trochę ochrzanić .
- Tylko do siebie możesz mieć pretensje - powiedziałem nie zwracając uwagi na jego kolejne liczne łzy i trzymałem głowę prosto przed siebie - twój wybór , twój ból , ponosisz konsekwencje- raniłem go , ale musiałem . Ale było to konieczne ,aby jeszcze raz nie popełnił tego samego błędu .
-A wiesz co ? - nieoczekiwanie się odezwał stabilniejszym głosem - teraz stoję po środku niczego sam - jęknął .
-Masz mnie - uśmiechnąłem się tuląco .Wiem jak to okropnie zranić osobę którą się kocha . Wspomnienia wplotły się w mój umysł jak jej palce w moje loki podczas każdego pocałunku . Tak jakby trzymała mnie przez strach , że kiedyś to straci . Nie myliła się .
-Popełniłem zbyt wiele błędów - zatrzymał się zagryzając dolną wargę - ona miała zbyt wiele argumentów - zacisnął powieki - chciałbym mieć klucz do bram czasu .
-Kochaj ją gdy jest przy tobie i kiedy odchodzi .
*
Minęły już dwa lata odkąd staliśmy się najsławniejszymi nastolatkami na ziemi. Mieliśmy miliony fanek zdzierających gardło na każdym naszym kroku . Co chwila oślepiały nas tysiące fleszy aparatów . Byliśmy naprawdę zadowoleni , że osiągnęliśmy tyle by hejtowano nas cały czas . ,, Nienawiść to szczyt sławy " tak zawsze powtarzał nasz manager Paul . Miły i fajny gość chociaż bardzo wymagający . Tylko , że najgorsze w tym wszystkim było to , że minęły także dwa lata od rozstania Effy i Zayna oraz mojego i Carmen .
Na same wspomnienie zapłonęły mi oczy . Opierałem się o zimną barierkę hotelu . Nasze stałe miejsce zamieszkania . Nigdzie i wszędzie . Dobijające , tak na prawdę byliśmy niesieni przez skrzydła świata które lubiły spłonąć zawsze w najgorszym momencie abyśmy w końcu spadli i uczyli się latać od kamieni . Obłęd .
Zgasiłem papierosa i spojrzałem na drogi zegarek . Dochodziła 21 . Chłopaki siedzieli w pokoju wpatrzeni głucho w telewizor bo poprosiłem ich o chwilę ciszy .
-Idziemy na grube lolo !!! - wkraczając w progi pokoju wydarł się Niall . Przyłączyłem się do nich . Nikt nie wiedział o co chodzi - mamy wolny wieczór idziemy na duuupy , duupencje, duuupeczki !!! - nadal darł się blondyn a nam na samą myśl zagościł uśmiech na twarzach .
-Ale mamy jakieś spotkanie organizacyjne no nie ? - uspokoił nasze sprośnie myśli Liam .
-Mieliśmy - powiedział zadowolony Irlandczyk unosząc dumnie głowę w górę - ale nie mamy - rozłożył ręce . Spojrzeliśmy po sobie i po chwili każdy wyłożył jakąś sumie pieniędzy na stół - dobra , dużo kasy czyli dużo zioła, no chłopaki nie macie więcej ? - zapytał zażenowany . Pokiwaliśmy przecząco głowami.
No tak , niby byliśmy wzorami do naśladowania ale tak na prawdę zachowywaliśmy się jak normalni ludzie którzy chcą się pobawić trochę życiem . Albo gorzej, ale mniejsza z tym . Uzbieraliśmy większą sumę pieniędzy i po 15 minutach Nialler wrócił z towarem .
-Szaleństwo - krzyknął Lou - tylko wiecie - rozglądną się - tak jak zawsze - ściszył głos - palimy a potem na impreza , każdy bierze tylko tyle ile dał kasy - i zaczął rozdzielać po nas . Równo o 22 zaczęliśmy chillout . Zapalniczki poszły w ruch . Zayn miał najmniej.
-Co ty taki grzeczny dzisiaj - zapytałem się go poruszając brwiami . Nie potrzebnie się czepiałem bo też nie miałem za dużo , ale wystarczająco jak dla mnie .
-Bo ja nie zamierzam dzisiaj baraszkować z byle kim - mrugnął do mnie .
-A ... rozumiem czyli pierw musisz poznać ich dane personalne takie jak hmm ... imię ? - wykonałem luźny ruch rękami .
-Nie . Dzisiaj dam sobie spokój - zatkało nas wszystkich .
-Boisz , że ci się naboje skończą ?- z ciszy wyrwał nas Lou. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem .Ten jak coś powie .
-Nie tylko chce się dzisiaj wyspać - zagryzł wargę przymrużając oczy .
-W życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój - wyszeptałem . W mojej głowie trochę zaczęły mieszać się twarze , ciało stało się cięższe , wszystko wirowało a w uszach tlił się śmiech , cały czas . Zayn jako jedyny był najbardziej ogarnięty. W śmiesznej atmosferze wbiliśmy do jakiegoś klubu . W końcu to Las Vegas ! Trzeba się zabawić . Porwaliśmy się w rytm muzyki . Przez zioło nie mogliśmy się skupić , oczy się kleiły ale umysł nadal żył dając nam uczucie śnienia na jawie .
***
Podszedłem do barku w celu pogłębienia braku grawitacji . Rzuciłem barmanowi jakąś nazwę drinka której nawet nie pamiętałem . Popatrzyłem w prawo . Mój umysł otępiał, serce stanęło a oddech był w zaniku . Moje oczy dusiły się od łez . Zobaczyłem ją . Po dwóch latach . Zobaczyłem Effy . Wpatrzoną we mnie tak samo żałośnie jak ja w nią . Cała muzyka ucichła , czas się zatrzymał a jej twarz co chwile była rozświetlana kolorowymi światłami . Przełknąłem ślinę i uświadomiłem sobie najważniejsze uczucia w moim życiu . Kocham ją . Nigdy nie przestałem. Kochałem . Nie mogłem stracić takiej okazji.Musiałem złapać szczęście na kąciki ust i przyszyć w brutalny sposób.
Wstała i chciała odejść , znowu . Znowu popełniłbym ten sam idiotyczny błąd , ale tym razem nie wytrzymałbym tego psychicznie . Strach przed utratą kogoś szczerą miłość rodzi . W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek . Krew w moich żyłach gwałtownie przyśpieszyła , nasze oczy się spotkały , już prawie zapomniałem jaką energię mi dawał ten błękit .Jak bardzo potrzebowałem tego szczęścia . Dreszcze przeszły cały moje ciało i nie chciały odejść . Staliśmy tak napawając się od nowa głębią naszych tęczówek , rozmawiając duszami , krzycząc ,, kocham" stłumionymi biciami serc .
Effy pociągnęła mnie . Nie wiem gdzie , widziałem tylko ją . Nic więcej .Nie potrafiłem uświadomić sobie tej radości i bólu płynącej z pod moich powiek łzami .Nie mogłem teraz płakać , muszę być silny . Spojrzałem na ułamek sekundy w górę . Gwiazdy .Uśmiechały się do mnie przywracając pierwszego pocałunku z Effy . Usiedliśmy na krawędzi . Dopiero teraz uświadomiłem sobie , że znajdowaliśmy się na dachu wieżowca . Spojrzałem na Effy . Miała rozpalone policzki i zapłakane oczy przepraszające mnie . Tylko nie wiem za co . Coś się we mnie skruszyło . Ująłem jej twarz i ucałowałem miejsca gdzie przed chwilą znajdowały się słone łzy . Oboje drżeliśmy ze strachu przed naszymi emocjami który błagały o wypuszczenie na wolność .
-Kocham Cię - wyszeptałem . Płakaliśmy jak dzieci . Rwąc nasze dusze na kawałki . Nie wytrzymaliśmy . Złączyliśmy nasze usta w symbolu miłości . Tak dawno nie smakowałem szczęścia które czułem tylko przy niej . Budowaliśmy nową duszę , tym razem jedną , wspólną , płonącą ogniem miłości . Tak bardzo ją kochałem .
***
Miłość to dziwne słowo . Zaczyna się miło , pięknie wprost cudownie a potem kończy najgorszym scenariuszem napisanym przez łudzącego szczęściem psychola . Miłość Zayna i Effy trwała do końca ich czasu . Wybaczyli sobie wszystko układając następne stopnie życia . Nie czując swoich oddechów nie potrafili korzystać z powietrza .Wydawała się niewyjątkowa , prosta, zwyczajna , głupsza od innych ale oni przeżyli najpiękniejszą miłość jaką znacie . W skruszonych emocjach odnajdywali siebie . Już nigdy nic ich nie rozdzieliło . Dla niektórych to może wydawać się wręcz absurdalne bo są pewni , że potrafią kochać bardziej , ale się mylą . Ci którzy tak myślą nie potrafią kochać bo aby kochać trzeba zrozumieć miłość nie tylko na własnych zasadach . Trzeba wyrwać sobie serce i oddać je tej osobie która będzie w pełni świadoma , że ma w swoim posiadaniu najcenniejszą rzecz na świecie . Podobno ludzie zakochują się od pierwszego wejrzenia może i prawda , tylko że zakochać się w kimś a kogoś kochać to dwie całkiem poróżnione definicje . Hm ... A wiecie co w tej całej historii było najzabawniejsze ? To , że każde słowo wypowiedziane z ust czarnowłosej było szklistym kłamstwem . .
Świetne<333 Uwielbiałam czytać twojego bloga i szkoda, że już go zakończyłaś ;( Na pewno będę czytać następnego. Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcie co w tym blogu podobało mi się najbardziej ;) Podobał mi się każdy rozdział. Mogę ci pogratulować, bo bardzo wczułam się w twoje opowiadanie. Potrafiłam czuć dokładnie to samo co bohaterzy. Oznacza to, że świetnie opisujesz uczucia;) Zapraszam cię do mnie i bardzo proszę o komentarz :
OdpowiedzUsuńhttp://love-story-1d4ever.blogspot.com/
Zajebiste! Szkoda, że już skończyłaś.; < Ale kolejnego twego bloga czytać będę na 10000000%! ;D
OdpowiedzUsuńUwielbiałam, uwielbiam i uwielbiać będę twoje opowiadania. Świetnie piszesz. Doskonale opisujesz uczucia.
Nie spodziewałam się takiego zakończenia! Ale oczywiście miło mnie zaskoczyło, a w szczególności ostatnie zdanie...
Zajebiste. Po prostu zajebiste.
Fajnie by było jakbyś kolejne opowiadanie napisała o:
-Larrym ;>
-Lou
-Albo Hazzie. ;>
Czekam niecierpliwie na kolejne twoje blogi, a w między czasie zapraszam do mnie --> onelove-direction.blogspot.com
Jeju już myślałam, że będzie smutne zakończenie,a tu proszę. co do bloga. pomysł na niego przypadł mi do gustu, lecz jak będziesz pisała to żeby oni już byli sławni. :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie:http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/
Ten blog to z pewnością był mój ulubiony :* On naprawdę jest zajebisty!
OdpowiedzUsuńNajbardziej się w nim mi podoba, to jak opisujesz uczucia bohaterów....normalnie nie mam słów aby to opisać ;D Gdy czytałam każdy twój rozdział, miałam wrażenie jak to ja bym była na miejscu Effy czy Zayn'a-bardzo się wczuwałam ;P Szkoda, że już go zakończyłaś, ale kiedyś to musiało nastąpić :) Szczerze ci powiem, że nie spodziewałam się takiego zakończenia.....najlepsze ostatnie zdanie^^
Na 1000000 % będę czytać twojego następnego bloga :] Ja najchętniej bym chciała z Liam'em, bo ich jest strasznie mało :(
Pozdrawiam
Pati. xx
KOCHAM CIĘ. Za każdym razem gdy dodawałaś rozdział cieszyła mi się morda. Bardzo mi smutno, że już go kończysz. ;c I mam ogromną nadzieję, że zaczniesz pisać nowego, bo robisz to ZAJEBIŚCIE. Nie wiem co jeszcze mam napisać, bo prawdę mówiąc nie lubię pisać wyczerpujących komentarzy. ;p Może tylko tyle, że to był najlepszy blog jaki czytałam. ;xx
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńProlog jest świetny. Myślałam, że zakończenie będzie smutne i Effy i Zayn nie będą razem. Na szczęście tak się nie stało. Czytałam dużo opowiadań, ale żadne nie może równać się z Twoim. Jest najlepsze ! :* Masz wielki talent ! :*
OdpowiedzUsuń